Ktosiek –teks całkowicie poważny.
Właśnie do mojego domku zapukał ktosiek. Ktosiek wykrzyknął jednym tchem :
Zdrówka i szczęścia życzę. Tak sobie spojrzałam na ktośka jak na wariata, ale że
ktosiek już nie taki młody, to się nie speszył. Myślę sobie, facet optymista, to
całkiem dobrze, bo nam optymistów w kraju brakuje, gdy ten nagle zaczyna kończyć
: zbieramy na biedne, chore głodne dzieci. Tu w zamian za ten kalendarzyk
prosimy ile pani chce dać, tak od serca. Z powodów braków finansowych, a nie
braku serca zawołałam mamuśkę. Mamuśka zarabia, to może biedne dzieci wspomagać.
Jedno już wspomaga stale-mnie. Gdy ktosiek sobie poszedł, zaczęłam się
zastanawiać (ostatnio za często mi się to zdarza). Jak to, kurcze jest, że
chodzą sobie takie ktośki. To znaczy rozumiem, chodzą różni ludzie, od
sprzedających dywany i jajka, po szerzących różne religie. Ale ktośki zbierające
na biedne dzieci? To co, do jasnej cholerki robi państwo, za mojej mamusi
pieniądze. Przecież takim sprawami powinno się ono także zajmować. Przynajmniej
mnie tak w szkole uczono. Państwo powinno spełniać także funkcje socjalną. Rząd
nie jest od tego, żeby ładnie się prezentować przed wyborami, bo to nie są
wybory miss polonia. A to się w końcu do tego sprowadza. Kto ładniej nakłamie,
ten wygrywa. Władza się ostatnio nawet wysprytniła. Teraz kłamie, że ona nie
kłamie.
Kiedy już się dorwie do władzy, to nie powinien dbać tylko o to gdzie się
przejechać służbowym samochodzikiem, ani jaki krawat ubrać ( ten w czerowo-białe
paski ( (nie) kojarzyć z Lepperem), czy może jakiś gładki). Powinien myśleć o
tych stadach emerytów, dzieci, dziwnych stworzeń zwanych gimnazjalistami,
ludziśrednim wieku, czy biednych menelach spod monopolowego. Powinien wiedzieć,
że bierze na siebie odpowiedzialność. To przecież nie jest głupia zabawa. To nie
ma być pchanie się, kto nażłopie więcej. A żłopią ile mogą, bo w następnej
kadencji może ich już nie być w rządzie. Przychodzi nowy i też żłopie. Bo musi
dogonić wcześniejszych.
W tamtym roku, o ile dobrze pamiętam, zmarło z wyziębienia około 300 osób.
Prawda, że duża część z nich była pod wpływem alkoholu. Ale czy rząd dba, by ci
co nie byli mieli gdzie spać. Na noclegownie zbierają rozmaite organizacje
charytatywne, bo gdyby miały polegać na dotacjach rządu. Ktośki łażą i łążą
odmrażając sobie łapencje, a uczciwy obywatel nie wie, czy ktosiek wpłaci w
końcu na te biedne sierotki, czy tylko kupi sobie za te pieniądze jabola w
monopolowym. Obywatel daje ktośkowi, bo mu żal biednych sierotek, emerytów,
gimnazjalistów bez drugiego śniadania. Państwo się tym nie zajmuje. Ma
ważniejsze sprawy na głowie, od swoich obywateli. Już musi myśleć co to nakłamać
by mi znowu uwierzyli. Bo ludzie coraz słabiej wierzą.
Krytykowała, pluła się
I pożerała żelki
Novinha
PS 1. Jeśli to się ukaże zawiadomcie mnie theprisoner@wp.pl. Poświęcę dwa
złote na kafejkę i pójdę sobie popatrzeć.
PS2 Jeśli wam się podobało lub nie też napiszcie.
PS3 Jeśli chcecie mnie na prezydenta to do urn obywatele!!!!!! Ja
nie chcę, ale muszę.
Partia: Stowarzyszenie Uwielbienia Błogosławionego Jabola - wspomóż lokalne
browarnictwo!!!!
PS4 Urny. Jak to słowo mi się przyjemnie kojarzy. A wam :)))
PS5 Jeśli jesteś ktośkiem zbierającym pieniążki, nie wydaj je na jabola
tylko na to, na co miały być przeznaczone. Jeśli jesteś uczciwym ktośkiem, nigdy
nie pchaj się do rządu. Władza psuje ludzi.
PS6 Słuchałam mlaskania biednych żelkowatych miśków rozgniatanych pod
moimi zębami.
Słowo od Qn`ika. Niestety, muszę wszystkich ostrzec przed takimi "ktośkami". Nie chcę uogólniać, ale znam reguły rządzące takimi organizacjami. Otóż pieniądze, które oni zbierają na ulicach (sprzedając np. krzyżówki) na początku muszą zapełnić kasę organizacji (wynajęcie ludzi, etc.), a dopiero reszta idzie na cele charytatywne. W wielu miastach Polski jest teraz bardzo mądra kampania pod nazwą "nie dawaj na ulicy". Nie dawajcie - również akwizytorom. Możecie za to dać pieniądze organom kontrolowanym - tak przez odpowiednie instytucje, jak i media. To skuteczniejsza forma pomocy.