Wieś vs. miasto - moje zdanie
Przeczytałam tekst Royala Griffina i cóż... wprost nie mogłam się oprzeć chęci wyrażenia własnego
zdania :). Zaczynamy! ;)
A zacznę może od tego, że również mieszkam na wsi...
Powiem szczerze - chyba chciałabym mieszkać w mieście. Niekoniecznie od razu w Warszawie - nie
zniosłabym pewnie nieustannego szumu samochodów za oknem i tego, że nie można pograć na ulicy
w badmintona ;D... Royal pomija jednak jeden istotny fakt. Pisze o stereotypach - zapomina o
pegeerowskich blokach na wsi i spokojnych przedmieściach miast. Gdybym miała jakiś wybór,
chciałabym zapewne mieszkać na takim przedmieściu. Spokój, ptaszki śpiewają, ulica ze ślicznymi
willami :). Parę przystanków autobusem miejskich i już jestem w dyskotece, szkole, na basenie itd.
Żyć, nie umierać :). Ech... już dobrze, koniec marzeń, teraz opiszę to co znam, czyli moją wieś :).
Jeśli chodzi o komunikację, dobrze nie jest. Mieszkam około 20 km od miasta
powiatowego. Dwa autobusy do, dwa - z. Plus dojazd do Poznania w dwie strony, raz dziennie.
I to wszystko. Kiedyś działał dworzec kolejowy, kursowały pociągi... ale widać nie było to zbyt opłacalne
i PKP zlikwidowała trasę. Miałam wtedy niecałe sześć lat.
Prąd... awarie są dość częste i niestety ich usuwanie trwa z reguły dłużej niż w mieście, ale
nie jest to AŻ tak uciążliwe i da się przeżyć. (Na szczęście telefon do energetyki jest bezpłatny. ;))
Na wsi nie każdy ma własny domek z jedenastoma pokojami. Ja mam trzy. Duże, przyznaję, ale
bez większego trudu można znaleźć większe mieszkanka w mieście.
Mojej miejscowości nie otaczają lasy, do najbliższego jeziora jest jakieś 15 kilometrów, a mieszkańcy
miasta powiatowego mają je w samym centrum. Nawet nie ma specjalnie gdzie pojeździć rowerem... (BTW -
ostatnio mi rower ukradli :(, to troszke się tu poużalam ;))
Cisza... cisza jest, chyba, że jakiś wariat puszcza głośno
muzykę ;). Noo, żartuję, ale za głośną muzykę sąsiedzi też wyzywają... jak w mieście.
Jakie jeszcze wady? Dostęp do nauki. W mojej wsi jest tylko podstawówka, do niedawna ośmioklasowa,
dziś tylko sześcio (co za dureń tę reformę wymyślił!). Najbliższe szkoły średnie w stolicy ;)
powiatu.
Praca... Z pracą na wsi jest trudno :( (jak wszędzie ostatnio...).
I to boli mnie osobiście - Internet. Dostęp wyłącznie przez modem, na SDI nie ma szans, o innych
łączach można najwyżej pomarzyć.
Cóż, życie na wsi nie wygląda tak różowo, jak na fotkach w katalogach ofert agroturystycznych,
ale ma też wiele zalet (tylko czemu nic mi teraz nie przychodzi do głowy...). Dlaczego wobec tego
postanowiłam w ogóle zabrać głos? Bo mieszkac na wsi to nie znaczy mieć wielki dom, to nie znaczy
mieszkać kila(set) metrów od lasu, to nie znaczy również mieć kawałek ziemi i świeże jajka prosto
od kro... eee, to nie to... prosto od kury.
Tawananna
P.S.Pozdrowienia dla Royal Griffina...
P.P.S. ... i wszystkich mieszkańców wsi...
P.P.P.S. ... i wszystkich, którzy piszą świetne artykuły do AM. Nie, nie będę wymieniać, niech
pozdrowią się sami i zobaczymy, co to samokrytyka ;). |