PIESKI PRERIOWE II: WYBORY SAMORZĄDOWE


Witam wszystkich, którzy zdecydowali się przeczytać tego arta. Witam również wszystkich, którzy trafili tu przez przypadek - przykładowo chcieli kilknąć link do innego tekstu, ale omsknął im się palec. Witam w imieniu swoim i towarzysza Faramira, który postanowił aktywnie mnie wspomóc podczas procesu twórczego. Faramir pewnie chętnie przywitałby was w swoim własnym imieniu, ale niestety nasz kontrakt zakłada, że wstępniaka piszę ja. 
Dobra. Część oficjalną mamy z głowy. Teraz parę spraw organizacyjnych. Otóż być może co niektórzy z was pamiętają artykuł o Pieskach Preriowych - tajnym komandzie, walczącym ze zorganizowaną przestępczością i szmuglerami żywego towaru (roślin doniczkowych) zza wschodniej granicy? Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu art ten przypadł części z was do gustu, i poproszony zostałem o wysmażenie jego kontynuacji. Tak, to chyba pierwszy w historii Action Maga art na zamówienie :).

Niestety, dla fanów komanda nie mam dobrych wieści. W wyniku niecnych knowań mistrza Kołodki budżet elitarnej jednostki został obcięty tak drastycznie, że jego rozwiązanie okazało się jedynym sensownym wyjściem, a w dodatku na horyzoncie pojawił się wróg... Towarzyszu Faramir, do klawiatury! (Na wszelki wypadek zaznaczę, że tekst towarzysza Faramira poznacie po
niebieskim kolorze).

Tak, to prawda - Pieski Preriowe mają nowego, potężnego rywala - specjalnie utworzone w celu powstrzymania ich niecnych zamiarów antykomando Koty Domowe! Pozwólcie, że przedstawię jego krótką historię, którą dobrze znam jako założyciel ww. grupy.
Pomysł na jej powstanie zalągł się w mej jak najbardziej zdrowej psychicznie głowie, gdy otrzymałem e-maila (tzn. sam go do siebie wysłałem) o powstaniu ww. komando, które jakoby miałoby walczyć ze szmuglowaniem roślin doniczkowych! Na tak jawny atak na moje źródło dochodu pozwolić nie mogłem. Z tego też powodu postanowiłem stworzyć coś co mogłoby przeciwstawić się sile "Piesków" - najlepszym rozwiązaniem wydawałyby się Koty! - szczególnie Domowe.
Następnie skompletowałem sobie swój team (o którym więcej dowiecie się z dalszej części tekstu) i już antykomando gotowe!
Gdy już wiecie jak wyglądała jego historia pozwólcie, że powiem trochę o wyższych ideach jakie reprezentują swą postawą członkowie mej grupy. Ponieważ zajmujemy się handlem z naszymi miłymi, wschodnimi sąsiadami to również i utrzymujemy z nimi dobre stosunki poprawiając wizerunek naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej! Dodatkowo jesteśmy całym swym sercem za ZSRR i wierzymy, że jak najlepiej dla naszej rozkwitającej ojczyzny byłoby znów wejść w objęcia naszej kochanej Czerwonej Matki - komuny.
To tyle jeżeli chodzi o moje przedstawienie Kotków.


Jak widzicie, sprawa zdecydowanie nie należy do zbioru różowych. Pieski Preriowe w rozsypce, wróg u bram, i w ogóle coś to wszystko groźbą anarchii w kraju zalatuje. Ale... Błędem byłoby myślenie, że byli członkowie komanda pozostawią kraj na pastwę losu! Oto bowiem nadaża się doskonała okazja do uzyskania znacznych wpływów politycznych... Wybory samorządowe!

Kto staruje gdzie? Przeciw komu? Co obiecuje wyborcom? Dowiedzieć się możecie z poniższych metryczek!

Miejscowość: Pcimie Górne
Kandydaci (na stanowisko burmistrza): Ziutek "Ziutek" Ziutkowski, kandydat niezrzeszony, startujący ze swojego własnego ramienia;
Antoni "Prawnik" Ciekawy, kandydat z partii Chrześcijaństwo i Prawo
Przybliżenie postaci kandydatów: Ziutkowski to młody, zdolny chłopak, którego główne jako kandydata na burmistrza zalety to niewątpliwie doskonała znajomość problemów pcimskiej młodzieży oraz nieskostaniałe jeszcze i wolne od wyrachowanego cynizmu spojrzenie na sprawy regionu. Energicznością i zdecydowanym działaniem (miast czczych słów) nadrabia braki w wyedukowaniu, jest skory do oszczędności i poświęceń - namalował plakaty wyborcze sam, pożyczonymi kredkami, a potem osobiście je porozwieszał. 
Spokojna osoba, zawsze punktualna i dobrze wywiązująca się z obowiązków. Antoni jest dobrym chrześcijaninem, który w głębi serca popiera komunizm ale nigdy się do tego nie przyznaje. Jego zainteresowania to filmy latynoamerykańskie, najbardziej uwielbia te kręcone na podstawie znanych ale niedocenianych książek wenezuelskiej pisarki Marii Venezuelli. Niestety jest nieśmiały co może dość utrudniać mu kandydowanie ale wszystko to nadrabia swą arcyciekawą osobowością - poza zamiłowniem do ww. seriali, zbiera odłamki meteorytów [szkoda tylko, że jeszcze żadnego nie znalazł], co tydzień chodzi do kościoła. Jednym z jego zainteresowań jest Joga.
Kiełbasa wyborcza: Ziutek "Ziutek" Ziutkowsi: "Na mnie, kurde, głosujta! Gdy siem do władzy dopcham, zalegalizujem bejzboli posiadanie i użytkowywanie, i zorganizujem w Pcimiu (mojem ukochanem) te, no... diskopolo festiwale! Kultura bendzie kwitnonć! I starego pryka burmistrza w lochu zamknem, że se niby bendzie posterunki policji na mojej ulicy zakładał, co se palant myśli! I Klub Kibola dofinansujem! No! Na mnie głosujta!"
Antoni "Prawnik" Ciekawy obiecuje: "Drodzy mieszkańcy tego bardzo nam miłego miasta! To dzisiaj będziecie mogli w miłej atmosferze tego zacisznego pomieszczenia posłuchać o sprawach, które zdecydują o waszej najbliższej przyszłości. Jak zapewne wszyscy wiecie jestem miłym, bezinteresownym, wrażliwym, inteligentnym, taktownym i skromnym człowiekiem. Tak, przede wszystkim skromnym i kulturalnym. Dlatego też teraz widząc moją osobę spójrzcie na mego konkurenta. Chyba niczego dodawać nie muszę. Ale jeżeli jeszcze ktoś z tu zgromadzonych wątpi w to, że ma kandydatura jest słuszna pozwólcie iż powiem wam co otrzmacie w zamian za wybranie mnie! Co dziennie w szkole dwu-godzinne lekcje Jogi, wybudowanie dwóch nowych kościołów, sprowadzenie młodych rozwijających się księży do naszej metropolii. I jeszcze zmiana szkolnych lektur na takie, które będą czytały z radością - panny Marii Venezuelli! Więcej mówić chyba nie trzeba!"

Miejscowość: Wsiów Wielki
Kandydaci (na stanowisko sołtysa): Genowefa "za-stara-na-ksywę (co-to-w-ogóle-jest-ksywa?)" Konstantynopolitańczykiewiczówna, kandydatka z ramienia Partyi Kombatantów i Bojowików Za Wolność 1918; Alojzy "Karetkarz" Ptyś, kandydat z partii Zdrowie Ponad Nami Świeci
Przybliżenie postaci kandydatów: Pani Genowefa jest emerytowaną krawcową, zahaczającą już swym żywotem o trzecie stulecie. Cieszy się sympatią współmieszkaców Wsiowa, z którego życiem tak politycznym, jak kulturalnym, stara się być zawsze na bieżąco. To z jej inicjatywy powstał wiejski klub karaoke, ona również tuż po wojnie starała się o elektryfikację Wsiowa. Postać pozytywna, z której by strony nie patrzeć.
Pracujący w pobliskim pogotowiu Alojzy Ptyś zasłynął ze tego, że samotnie narażając się na niebezpieczeństwo przekroczenia ograniczenia prędkości na terenie niezabudowanym pośpieszył z pomocą wzywającemu pomocy chłopcu, który potrzebował pomocy, ponieważ zaatakowała go szalejąca po oklicy babcia - pedofilka. Następnie szybko porwał chłopca do swego samochodu i uratował od haniebnego losu. Jego bohaterski wyczyn został opisany w ekskluzywnym roczniku "Kurnika Brzask". Jego zainteresowania to sport - bardzo entuzjastycznie dopinguje drużyny niemieckie i rosyjskie w każdych dyscyplinach. Najskrytszym mażeniem jest rozmowa ze Stalinem.
Kiełbasa wyborcza: Genowefa "za-stara-na-ksywę" Konstantynopolitańczykiewiczówna: "Szanowni obywatele! Zbliża się dzień wyborów. Z perspektywy wieloletniego doświadczenia mogę wam z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że na pewno niedługo zaroi się od hochszplaterów, pragnących wykorzystać państwową (czyli świętą!) posadę sołtysa jedynie dla nabicia swych kabuz i trzosów, a w ogóle nie myślących o przyszłości naszego Wsiowa! Z całą skromnością, właściwą mej osobie, pragnę poprosić was o wspieranie mnie, która przecież niejednokrotnie udowodniłam wam swoją przydatność! Czyż nie ja kładłam asfalt na szosę w czasach ciężkiego kryzysu? Czyż nie ja wypalałam na słońcu glinę, aby z powstałych cegieł wznieść szkołę? Czyż nie ja wreszcie nauczałam w owej szkole? A wiedzcie, że jeszcze wiele pozostało do zrobienia! I ja podejmuję się wyzwań, które niesie ze sobą XXI wiek i wejście do Unii Europejskiej! Jeśli będzie trzeba, sama dostosuję się do unijnych wymogów, znam języki obce! Wszak służyłam we francuskiej Legii Cudziemskiej! Narodu wiejski! Jeśliś patriotyczny i przyszłościowy, oddaj głos na mnie!
Alojzy "Karetkarz" Ptyś oznajmia: "Zapewne wszyscy znacie mą bohaterską opowieść - kiedy to samotnie uratowałem nieszczęsnego chłpoca przed zakusami podłej, starszej jędzy. Ponieważ pewnie już kiedyś ją słyszeliście to oszczędze wam słuchania jej [na sali rozliegło się zbiorowe westchnięcie ulgi]. Dlatego od razu przejde do spraw najważniejszych! Oto to co wam obiecuję: poszerzenie gazety "Kurnika Brzask" o nowy kącik - bohaterskie historie mieszkanców Wsiowa Wielkiego. Zainwestuje w nowoczesne techologie przez co w naszej oazie dobrobytu w końcu pojawi się latryna ze spłóczką! Oraz obiecuję wam, że będę słuchał tego co... yyy... tego co... yyy... dziękuję - to wszystko!"

Miejscowość: Wykopkowo
Kandydaci (na stanowisko sołtysa): Zdzisław "Jędrula" Kopytko, kandydat z ramienia Partii Wkrótce Lepsze Jutro; Albert "Ainsztajn" Ciupek, kandydat z Partii Powiew Dawnych Lat Najwspanialszych
Przybliżenie postaci kandydatów: Zbigniew "Jędrula" Kopytko pełnił urząd sołtysa Wykopkowa przez ostatnie dwie kadencje. Jest to przykład twardego, oddanego swej ziemi oldschoolowego chłopa, dzięki którego krwawicy Wykopkowo stało się gminą przodującą w eksporcie ziemniaków do krajów Unii Europejskiej. Sam będąc zagorzałym jej przeciwnikiem (konstruującym potajemnie czołg, aby zbrojnym wystąpieniem poderwać naród do powstania w przypadku naszego wstąpienia do Unii), podsypuje owe ziemniaki zmodyfikowaną paszą importową, wywołującą wzdęcia i biegunki. Inwestuje w sport i kulturę - jest sponsorem samego siebie podczas Kombajnowych Rajdów o Mistrzostwo Miast i Wiosek, finansuje działalność zespołu taneczno-wokalnego "Nioski".
Albert należy do złotej młodzieży polskich wsi. Mimo, iż jest młody i nie posiada zbyt dużego doświadczenia jako sołtys to jednak jest bardzo bystrą osobą, szybko się uczy. Co prawda nie lubi się uczyć ale to nie jest fakt ważny dla naszych przyszłych wyborców. Znany jest ze swego zamiłowania do pasienia wszelakiego rodzaju drobiu w czym osiągnął świetną wprawę już w piątym roku swego życia. Znany jest on także jako dusza towarzystwa - zawsze potrafi rozbawiać swych przyjaciół rolników zabawnymi i "na poziomie" odzywkami typu: "Prut, prut! i będzie smród!". Jest za wstąpieniem do Unii Związków Socjalistycznych Republik Radzieckich jako szansę na poprawienie warunków do życia w Polskich wsiach. Mimo, iż nie ma tak wielkich osiągnięć jak jego kontrkandydat to jednak zamierza utworzyć lokalną drużynę Palanta.
Kiełbasa wyborcza: Zbigniew "Jędrula" Kopytko: "Braci wiejska! Nadchodzi czas podjęcia decyzji, od której zależeć będzie los nie tylko wasz, ale i waszych dzieci i wnuków. To wy, ludu pracujący, swoimi głosami zdecydujecie, czy zależy wam na świetlanej przyszłości Wykopkowa, nazego wspólnego dobra. Oto bowiem pojawił się niegodny rywal waszego postępowego sołtysa, za nic mający jego wieloletnie osiągnięcia. Ale zaprawdę powiadam wam: Mnie poprzyjcie, nie jego! Ja gwarantuję wam dokończenie jeszcze w tym roku budowy sklepu w starym spichlerzu Janka Bulwy, udrożnienie kanałów ściekowych zalewających wasze pola, wreszcie dalszą ekspancję terytorialną naszej wsi! A on? Co on ma wam do zaoferowania?
Albert "Ainsztajn" Ciupek: "Drodzy przyjaciele! Dziś nadszedł dzień ostatecznych wyborów! Oto ja w końcu zdecydowałem się sprzeciwić tym monotonnym rządom Zbigniewa K. - to wy zadecydujecie czy nasza społeczność w końcu będzie jawnie popierała to co dla niej najlepsze! A chyba nie muszę mówić co takiego jest najlepsze - ponowne wprowadzenie komunizmu - wspaniałego systemu, który pozwalał nam na godne życie! Ale to nie wszystko co proponuje! Postaram się byśmy w końcu mieli własną drużynę w powiatowych igrzyskach Palanta, natomiast nie pozwolę by powstał sklep w spichlerzu Janka B. - proponuje na jego miejscu zbudować ekskluzywny lokal monopolowy! Dziękuje wam za posłuch i mam głęboką nadzieję, że w końcu zrozumieliście, że to ja gwarantuję wam lepszą przyszłość!"

Miejscowość: Duże Miasto
Kandydaci (na stanowisko prezydenta miasta): Adaś "Demon Sieci" Adamski, kandydat z ramienia partii Młodzi Gniewni;
Marcin "Stucna Scęka" Szczękac, startujący z partii Mięsisty Stefan
Przybliżenie postaci kandydatów: Adaś jest bodajże najmłodszym uczestnikiem wyborów samorządowych w historii. Zresztą, aby wziąć w nich udział, musiał dokonać odpowiednich zmian w Konstytucji RP. Młody tak ciałem, jak duchem, reprezentant pokolenia informacyjnego, swoją kampanię wyborczą w całości przeprowadził w internecie. Dzięki małemu oszustwu, za które odpokutował klęcząc na grochu podczas oglądania Dobranocki, głosy oddawane na jego kontrkandydatów liczone są na jego korzyść. Mało kto wie, że to on był szefem legendarnego komanda Pieski Preriowe.
Co prawda Marcin nigdy nie był wyróżniającym się uczniem ale nadrobił swe braki intelektualne inwestując w ciało. Zainwestował w nie nawet bardzo skutecznie przez co teraz jego znakiem rozpoznawczym jest to, że jest szerszy w pasie niż wyższy. Poza swą tuszą pan Szczękacz dba również o dobrą sylwetkę regularnie co dwa miesiące uczęstczając do siłowni. Jego największą wadą do której się przyznaje to niekiedy zdarzające się trudności w komunikowaniu oraz mały zasób słownictwa. Specjalnie dla celów prmocyjnych na czas trwania wyborów samorządowych podał jak dotąd trzymaną w ścisłej tajemnicy informacje o tym, że to właśnie on - Marcin Szczękacz jest głównym fabularnikiem znanej zapewne naszym miłym czytelnikom serii przygód przemiłych Pokemonów! Nie mówiąc więcej o nim pozwólmy mu dojść do głosu!
Kiełbasa wyborcza: Adaś "Demon Sieci" Adamski: "Drodzy wyborcy! Wierze ze zostane prezydentem Duzego Miasta! Licze na wasze poparcie. Jesli chcecie otworze duzo darmowych kawiarenek internetowych. Bede dbal o wizerunek naszego Miasta. Bedzie lepiej tylko na mnie glosujcie. Albo nie glosujcie jak nie chcecie ja mam nadzieje ze i tak zostane prezydentem miasta. I co to sa polskie czcionki bo mnie tu marudza doradcy? Jak zostane prezydentem to nie bedzie doradcow obiecuje. Wiec lepiej na mnie glosujcie."
Marcin "Stucna Scęka" Szczękacz powiada: "Ludu Duże Miasto pozwólcie mi wam coś dopowiedzieć! Ja bym chciał wam pomóc - byście szczęśliwie byli i byście mogli w nim godNIE żyć! Ja wam to wszystko dam! I więcej nawet bo chce by nasze dzieci na muzyce uczyły się innych piosenek - tej wspaniałej grupy Ich Troje! I żeby była komunizma znowu! I więcej was zanudzać nie chcę. Hahaha!...Ej wy! Śmiejcie się! Ja se żartowałem! Hehehe!"

Metryczki są już znane. Teraz w waszych, wyborcy, rękach pozostaje przyszłość czterech miejscowości. A tak na serio, to art ten jest próbą odreagowania szalejącej wokół nas przedwyborczej psychozy. Nie ma dnia, by mojej wycieraczki nie próbowały zastępować kilogramy ulotek i biuletynów, a skrzynka pocztowa (ta z klatki schodowej) jest w ordynarnie analogowy sposób spamowana. Walka pomiędzy kandydatami na stanowisko burmistrza w moim Sulęcinie chyba przejdzie do legendy, tak są chłopaki zawzięci.
Nic to. Pamiętaj jeden z drugim - nigdy, przenigdy nie pchaj się do polityki, jeśli chcesz być postrzegany jako człowiek inteligentny i na poziomie.

Dobra, Axel wygadałeś się już dosyć to jeszcze ja trochę powiem. Żebym tylko miał o czym... A w zasadzie to już wiem co mówić chciałem - wymyśliłem pewnien konkurs specjalnie dla czytelników Action Maga, tak na pocieszenie za to, że czytali to coś wyżej :)
A więc tak: jak już wam Axel wspomniał (czy on zawsze musi mówić wszystko przede mną?) kandydaci są znani. I w tym miejscu właśnie konkurs się zaczyna - wybory przeprowadzicie wy sami! Po prostu ślijcie maile na moje konto (ew. Axela ale on rzadziej odbiera pocztę) i jeżeli dość dużo głosów przyjdzie to możliwe iż powstanie jeszcze jeden wspólny art (jak się Axel zgodzi ale pewnie i tak się zgdodzi :) o tym co działo się już po wyborach. Wszystko w waszych palcach!

Towarzyszu Faramir. Niestety, pragnę rozwiać Twoje nadzieje – ostatnie słowo należy się mnie. Choćby i najgłupsze. A więc: Jeżeli uważasz powyższy art za bezsensowny, względnie po prostu głupi, wiedz, że powstał on w naprawdę tajemniczych okolicznościach – po prostu pojawił się u mnie na dysku, w dodatku o treści sugerującej, że jestem jednym z jego autorów. Teraz sam nie wiem, czy coś przegapiłem, czy jestem manipulowany przez towarzysza Faramira, czy po prostu COŚ mnie opętało (pismo automatyczne, według jednych źródeł metoda kontaktowania się z istotami spoza naszego świata, według innych – objaw schizofrenii, paranoidalnej bodajże). Albo po prostu mi odbiło po przeczytaniu tysiącsetnej broszurki wyborczej, pisanej prawdopodobnie przez siedmioletniego synka pana kandydata, i napisałem te brednie bezwiednie.
W każdym razie wniosek widzę jeden – jeżeli już pchacie się do polityki, a nie chcecie być postrzegani jako bełkotliwi półanalfabeci, uważajcie na to, co serwujecie wyborcom.

I to byłoby tyle.

Axel Prubaj Hoolaynoga & Faramir

p.s. Mailujcie do Faramira. On tu jest od brudnej roboty.