Dwa grosze do normalności.
To co tu napisałem to tylko moja
opinia, a wy myślcie sobie co chcecie.
Przeglądając AM 29 natrafiłem na
art niejakiej Falki "Czy jestem normalna? Czy jestem normalny? Czy jest tu
ktoś normalny?". Po przeczytaniu jej przemyśleń postanowiłem, że dodam
do tego tematu swoje dwa ( albo dwanaście:)) grosze. Od razu chcę wszystkich
uspokoić że w pełni się zgadzam z jej poglądami.
Dobra, przejdę do sedna sprawy.
"Czy jestem normalna?"
Normalność to słowo względne (jak
czas, ale o tym może kiedy indziej). Kiedy ktoś jest normalny, kiedy nie? Według
mnie to jedyną regułą wyznaczającą granice są sami ludzie. Wnioskując z
historii normalne jest zawsze to co robi większość. Nigdy jednostka. Zaczynając
od starożytności a dzisiejszym dniu kończąc, można w dziejach cywilizacji
ludzkiej znaleźć masę przykładów. Za nienormalnych uważano filozofów,
wynalazców, odkrywców. Dlaczego? Bo myśleli inaczej, postępowali i pojmowali
świat po swojemu. Bo odstawali od reszty.
"Czy jestem normalny?"
Jednak to wszystko już minęło.
Teraz codziennością są wynalazcy, odkrywcy, otoczenie dorosło i nauczyło się
akceptować takich ludzi. Stali się normalni.
"Czy jest tu ktoś
normalny?"
A co będzie za kilka (naście/dziesiąt)
lat. Dojdzie do tego, że aby wybić się z tłumu, by pokazać
jakim jest się cool i na luzie będziemy ubierać garnitur i muszki, a potem
wyjdziemy na ulice. Po drodze powiemy do dwóch idących staruszek "dzień
dobry", a one z wielkim strachem w oczach przyśpieszą kroku i jedna
drugiej wyszepcze do ucha: "widziałaś tego skur..syna, widziałaś jak się
ten po.....leniec ubiera", a na to druga odpowie " a słyszałaś
jakich przekleństw używa, oj nie ma pasa na tych skur...synów".
Właściwie to chyba wszystko czym
chciałem się podzielić. Mam tylko nadzieje, że moja wizja przyszłości jest
tylko moja i nikt nie będzie chciał jej zrealizować :).
Na zakończenie jeszcze zapodam
rymowankę którą przy okazji tego artu napisałem.
ani także muzykalny
bo nie nosze długich włosów
ani dresów adidasa
nie mam wygolonej czaszki
chyba jestem z marsa
mam garnitur zamiast skóry
i nie nosze ćwieków w dupie
w oku mnie są czyste mury
chyba zaraz piwo kupie
słońca nie używam znaku
ani także soku z maku
czasem słucham twej muzyki
rocka, dancu, metal krzyki
jednak jestem jakiś inny
mówisz wypij napój winny
i czerwone się kropelki
leją po twych sinych ustach
później wykrzykujesz nimi
ah ty brudna świnio tłusta
i zapalasz papierosa
katar ci też kapie z nosa
a ja nie wiem co ty mówisz
bo bełkoczesz, słowa gubisz
czuje się wyobcowany
no bo słucham mojej mamy
i nie rządzi mną kasa
ale ideałów cała masa
Męczył się i pocił
Zielony Ufoludek
PS. peesów nie będzie. :)