O sceptycznym do życia podejściu
W AM~30 pojawił się tekst Jacka Stojanowskiego pt. "Chwila Refleksji". Po przeczytaniu pierwszego zdania zastanawiałem się, czemuż to Jacek prosi o przeczytanie jego tekstu do końca. Chwilę później zauważyłem słowo "zbawienie". I już wiedziałem, że tekst jest skierowany między innymi do mnie. Pomyślałem, że zastosuję się do prośby Jacka i zacząłem czytanie. Przyznam się, że przeczytanie tego tekstu nie przyszło mi łatwo. Bynajmniej nie ze względu na jakieś ewentualne błędy, czy tym podobne, ale ze względu na treści zawarte w tym tekście.
Czytając ten art. z każdą chwilą oddawałem się tytułowej refleksji. Cóż z mych przemyśleń wynikło? Zobaczcie sami...
Ateizm...
Jacek pisze o tym, że My ateiści odchodzimy od Boga ze względu na Darwina, brak wiary w zjawiska nadprzyrodzone, Kościół, który zwraca się przeciwko aborcji, antykoncepcji, eutanazji, Radio Maryja, dewotki i to, że wiara jest niemodna.
Otóż My ateiści odchodzimy od Boga, ale. My nie wierzymy w teorię ewolucji, my wiemy, że jest ona prawdziwa - ma co prawda luki, ale jest prawdziwa i w przyszłości te luki zapełni. Błędnym jest także przekonanie, jakoby ateiści nie wierzyli w zjawiska nadprzyrodzone. Ateiści wierzą w istnienie zjawisk, których ludzki umysł nie jest w stanie zrozumieć. Nawet nie tyle wierzą, co zdają sobie sprawę z ich istnienia! Problem jednak tkwi nie w tym, czy ateista wierzy w zjawiska nadprzyrodzone, ale w tym, iż ateista nie wierzy, że sprawcą tego zjawiska jest Bóg. Dlaczego? Bo ateista jest sceptykiem. Dopuszcza możliwość, iż sprawcą tego jest Bóg! Ale chce na to dowodów, gdyż dopuszcza możliwość, iż zjawisko to powstało całkowicie z innych powodów.
Zauważyć należy to, że wieki temu na świecie było miliony więcej zjawisk, których człowiek nie pojmował - i wszystkie je tłumaczył Bogiem. Lecz jednak pojawili się sceptycy, którzy dopuszczali inną możliwość, dzięki temu poznali te zjawiska! W świetle tego, że człowiek co dzień odkrywa nowe rzeczy, taki sceptyk staje się ateista, gdyż każde zjawisko da się wytłumaczyć w sposób naukowy - to jest tylko kwestia czasu. Co zaprzecza istnieniu Boga.
Czy można zostać ateista z powodu niechęci do Kościoła i jego poglądów, Radia Maryja i dewotek? Można, acz niekoniecznie. Niechęć do Krk nie jest powodem do tego, aby zrywać kontakt z Bogiem. Przecież można do kościoła nie chodzić, modlić się w domu, żyć "po bożemu" - czyli po prostu być wierzącym.
Stracić wiarę tylko dlatego, że jest niemodna? A czy Ty straciłbyś wiarę z tego powodu? Jeśli nie, to dlaczego uważasz, że ateista straci wiarę z tego powodu? Ateista się nikt nie rodzi, ateistą jest się z przekonania - to jest kwestia światopoglądu, a nie tego, co jest modne, a co nie. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga, bo to jest niemodne, to jest po prostu debilem, a nie ateistą!
Ateizm to kwestia wyboru drogi życiowej, kwestia rozważań nad sensem życia.
Sens życia...
Jacek twierdzi, iż nie wyobraża sobie życia bez Pana Boga. Jacek bez Boga bałby się śmierci i popełniłby samobójstwo, gdyż okazałoby się, że życie nie ma sensu.
Rzeczywiście człowiek, który nie widzi sensu życia, popełnia samobójstwo. Czy jednak jesteście pewni, że ateiści nie widzą sensu życia? Dla wierzących sens życia zbiega się do tego, że po śmierci będzie się żyło wiecznie w niebie. Według wierzących życie to droga, często bardzo trudna, którą należy pokonać, aby żyć wiecznie. Wynika z tego, że sensem życia dla wierzących jest życie wieczne. Dla ateisty jest inaczej. Ateista nie wierzy, w życie po życiu - co najwyżej w "reinkarnację" w myśl zasady zachowania energii. Ateista zdaje sobie sprawę, że gdy skończy się jego życie to będzie to koniec. Wie, że dalej już nic nie ma.
Dlatego sensem życia dla ateisty jest życie, nie to po śmierci, lecz to tutaj, na ziemi. Ateiści nie popełniają samobójstwa, gdyż życie ludzie jest dla niech czymś bardzo ważnym i dążą do tego, by przeżyć swoje życie jak najlepiej, bo drugiego już nie dostaną. A życie jest piękne, już samo w sobie jest wielką nagrodą, nie trzeba nam więc czegoś jeszcze.
Wiara w naukę...
To dzięki sceptykom nauka poszła do przodu. Sceptykami byli, są, będą wszyscy ludzie, którzy pragną wyjaśnić otaczający ich świat. To dzięki sceptykom, którzy uwzględniali inne wyjaśnienie niż Bóg, wiemy dziś, że ziemia jest okrągła, dzięki nim mamy odkryte wszystkie kontynenty, dzięki nim mamy wszystkie wynalazki. To dzięki nim wiemy, czemu pada deszcz itd. To sceptycy tworzą świat, kreują go, przystosowują do ludzkich potrzeb.
Powiedzieć należy, że sceptycy nie odrzucają wiary w Boga! Tak robią ateiści, nie sceptycy. Każdy ateista jest sceptykiem, ale nie każdy sceptyk jest ateistą!
Jeśli więc Jacku nie lubisz ateistów, sceptyków to powinieneś w tym momencie wyłączyć komputer, bo to rzeczywiście jest narzędzie szatana.
Jacek wypisuje dowody na istnienie Boga. Szkoda tylko, ze wypisuje dowodu, które każdy szanujący się ateista już dawno zna. A których rzeczywiście nie potrafi wyjaśnić. Pamiętajmy jednak, że ateista jest sceptykiem i dopuszcza także inne możliwości niż Bóg. I to, że nie potrafi dziś czegoś wyjaśnić, to nie oznacza to wcale tego, iż Bóg istnieje. Bo jeśli dziś nie wyjaśnimy wielu zjawisk, to zrobimy to jutro! I to jest właśnie istota sceptycyzmu - szukać wyjaśnień, nie przyjmować czegoś od tak sobie.
Tygodnik "Nie"
Cóż tygodnik "Nie", czy "Fakty i Mity" to raczej tygodniki dla ludzi, którzy są antyklerykałami, a nie ateistami. Nie trzeba być ateistą, aby być antyklerykałem! Nie każdy ateista jest także antyklerykałem. To, że akurat ja jestem niczego nie dowodzi. Tak samo, jak nie każdy wyznający jakąś wiarę jest od razu fundamentalistą!
Oba te tygodniki są nastawione przeciwko Krk, a nie przeciwko Bogu. Przecież Urban jest żydem, w Boga pewnie wierzy. Wielu dziennikarzy NIE także wierzy w Boga - wszyscy oni jednak nie lubą kościoła - a to są różne sprawy. Mogą się łączyć, ale to są dwie różne sprawy.
Powstanie świata.
Jak mogło powstać coś z niczego? Takie pytanie zadał Jacek w swoim tekście. No właśnie Jacku, jak mogło powstać coś z niczego? W jaki sposób Bóg stworzył świat z niczego? Naukowcy nigdy nie twierdzili, że Big Bang, był od tak sobie. Żadne naukowiec nie powie Ci, że wszechświat powstał z niczego. Oni po prostu nie wiedzą JESZCZE z czego!
Co, jak powtarzam nie jest argumentem na istnienie Boga.
Pytanie
Jacek na początku swego tekstu zadał pytanie: Czy jednak droga, którą obraliście nie jest zła?
Szczerze Ci powiem, jak ateista katolikowi, że nie wiem. Możliwe, nawet bardzo możliwe. Powiem Ci, że jeśli kiedykolwiek zobaczę Boga, doświadczę jego istnienia, to będę w niego wierzył do końca moich dni, a nawet dłużej. Jeśli okaże się, że droga którą wybrałem jest niewłaściwa, błędna - to poniosę wszystkie tego konsekwencje. Powiedz mi tylko
Jacku, czy jesteś w zupełności pewien, że droga, którą wybrałeś nie jest zła? Czy byłbyś gotów, tak samo jak ja zmienić poglądy, gdyby ktoś bezsprzecznie udowodnił Ci, że Boga nie ma? Co zrobił byś, gdyby wyszło na jaw, że to ludzie stworzyli Boga, a nie Bóg ludzi?
O sceptycznym do życia podejściu pisał Miś
Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)
GOD SAVE THE QUEEN
PS. Wbrew obiegowej opinii nie jestem hipokrytą.
PS.2. Podczas pisania słuchałem Ozziego i... Queenu
PS.3. Wbrew obiegowej opinii to nie ja zapoczątkowałem modę na pisanie, czego się słuchało podczas pisania!
PS.4. Odpowiadam na pytanie zadane przez GDF w AM~30. Pytasz czemu po tym świecie chadzają goryle i małpy, skoro człowiek z nich wyewoluował? Odpowiedź jest banalnie prosta. Gdyż człowiek nie wyewoluował z goryla, małpy.
Powinieneś się zainteresować teorią, którą masz zamiar zbesztać z błotem. Człowiek miał wspólnego przodka z małpami, a nie z nich wyewoluował - to jest ogromna różnica.