KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 09

Bonus
  • Marek

    Jakie może być źródło ciekawych demek, tudzież innych bonusów? Ano poprzez dołączane do PISM krążki. Gdy na początku roku szkolnego (szit, musiałem wrócić do tego momentu) w szkole rozprowadzali owe coś, postanowiłem mu się przyjrzeć. Cena - coś w okolicach wartości CD Action. Ale jak to, tylko jedna płytka?! Hej, moje patrzałki widzą rekompensatę tego w postaci zawartości samej gazety, a mianowicie ponad 370 stron! Postanowiłem zakupić jeden egzemplarz (co ciekawe, zrobili to wszyscy członkowie klasy, mimo iż nie część nie ma kompów). Doczekując cierpliwie końca zajęć (w pierwszych dniach nie wypadało się zrywać) pobiegłem do domu odpalić płytkę. Jej cover bardzo mnie zaintrygował. Na pierwszy plan wybija się tytuł "Historia". Toć to musi być pełna wersja. Ponieważ owej gry nie znałem, spojrzałem na wykaz demek. Nazwy nic mi nie mówiące, ot chociażby "Liceum ogólnokształcące" czy "Zakres rozszerzony". Tych również nie znałem, jednak logicznie wywnioskowałem, że to wersje zlokalizowane. Mój zapał został stłumiony po odpaleniu cedeka. Przecież to podręcznik historii w PeDeeFie. Chwyciłem pismo. A niech to, to nie pismo, a faktycznie książka od historii z dołączonym (ponoćgratis) krążkiem.

    Nasuwa się pytanie - po jakie licho został tam umieszczony? Płyta zawiera dokładnie to samo (tylko i wyłącznie to samo), co w książce. Który inteligent będzie psuł sobie oczy ślęcząc przed monitorem, gdy to samo ma w wersji papierowej. Nie zapominajmy, że książka adresowana jest do młodzieży. Już widzę, gdy uczeń odpalając komp i mając do wyboru obejrzenie kolekcji gołych pań... oj, sorry - odpalenie i młucenie w ulubioną grę oraz czytanie podręcznika szkolnego, wybiera to drugie.

    Według jakiejś tam statystyki (już nie pamiętam jakiej), zaledie co ósma rodzina w tym kraju ma komputer. Co ma z tą płytką zrobić pozostała siódemka?! Czy nie lepiej byłoby nie dorzucać takich bonusów i obniżyć cenę podręcznika (mając na uwadze wrześniowe wydatki). A, przecież cd jest gratis (jasne...). Skoro wydawnictwo jest naprawdę tak miłe i ponosi wszelkie koszty związane z krążkiem (jeszcze bardziej jasne...), to zamiast dawać płytę obniżyliby cenę podręcznika o koszt płyty. Jeżeli i tak znalazłby się uparciuch twierdzący, że ktoś mógłby jej potrzebować, zawsze mogli wypuścić edycję CD i bez (jak to bywało w branży pism komputerowych za starych czasów... dlaczego ta koncepcja upadła?).

    Pierwsza myśl, jaka przewinęła się przez głowę, to wykorzystanie płyty do drukowania ściąg. Ale mój zapobiegawczy nauczyciel oświadczył, że gdy znajdzie drukowaną pomoc, na miejscu stawia pizXę. Zresztą, i tak sidik gdzieś już się zawieruszył.

    Podsumowując, mogło być gorzej. Była to jedyna moja pozycja z płytką. Z tego co wiem, było więcej książek z bonusem, jakie mogli wybrać moi wychowawcy.
    Drodzy wydawcy, mówiąc grzecznie, nie dawajcie więcej takich niespodzianek. Mówiąc mniej grzecznie; wsadźcie je sobie gdzieś.

    Z góry przepraszam wszystkie urażone moim tekstem osoby, żyjemy wszakże w kraju wolności słowa (patrząc jednak czasami na wyczyny krajowej rady radiofonii i telewizji zaczynam mieć wątpliwości).