|
Co prawda, w Action Magu było już wiele textów o feminiźmie, jednak były one poważne i mówiły głównie o sprawie aborcji. Mało było textów z przymróżeniem oka, które przytaczają bardziej przyziemne sprawy. Ja w tym arcie, będę męską szowinistyczną świnią (czemu nie prosiakiem?) i napiszę o wyższości mężczyzn nad feministkami (niekoniecznie nad kobietami!).
Baba za kierownicą
Tak, feministki czepiają się bardzo tego powiedzenia. Uważają, że to one są najlepszymi kierowcami świata i tylko one powinny prowadzić samochody. Ja uważam inaczej: faceci są (a raczej: mogą być) lepszymi kierowcami. I udowodnię to, odpowiadając na argumenty feministek. Pierwszym z nich jest fakt, że to właśnie mężczyźni częściej powodują wypadki samochodowe. A ja na to, że facetów-kierowców jest o wiele więcej od bab-kierowców i stąd właśnie ta statystyka. Gdyby proporcjonalnie porównać ilość wypadków na ilość kierowców, nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że to kobiety częściej powodują wypadki. Większość bab-kierowców nie wie nawet, czemu nadjeżdżający z przeciwka samochód do niej miga. ;) Ja nie uważam, że kobieta musi być gorszym kierowcą od mężczyzny, każdy przecież prowadzi po swojemu - jeden lepiej, druga gorzej. ;) Oczywiście, powiedzenie "baba za kierownicą" to pewnie tylko stereotyp, ale czasami bardzo pasuje do niektórych przedstawicielek płci pięknej. :P
Inteligencja
Feministki się chwalą, że kobiety są inteligentniejsze od mężczyzn, co podobno zostało naukowo udowodnione. Teraz pewnie najbardziej narażę się feministkom, ale: absolutnie się z tym nie zgadzam! Każdy człowiek jest inny i każdy człowiek jest niepowtarzalny. Jeden to tylko kupa mięśni z pustką między uszami, drugi to bardzo inteligenty osobnik. Płeć nie gra roli! Właściwie, każdy jest inteligentny na swój sposób. Tak więc, śmiem twierdzić, drogie feministki, że płeć nie ma nic do inteligencji. Ale przecież miałem być męską szowinistyczną świnią, więc muszę wziąć stronę mężczyzn i nie być obiektywny. Przytoczę więc taki dialog, z mojego ulubionego filmu - Seksmisji:
- Wszyscy wielcy uczeni, ojcowie postępu, humaniści, wynalazcy, byli mężczyznami. I dlatego...
- Niby którzy? Konkretnie: nazwiska.
- No choćby Kopernik!
- To kłamstwo, Kopernik była kobietą.
- Co? No to Einstein.
- Einstein? Też była kobietą.
Nic dodać nic ująć. Mam nadzieję, że zrozumieliście aluzję. Jeśli nie, wystarczy przeczytać pierwsze zdanie tego dialogu. :) No cóż mogę jeszcze powiedzieć? Uważam, że feministki, które to ogłosiły, chciały po prostu pozbyć się kompleksu małej inteligencji. Zresztą, miały podstawy by się martwić. ;)
Kura domowa
Feministki uważają tak: facet trochę poodpoczywa w pracy, pójdzie na piwko, wróci do domu, zje obiad, beknie, walnie się przed TVkiem, po czym pójdzie spać. A w tym czasie kobieta pełni rolę kury domowej, czyli: musi stać przy garach, gotować, odkurzać, robić zakupy itp. Nie zgadzam się z tym ani trochę. Kobieta MOŻE to wszystko robić, ale nie musi. Może przecież wszystko olać i nic nie zrobić. Baba marzy o tym, żeby pracować, tak jak facet - będzie leżeć w fotelu i czytać gazetę. A facet niech zajmie się domem. Wszystkie kobiety które tak uważają, zachęcam do pewnego eksperymentu. Polega on, na zamienieniu się z facetem - na jeden dzień - wszystkimi obowiązkami. Założę się, że zarówno baba jak i facet pod koniec dnia będą wykończeni i będą uważali swoje obowiązki za przyjemność i nikt już nie będzie marudził. Ale znowu jestem obiektywny, a przecież miałem nie być! :) A więc - biorąc stronę mężczyzn - muszę stwierdzić, że to właśnie facet przynosi do domu kasę - on oczekuje w zamian czystej chałupy i dobrego posiłku. Czy to tak wiele? W końcu bez kasy nawet kurą domową się nie da być. Poza tym, nie ma nowych ciuchów, butów, kosmetyków, fryzur itd.
Malowana lala
Facetom zarzucane jest, że u dziewczyny\kobiety nie liczy się NIC prócz wyglądu. Po prostu: dla faceta nie liczy się żadna, mająca coś do powiedzenia dziewczyna, tylko tępa jak but, imitacja Pameli Anderson. Oczywiście ten argument mnie tak osłabia i rozśmiesza jednocześnie, że nie będę go komentował. Ale za to załatwię feministki ich własną bronią: wyobraźcie sobie idealnego faceta. Bardzo inteligentego, zabawnego, mającego coś do powiedznia. A teraz wyobraźcie sobie jego wygląd: czy nie ma przypadkiem dużej klaty, wielkich mięśni itd.? Sądzę, że ma. A teraz inna sytuacja: na przerwie (w szkole), na korytarzu stoi dziewczyna. Nagle podchodzi do niej dwóch chłopaków. Jeden z nich, intelingenty i z poczuciem humoru, o przeciętnym wyglądzie (choć nie brzydkim) mówi, że ją kocha. Drugi z nich - największy macho w szkole, tępy mięśniak mówi to samo. Nagle jednocześnie mówią "pójdziesz ze mną do kina?". Ciekaw ja jestem, kogo dziewczyna wybierze - przecież wygląd nie jest najważniejszy.
Równouprawnienie
Tak, feministki żądają "równouprawnienia". Wg mnie, równouprawnienie, to te same prawa dla obywateli każdej płci. I w Polsce coś takiego jest już od dawna. Więc po co te demonstracje, artykuły w babskich magazynach? Po co to wszystko? Widać, że feministki widzą w życiu faceta same zalety. A wad żadnych. Dlaczego więc feministki nie zmienią płci - wszystko stanie się prostsze. Aha, zapomniałem - one nienawidzą facetów. Dlaczego więc chcą być takie jak oni? No cóż, ja nie mam pojęcia. Ale skoro żądają równouprawnienia, to ja jestem za! Wreszcie będą mogły: zapłacić za faceta w kinie, restauracji; nosić ciężkie siaty z zakupami, puszczać facetów przodem, dawać im kwiaty - dlaczegóż by nie? Przecież chcą równouprawnienia! Drogie feministki - facet naprawdę nie ma takiego łatwego życia. Baba, jeśli natura hojnie ją obdarzy - mimo, iż nic nie umie - idzie na sekretarkę, poderwie szefa i już ma beztroskie życie. Czy feministki zastanawiały się kiedyś, dlaczego faceci nie żądają równouprawnienia? Wiadomo - odpowiedzą - mają tak dobrze, że nic im do szczęścia nie trzeba. Bzdura! Każda płeć ma swoje mocne i słabe strony. Gdy ktoś nie potrafi się z tym pogodzić, to jest po prostu egoizm.
Każdy facet to świnia
Tak, przejdźmy do sedna textu. Ten akapit jest już tylko i wyłącznie kierowany do feministek. A więc, przede wszystkim chodzi o to, że feministki nienawidzą facetów. Uważają, że to najgorsze zło świata. A ja się pytam: dlaczego? Dlatego, że ponieważ - zapewne odpowiedzą. A ja na to: gdyby nie faceci, feministki by się nie urodziły. Gdyby nie faceci, feministki nie urodziłyby kolejnych feministek. :) Czemu więc, feministki nie stosują partenogenezy, jak to miało miejsce w Seksmisji? Mniejsza o to, ważne, że hasło "samiec twój wróg" z tego samego filmu to hasło przewodnie feministek. No dobrze ale - skoro feministki nie nawidzą samców - czemu faceci są nazywani "męskimi szowinistycznymi świniami"? Przecież świnia to samica! Powinno być "męski szowinistyczny prosiak" jak już. Pewnie się czepiam, ale wyobraźcie sobie, że świnie-feministki mówią o prosiakach "męska szowinistyczna kobieta!". :)
Na tym zakończę mój pierwszy oficjalny (bo w nowej oprawie :) text do Action Maga. Na koniec jeszcze dodam, że feministkom polecam Seksmisję - zresztą polecam ją wszystkim, bo to najlepszy film na świecie. :P Może ktoś też zna na pamięć wszystkie dialogi z tego filmu? :)
|