Dopisek: Poniższy tekst jest dosyć niespójny, zawiera nieco zdań "nie na temat", ale po co pisać 10 artów na 5 zdań, akoro można wszystkie tematy "pokrewne" wrzucić do jednego wora...
W zeszłym roku miało odbyć się bierzmowanie. Ktoś wymyślił, że nie dopuszczą do tego sakramentu osoby, która nie będzie miała wymaganej ilości podpisów na specjalnym indeksie. Zmusiło to niektórych do chodzenia do kościoła, którego nie oglądali od środka czasami od kilku lat. Tak się składa, że osobiście jestem ateistą. Zostałem ochrzczony, przystąpiłem do Pierwszej Komunii, żeby w wieku lat 11 dojść do wniosku, że co jak co, ale chrześcijaninem to ja nie jestem. To znaczy zostałem ochrzczony, więc jestem chrześcijaninem, ale tylko z nazwy. (Swoją drogą, żeby podejmować takie ważne decyzje w wieku zaledwie 11 lat... Ale im jestem starszy, tym mniej żałuję i tym więcej znajduję argumentów za ateizmem.) Żeby nie być hipokrytą, nie przystąpiłem do bierzmowania. Natomiast cała masa moich kolegów po raz pierwszy od miesięcy albo i (niektórzy) lat zaczęło chodzić do kościoła w celu uzbierania podpisów. W większości przypadków wyglądało to tak:
a) Siadają na ławce na skwerze przed kościołem i czekają, aż msza będzie się kończyć. Wtedy podnoszą tyłki i z wyrazem cierpienia na twarzy wchodzą do środka. Idą po podpis.
b) Do kościoła wchodzi pięciu idiotów. Siadają z tyłu, kopią się po dupie, przepychają, wrzeszczą "KUR*A!" na cały kościół, potem idą po podpis.
Skąd wiem? Byłem ze trzy razy z nimi - dla towarzystwa :). No, ale nieważne. Opisane powyżej przypadki to około dwie trzecie osób, które znam. Było też kilku takich, którzy nie poszli do kościoła wcale, ale jakimś cudem udało im się wmówić księdzu, że byli na mszy. Dobry ksiądz uzupełnił podpisy młodym chrześcijanom. :) Może jedna piąta kandydatów do sakramentu chodzi do kościoła dosyć regularnie, a kiedy już tam pójdzie, to zachowuje się w miarę normalnie. Obliczenia są dość dokładne. Skoro olbrzymia większość chrześcijan jest tak "gorliwa", to naprawdę stwierdzenie "Co trzeci człowiek jest wyznawcą Jezusa" nie robi na mnie wrażenia. Ogromna większość ochrzczonych ma kościół, za przeproszeniem, głęboko w dupie. Oczywiście jak zapytasz takiego "Czy jesteś chrześcijaninem?" odpowie "Oczywiście!" Do jasnej cholery, zdecydujcie się. Albo jesteś katolikiem, albo nie! Jak uważasz się za wierzącego, to, w mordę jeża, przestrzegaj przykazań, chodź do kościoła i zachowuj się, jak na wierzącego przystało! Następna rozmowa była jeszcze lepsza.
- Idziesz do bierzmowania?
- Idę, a co?
- Kiedy ostatnio byłeś w kościele?
- A, ze trzy lata temu, ale wyszliśmy z kumplami przed końcem mszy, bo nam się nudziło.
- To po co idziesz do bierzmowania?
- Będę miał papierek i będę mógł wziąć ślub kościelny
Taaaak, znalazł się gorliwy katolik i dziecię Boże. Po co iść do bierzmowania, jeśli nie czuje się w ogóle przekonania i idzie się "dla papierka"? Po co takiemu hipokrycie jak mój rozmówca (który notabene nie był odosobnionym przypadkiem) ślub kościelny?! Reasumując: większość chrześcijan to banda hipokrytów, prawdziwie przekonani do wiary to mała część.
Bawi mnie również, że ktoś mówi, że jest niepraktykującym katolikiem. Jak nie chodzisz do kościoła i nie masz sakramentów to jesteś katolikiem? Moim zdaniem to sprawa wiary i przekonania, a nie tego, czy masz chrzest i papierek.
Wracając do zdania "Co trzeci człowiek jest chrześcijaninem" - to jest naprawdę śmieszne. Co z tego, skoro większość jest nimi tylko dlatego, że została ochrzczona! Ciekawe, ilu ludzi zdecydowałoby się na chrzest świadomie! Gdy jesteś niemowlakiem, masz gdzieś, że jakiś pan leje ci wodę na czoło i mówi "Ja ciebie chrzczę" itd. Potem zostajesz od małego prowadzany do kościoła, byś przyzwyczaił się do tego i uważał to za coś normalnego. W wieku 9 lat przyjmujesz Pierwszą Komunię itd. Jest to dla ciebie takie oczywiste, że nie wyobrażasz sobie innego życia, innej wiary bądź jej braku! To nie są katolicy z własnej woli, to stado nieświadomych możliwości wyboru "Bożych owieczek", którym od dziecka wciskano, często na siłę, Jedyną Słuszną Wiarę! Naprawdę trudno zmienić zdanie na ten temat, gdy od najmłodszych lat jesteś przekonywany do katolicyzmu. Rodzice - na pytanie dziecka "Dlaczego muszę chodzić do kościoła?" nie odpowiadajcie "Bo JA tak mówię" albo "Bo jesteś katolikiem". Wytłumaczcie to dziecku i pod żadnym pozorem nie zmuszajcie go do tego! Dziecko, które chodzi do kościoła z musu, nudzi się tam, co w późniejszym okresie prowadzi do awersji do kościoła i niemiłych skojarzeń z nim związanych.
Ubawiłem się strasznie, czytając ostatni akapit arta Pasibrzucha "Będzie rozkwit kościoła". Ponieważ fragment ten jest tak zabawny w swym patosie, będę musiał kroić go na małe części, by pośmiać się z każdej po kolei. Swoją drogą nie lubię artów Pasibrzucha - z częścią się nie zgadzam (np. ten o ewolucjonizmie), część mnie bawi (np. "Boże pobłogosław Amerykę", albo fragment arta "Będzie rozkwit kościoła", z którym próbuję polemizować poniżej), a niewiele mi się podoba. No, ale wracając do arta Pasibrzucha...
Dwa tysiące lat po Chrystusie na świecie żyje ponad 6 miliardów ludzi a co trzeci z nich jest wyznawcą Jezusa.
Do tego zdania ustosunkowałem się wcześniej w tym arcie... Myślę, że dosyć jasno i zrozumiale.
Doprawdy, trzeba mieć dużo pewności siebie, żeby stawiać tak zuchwałe tezy jak powyższa, że za 50 lat połowa ludzi zostanie ateistami.
Może nawet nie połowa i nie za 50 lat, ale chyba zauważyłeś, że coraz więcej ludzi odchodzi od chrześcijaństwa. Moim skromnym zdaniem za jakiś długi czas ludzie będą uczyć się o religii chrześcijańskiej tak jak my uczymy się dzisiaj o religii starożytnych Greków. Zresztą ja osobiście uważam katolicyzm i jego obrzędy za religię równie mało sensowną co starogrecką. Biblia jest księgą niosącą nieco dobrych treści, nawet z punktu widzenia ateisty, Dekalog też powinien być podstawowym kodeksem każdego człowieka (dla mnie oprócz przykazań 1,2,3) ale sama religia... Nie zgadzam się z większością jej założeń. Chyba znowu pisałem nie na temat, ale powtórzę - ludzie odchodzą od religii!
Skoro jednak mój szacowny kolega po piórze pozwolił sobie na futurologię - i ja spróbuję. Stwierdzam niniejszym, że za 50 lat świat umazany w postępowym łajnie i moralnej zgniliźnie opamięta się i nastąpi renesans religii jako takiej, epoka rozkwitu chrześcijaństwa. Dzięki niemu nasza cywilizacja znów stanie się, jak dawniej, cywilizacją ludzi silnych, prawych, szlachetnych i znających sens i cel swego życia.
Pominę wszechobecny w tym fragmencie bezsensowny patos. Mniejsza z tym. Ale... "postępowym łajnie"?! Postęp jest zły?! W jakim świecie Ty żyjesz? Może chodzi Ci o to, że kiedyś łatwiej było trzymać w ryzach zacofany lud Boży, gdy dziś bardziej wykształceni ludzie już nie dają tak łatwo sobą manipulować? Renesans religii? Jak już pisałem - coraz więcej ludzi odchodzi od religii! Nie trzeba nawet podpierać się statystykami, wystarczy się rozejrzeć, posłuchać, poczytać!
Dzięki niemu nasza cywilizacja znów stanie się, jak dawniej, cywilizacją ludzi silnych, prawych, szlachetnych i znających sens i cel swego życia.
Tak jak dawniej? To znaczy w średniowieczu, kiedy palono na stosie innowierców? A może w czasach Świętej Inkwizycji? Może o to Ci chodzi? A może warto by było pisać nieco precyzyjniej? Nie słyszałem, żeby kiedykolwiek cywilizacja była ogółem ludzi "silnych, prawych, szlachetnych". Może podeprzesz się jakimś konkretnym czasem?
Europa zaś, odnowiona w duchu ewangelii, znów stanie się ostoją kultury i mądrości, rozsądku i siły w świecie. Amen.
Europa i tak jest ostoją rozsądku, kultury i mądrości w świecie. Na pewno większą niż Ameryka - kraj zakłamanych zarozumialców z Naczelnym Hipokrytą, George'em W. Bushem na czele. To też nie na temat, ale wkurza mnie, że Amerykanie pchają się wszędzie, gdzie ich nie potrzeba (Wietnam, Bałkany, Afganistan) i pod pretekstem zaprowadzania pokoju na świecie testują nowe rodzaje broni. Może powiesz mi, czego brakuje europejskiej kulturze i mądrości? Poza tym w mojej naiwności zawsze wydawało mi się, że to Europa - i Polska - jest ostoją chrześcijaństwa. Przecież nie Azja, nie Afryka, ani żadna z Ameryk.
Tyle odnośnie arta Pasibrzucha. Temat może nie został wyczerpany, niemniej tu kończę swój tekst. Polemiki mile widziane.
Doorshlaq <doorshlaq@pocztaonet.pl>
PS. Słuchajcie Queen, a także takich zespołów, jak Metallica, Genesis, Depeche Mode, Electric Light Orchestra, Nirvana, U2, Pink Floyd, Dire Straits, Radiohead, Coldplay. (kolejność przypadkowa)
PS2. Podczas pisania słuchałem płyty Depeche Mode "The Singles 86>98"
PS3. Pozdrawiam tych, którzy piszą dobre arty - Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanin, Falka, Miś Eryk, i wielu innych, o których zapomniałem.
PS4.Może wyraziłem swoje poglądy niedostatecznie jasno - w razie wątpliwości mój mail jest powyżej...