Sztuka przetrwania

 

    W dzisiejszych czasach mało prawdopodobne jest, byśmy trafili na bezludną wyspę lub nieznany ludzkości ląd. Jednak na wszelki wypadek, warto wiedzieć, jak w takiej sytuacji się zachować.

 

   

    Jak powszechnie wiadomo, na bezludną wyspę można trafić tylko w jeden sposób - mianowicie; przez katastrofę środka transportu jakim podróżujemy. Nie ważne, czy jest to statek, samolot, amfibia czy skuter śnieżny. Ważne jest, żeby się o coś rozbił. Może to być skała, rafa koralowa, mulda śnieżna lub najzwyczajniejsze drzewo. Rozbicie się pojazdem, automatycznie powoduje utratę przytomności.

Podczas gdy wszystkie zmysły są uśpione, siły natury przenoszą nasze ciało w odosobnione i pozbawione cywilizowanych mieszkańców miejsce, tudzież na bezludną wyspę, nowy kontynent lub inny świat. Niezależnie od miejsca, w które trafimy, zawsze wylądujemy na piaszczystej plaży wyrzuceni przez fale.

I tak się zaczyna okres, w którym jesteśmy zdani tylko na siebie. Okres, w którym musimy obudzić drzemiące w naszej naturze zwierzęce instynkty.

Czas wielkiej niepewności następnego dnia. Sinusoidalny przebieg zależności czasu od obawy, którego amplituda wzrasta z każdym dniem, by w końcu przerodzić się w jedną, wielką... panikę.

   

    Ale nie bójcie się, z tym poradnikiem na pewno nie zginiecie. By przeżyć w tak ekstremalnej sytuacji, wystarczy postępować według wskazówek zawartych w tekście.

 

    Przebudzenie

Wraz z nastaniem poranka, nasza świadomość powoli powraca do wyrzuconego przez fale na brzeg ciała. Przenikliwy szum w uszach, zgrzytanie piasku w zębach i wrzeszczenie mew latających nad laguną, wydają nam się dźwiękami nade miar wyolbrzymionymi. Gdy zmysł słuchu wróci do normy, możemy podjąć próbę otwarcia oczu. Należy jednak pamiętać, by przed tą czynnością unieść nieco głowę do góry, gdyż na pewno leżymy twarzą na piasku i otwarcie oczu w takiej pozycji, mogłoby spowodować dostanie się piasku pod powieki i uszkodzenie gałek ocznych, poprzez tarcie granulek o białko oka, tudzież źrenicę. Takiej tortury, nie zniósł by nawet najlepiej wyszkolony marines.

Jeśli postąpiłeś wbrew zaleceniu i mimo to przeżyłeś - oznacza to, że zaraz po powrocie do cywilizowanego świata, powinieneś zapisać się do US Army, ponieważ wujek Sam potrzebuje takich twardzieli jak ty.

Jeśli wzrok i słuch funkcjonują prawidłowo, możemy teraz popracować nad kolejnym zmysłem jakim jest powonienie. W tym celu sprężamy się bardzo mocno, po czym puszczamy ogromnego bąka i próbujemy odgadnąć co jedliśmy na śniadanie. Jeśli zgadliśmy za pierwszym razem to oznacza, że już wcześniej robiliśmy takie eksperymenty.

Teraz pora na wyskalowanie dotyku. Wyciągamy prawą rękę przed siebie, chwytamy pierwszego lepszego badziewia, który wpadnie nam w ręce i z zamkniętymi oczami zgadujemy co to. Gdy podamy odpowiedź, otwieramy oczy i sprawdzamy wynik. Jeśli zgadliśmy za pierwszym podejściem, nie tyle możemy być z siebie dumni, co zadowoleni, jeśli trzymana przez nas rzecz, nie okaże się być łajnem przerośniętej kuropatwy.

Czas sprawdzić, czy nasz smak jest tak sprawny jak pozostałe zmysły. Wkładamy palec wskazujący do morza i liżemy go. Gdy czujemy słoną wodę - nasz smak działa poprawnie, gdy czujemy słonego paluszka - nasz smak działa poprawnie, ale nasza wyobraźnia płata nam figle.

Gdy nauczyliśmy się odczuwać otaczający nas świat na wszystkie możliwe sposoby, jesteśmy gotowi na kolejny etap aklimatyzacji, prowadzący do ułożenia sobie życia w obcych i niebezpiecznych warunkach.

    Ocena sytuacji

Jak już zdążyliśmy zauważyć, jesteśmy na brzegu morza, przed nami piaszczysta plaża, dżungla i żywej duszy wokoło. Jako, iż zdajemy sobie sprawę z przeżytego przez nas wypadku, wnioskujemy, że jesteśmy na nieznanym, bezludnym lądzie. Musimy ustalić, czy jest to bezludna wyspa, nowy kontynent, inny świat czy night club prowadzony w stylu "tropico". W celu rozpoznania musimy wykonać szereg następujących czynności:

By się upewnić, że nie jesteśmy w night clubie, krzyczymy: "Stawiam wszystkim".

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowani mężczyźni w garniturach i napalone striptizerki - oznacza to, że jesteśmy w night clubie klasy biznes.

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowani mężczyźni w koszulach w palmy i napalone striptizerki - oznacza to, że jesteśmy w nigth clubie klasy tourist.

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowane zwierzęta w garniturach i napalone striptizerki - oznacza to, że powinniśmy powtórzyć punkt pierwszy, gdyż nie odzyskaliśmy jeszcze świadomości.

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowane napalone striptizerki - oznacza to, że jesteśmy w niebie.

Jeśli po tych słowach odpowie nam echo - na pewno nie jesteśmy w night clubie.

By się przekonać, że nie jesteśmy w innym świecie patrzymy w niebo i wypatrujemy dziwnych planet. Wprawdzie planet nie znaleźliśmy, ale nie możemy jednogłośnie stwierdzić, że to nie jest inny świat - dwa słońca na horyzoncie nam na to nie pozwalają. Z drugiej strony dwa słońca to żaden argument. Musimy upewnić się, że miejsce to nie posiada innych cech, charakterystycznych dla innego świata. Tak więc odganiamy latającą nam nad uchem rusałkę, przepędzamy pingwina w kolorowe ciapki i przeskoczywszy wir anomalii czasowych wchodzimy do dżungli. Otoczeni drzewami rozglądamy się w poszukiwaniu czegoś dziwnego. Nie zauważamy nic, wiec aby mieć absolutną pewność, że to nie inny świat, krzyczymy: "Stawiam wszystkim elfom".

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowane elfy - oznacza to, że jesteśmy w innym świecie.

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowane elfy w garniturach - oznacza to, że jesteśmy w innym świecie klasy biznes.

Jeśli po tych słowach zza drzew wybiegną rozradowane elfy striptizerki - oznacza to, że jesteśmy w innym niebie.

Jeśli po tych słowach odpowie nam echo - na pewno nie jesteśmy w innym świecie.

Teraz sprawdzamy czy jesteśmy na kontynencie, czy na wyspie:

W tym celu robimy na ziemi jakiś charakterystyczny ślad. Następnie idziemy brzegiem morza w jednym kierunku.

Jeśli dotrzemy do naszego śladu od drugiej strony w przeciągu kilku lat - oznacza to, że jesteśmy na nowym kontynencie.

Jeśli dotrzemy do naszego śladu od drugiej strony w przeciągu kilku tygodni - oznacza to, że jesteśmy na dużej wyspie.

Jeśli dotrzemy do naszego śladu od drugiej strony w przeciągu kilku dni - oznacza to, że jesteśmy na średniej wyspie.

Jeśli dotrzemy do naszego śladu od drugiej strony w przeciągu kilku godzin - oznacza to, że jesteśmy na malutkiej wyspie.

Jeśli dotrzemy do naszego śladu od drugiej strony w przeciągu kilku nieskończoności i spotkamy mnóstwo striptizerek - oznacza to, że naprawdę jesteśmy w niebie.

Gdyby okazało się, że jesteśmy na nowym kontynencie, natychmiast wybudujmy kilka bomb atomowych. Tak na wszelki wypadek, żeby nam nikt naszego kontynentu nie zabrał.

Jako, że poradnik dotyczy bezludnej wyspy, załóżmy że, dotarliśmy do śladu w kilka dni.

Czas na kolejny etap naszego pobytu na wyspie - a mianowicie:

    Dezorientacja

Jezu Chryste jesteśmy na bezludnej wyspie! Co my teraz zrobimy? Umrzemy tutaj! Samotni!

... MAMO!... Nie, nie możemy wpadać w obłęd. Nie jest tak źle. Na pewno jakoś sobie poradzimy. Przecież mamy sprawność skauta i krawcowej. Ups! To nie my tylko dzieciaki z serialu: "Jak zdobyć sprawność skauta i krawcowej". Ach, czemu nie oglądaliśmy tego serialu, tylko jakieś głupie, różowe miętówki. ...MAMO!...

Chwileczkę, przecież mamy drzewa, owoce, liście. Z głodu nie umrzemy!

...MAMO!...

Dobra! Nie poddamy się. Zbudujemy sobie domek, założymy hodowle jedwabników, będziemy mieli przytulne gniazdko i oryginalne ciuchy.

...MAMO!...

No przecież graliśmy w Setlersy, Age of Empires I i II, Cywilizację. Nawet Twierdzę przeszliśmy. To umiemy rozwinąć cywilizację od zera.

...MAMUSIU!...

Przecież jak w Larym zaliczyliśmy wszystkie p... podstawowe zadania to i tu coś wykombinujemy.

O! Wiem! Nazbieramy mnóstwo Tiberium i ... i... i... cholera to nie jest gra!

...MAMO!... JA CHCĘ DO DOMU!...

Tak! Najpierw nazbieram suchego drewna, żeby rozpalić wieczorem ognisko. Potem upoluje sobie jakąś kolecję.

Ale jaką? Hmm... Niektóre jedzonko bywa trujące, np.: grzyby, ryby, śiakieś płazy. Wiem! Eureka! Wszystkie ptaki i ssaki są jadalne.

No to jazda! Zobaczymy, jacy to jesteśmy zaradni. Ha! Najpierw drewno, potem kolacja.

    Zbieranie drewna

Zadanie jest banalne. Jeśli sobie z nim nie poradzimy, to nie mamy co marzyć o hodowli jedwabników i Dżonym Łolkerze lecącym z kranu w kiblu.

    Polowanie

Najłatwiejszym sposobem pozyskania pożywienia jest wdrapanie się na palmę po banany tudzież inne kokosy, lub czekanie aż same spadną.

Jednak samymi owocami żyć nie możemy. Potrzebujemy mięsa. Mięso znajdziemy w ssakach - to takie coś, co przypomina odkurzacz tylko zamiast kółek ma ręce i nogi. A zamiast plastikowej obudowy, futerko z mniejszymi lub większymi włoskami.

Nektar bogów (mięso) znajdziemy również w ptakach. Pamiętajmy by nie jeść ryb, bo niektóre są trujące.

Ptaszki - ( ach, jakie to przykre, że pomyślałeś to, co pomyślałeś słysząc słowo ptaszek ) to są takie małe dżambodżety, które co prawda umieją bombardować, ale za chiny ludowe nie uniosą bomby. Chociaż może cztery jaskółki dałyby radę. Skoro dwie jaskółki afrykańskie potrafią przynieść kokos z czarnego lądu do Anglii, to europejskie przy odrobinie samozaparcia, mogły by podołać bombie. Ciekawe tylko czy niosłyby ją na plecach czy na skrzydłach. Raczej na plecach, bo skrzydła służą do lotu. A co jakby im tak przywiązać bombę sznurkiem? Może potrzeba by było mniej jaskółek niż w metodzie na plecach? Kokos, to dwie jaskółki mogłyby przenieść trzymając dziobami. Ale z drugiej strony bomba to nie kokos... o czym to ja? Ach, tak!

Tak więc łowimy rybę, po czym oprawiwszy ją, pieczemy na rozpalonym wcześniej ognisku, jemy i idziemy spać.

    Kolejna dezorientacja

Cholera, gdzie ja jestem?

...MAMO!...

Ach! Już wiem, na bezludnej wyspie...

...MAMO!...

Za jakie grzechy!?

...

A no tak. Faktycznie, za to może. Ale czemu na bezludną wyspę?

...MAMO!...

Najpierw zbuduje sobie lepiankę. Potem może dorobię się własnego domu. A potem, kto wie? Może nawet własnej tratwy?

Zastanówmy się, co w takiej sytuacji zrobiłby mój ulubiony aktor?

Mój ulubiony aktor powiedziałby: "WIESŁAW NIE DENERWUJ SIĘ! SPRAWA JEST PRZYJEMNA!!!"

Ale tak nie jest. Nie wiem co zrobić!

...MAMO!...

Muszę się stąd wydostać!!!

    Panika

a!

    Zastanawianie się nad sensem życia

Słuchaj! Skoro najwięksi filozofowie, przez 2000 lat nie wpadli na pomysł co może być sensem życia, to ty na pewno nie dowiesz się tego, nawet przez całą swoją beznadziejną egzystencję, aż do usranej śmierci na tym odludziu! Dlatego daruj sobie te rozważania i zacznij  budować dom.

    Budowanie domu

Jak to jak? Po polsku.

    Budowanie następnego domu na gruzach poprzedniego ( tym razem nie po polsku )

Tym razem ściany budujemy z drewna, a nie z powietrza.

    Zabicie nudy

By nie dać się zwariować z nudów - uczymy się we wszystkich językach zwrotu: "proszę, zabierz mnie stąd".

Możemy także złapać kilka bardzo rzadkich pokemonów, które występują tylko na tej wyspie. Ale po co nam one jak nie możemy się nimi pochwalić mamie.

    Wydostanie się z wyspy

Na tą czynność składa się wiele czynności złożonych z czynności. By te czynności zostały wykonane należy je wykonać.

Jak już mówiłem wystarczy zrobić tylko jedną rzecz:

do wcześniej wybudowanej przez nas skrzynki na listy przy domu, wrzucić list z zamówieniem na motorówkę, zaadresowany do firmy ACME.

W ciągu dwóch sekund zostanie nam dostarczona motorówka, którą możemy wrócić do cywilizowanego świata.

 

===== Do Eddiego - tak na wszelki wypadek:

Wiem, że nienawidzisz mojego humoru, ale decydując o losie tego "arta" weź pod uwagę fakt, że dostałem 43 e-maile od osób pochwalających mój styl. {Ten tekst akurat przerabiałem ja - Qn`ik. I mnie się Twój styl podoba, jak widać. :)}

 

Andrew ( andreandrew@wp.pl )