Kiedyś to były czasy.... W okresie dzieciństwa odbierało się jedynie Jedynkę oraz Dwójkę. Trochę ludzi odbierała jeszcze program regionalny. Nieliczni szczęściarze (i zdolniachy) manipulowali anteną tak, że szło odbierać prawie całkowicie zaśnieżony obraz telewizji czechosłowackiej, czy wschodnioniemieckiej. Kiedy się było dzieckiem, na nadmiar kreskówek się nie narzekało. Właściwie 'Dobranocka', paciorek i spać (niektórzy jeszcze zaliczali "Vecernicek", czy jeszcze co innego w zależności od miejsca zamieszkania). Ale tak bardzo nie marudziliśmy, gdyż było sporo programów dla dzieci i młodzieży, które bawiły i troszkę uczyły. Nie to co dziś.....
Ale to już było...
"Tik-Tak", "Drops", "Wyprawy prof. Ciekawskiego", "Piątek z Pankracym\Okienko
Pankracego", "Fasola" (i jeszcze z parę tytułów) - któż z nas ich nie pamięta?
Sporo czytelników AM (w tym ja) wychowało się na tych programach. A na czym
wychowują się dzisiaj dzieci? Na kreskówkach o niskim poziomie (by nie wymieniać
tytułów żeby kogoś nie urazić, powiem iż tak niskim jak pikachu :) ), w których
przemoc jest jedynym rozwiązaniem. Rodzice nie mają czasu na wychowywanie dzieci.
Co bogatsi jakąś rozrywkę mogą zagwarantować poprzez wysyłanie pociech na
korepetycje (aby w zerówce pociecha biegle władała językiem obcym),
basen czy jakieś inne zajęcia, niszcząc dzieciństwo, które (każdy się tu ze mną
zgodzi) bardzo szybko mija. Dzieci z mniej zamożnych rodzin, cóż... one organizują
sobie czas poprzez wykorzystanie gościny klatki schodowej (fabryka 'blokersów')
bądź oglądanie w telewizji wszystkiego co popadnie. A telewizja już nie emituje
ambitnych programów dla dzieci, które mogłyby rozwinąć ich potencjał (zdolności,
uczucia, itp.). Według osób 'z góry' TVP szkoda pieniędzy z abonamentu na
produkcję tego typu programów. Jednakże moim (i nie tylko
moim) zdaniem lepiej aby pieniądze z abonamentu szły właśnie na produkcję
programów dla dzieci, niż miałoby się z nich opłacać występ Enrique Iglesiasa
czy Ich Troje.
Kiedyś, pomimo ubóstwa kanałowego siadało się przed Jedynką i w wolnych chwilach
oglądało się co popadnie. I nie był to czas stracony. We wtorki szybko wracałem
ze szkoły, wskakiwałem na fotel i oglądałem "Przybyszów z Matplanety". Świetny
program edukacyjny, z pomysłem, w bardzo dobrym wykonaniu. Kiedyś efekty
specjalne zastosowane tam mnie oszołomiały. Był to jeden z moich ulubionych
programów. Lubiłem też oglądać programy dla nieco starszej (jak na tamte czasy)
widowni. I tak w czwartki nie mogłem nie obejrzeć magazynu "Kwant". We wtorki
Telewizja Edukacyjna obfitowała w znakomite programy - nie pamiętam tytułów,
ale było co nie co o kosmosie, komputerach (już wtedy miałem ciągoty ;), i masie
innych fascynujących rzeczy. "Laboratorium" również przypadło mi do gustu.
I starczy tych mądrzejszych pozycji, teraz czas na bardziej rozrywkowe, ale
również przeszmuglowujące jakieś ciekawostki programy. Do tego typu programów
można by zaliczyć np. "Wyprawy prof. Ciekawskiego". Nie dość, że było w nim
sporo zabawy, to były też i ciekawostki (nakręcona kamerą wyprawa, a to raz w
fabryce słodyczy, a to w lokomotywie, a to w jakiejś hucie). Ale najlepsze były
starcia - prof. Ciekawski vs prof. Doświadczalski. :D "Tu spojrzy, tam zajrzy,
profesor Ciekawski. Nie patrzy na gości, patrzy na laski"... Później program
ewoluował i zmienił tytuł na "Lizak", a później na "Ciuchcię". Starczy tego,
czas na "Tik-Taka". Bodaj najdłuższy program dla dzieci jeśli chodzi o
ilość wyprodukowanych odcinków (a i lat sporo sobie liczył). Moim zdaniem
najlepsze czasy programu przypadają na końcówkę lat 80-tych. W studiu był
ogromny zegar, któremu Krzyś przesuwał wskazówki, gdy nadszedł czas na felieton
czy piosenkę. Jak wiadomo Krzyś nie był sam, do pomocy miał Ciotkę Klotkę (do
czasu...) oraz zespół dziecięcy "Fasolki". Gościnnie w studiu pojawiał się
Fasola czy Zając Poziomka. Gdy autorzy odeszli od tej formuły,
Fasola przestał się pojawiać (nie tylko w "Tik-Taku", ale i zniknął z anteny
ze swoim programem emitowanym w niedziele pt. "Fasola" - jakżeby inaczej!), a
Ciotka Klotka spakowała manatki i uciekła z Woronicza, w mojej opinii program
stał się trochę kiszkowaty, ale cóż - nic nie trwa wiecznie! Obecnie Fasola
prowadzi (lub prowadził - od prawie roku Polsatu nie odbieram) "Idź na całość".
"Piątek z Pankracym" też rulezował, a to za sprawą ciekawego sposobu prowadzenia
programu. Kto nie widział, temu wyjaśniam: w programie występował pies Pankracy
oraz jego Pan - Norek, eeee, to znaczy no.... Pan. ;) Niestety program długo nie
zagrzał miejsca w ramówce, a Pan ochajtał się, przeprowadził i został najlepszym
przyjacielem takiego grubasa, tramwajarza (psa nie ma, kolegi szuka ;) ). W
soboty mieliśmy jeszcze "Drops" z rana, świetny program, ale znikł tak szybko,
że niewiele z niego zapamiętałem. :( Wryły mi się w pamięc filmy animowane z
klocków Lego, które się tam pojawiały. "5-10-15" _był_ dobrym programem, gdy
kiedyś leciał na Dwójce co dwa tygodnie przez półtora godziny. Ciekawy był pomysł
z umieszczeniem tzw. "Głosu", który częściowo prowadził program. Na początku był
nim Wojciech Mann. Gdy "5-10-15" przeszedł do Jedynki, na początku mu to nie
zaszkodziło, ale z biegiem czasu poziom się obniżał (zresztą jednocześnie z
czasem antenowym) i to co leci teraz to już nie jest to co kiedyś. "Teleranek"
jeszcze te 15 lat temu był zupełnie innym programem. O jego 'dzisiejszym' nie
chce mi się mówić, żeby wspomnień nie psuć. Ogólna bieda, a po 'porno' wpadce,
to już w ogóle ręce opadają. Prawdę mówiąc współczuję dziś dzieciom, że nie
mają nic ciekawego do obejrzenia.
Poruszyłem tutaj temat o którym wcześniej nie dyskutowano w Action Magu -
ulubione programy tv z dzieciństwa. To zaledwie czubek góry lodowej. Mam
nadzieję że Wy - czytelnicy, również chętnie napiszecie do AMTV cornera o tym
co oglądaliście w czasach swojej młodości i jak to oceniacie, wspominacie, i
tak dalej.... Ech, czasy słodkiego dzieciństwa... :)
sZakOOu
szakoou@interia.pl