CHWILA (ANTY) REFLEKSJI
Postanowiłem zastosować się do prośby p. Jacka Stojanowskiego i przeczytałem
jego art. do końca.
Muszę przyznać złośliwie, że z jednym się zgadzam w stu procentach - z podpisem,
cytuję: Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego.
Muszę przyznać, że uczciwy ten sołtys, bo nikt w rzeczonym Ciemnogrodzie Polskim
nie wybrałby świadomie na sołtysa kogoś o tak ograniczonym światopoglądzie.
(koniec złośliwości)
Kiedyś w arcie „Kościół” napisałem, że wiara nie podlega jakiejkolwiek krytyce i
jest to indywidualna sprawa każdego człowieka czy wierzy i w co. Nie ośmielam
się tego krytykować lub podważać sensu czy potrzeby wiary, ale Sołtysie
litości!... żeby kogoś...mnie przekonać do czegokolwiek trzeba się bardziej
wysilić. Sama obiecanka wiecznego życia u czyjegoś boku gdzieś tam w niebie jest
dla mnie tyle samo warta, co przepowiednia końca świata.
Dla jasności nie uważam się za ateistę, nigdy nie twierdziłem, że boga nie ma,
raczej nazwałbym się agnostykiem. Uważam, że w pewne rzeczy albo się wierzy albo
nie, nie twierdzę z przekonaniem, że boga nie ma, ale nie wierzę również w jego
istnienie.
Do tej pory nikt nigdy nikomu nie przedstawił żadnych dowodów na istnienie
jakiejkolwiek istoty wyższej i to jest fakt.
Do tej pory teoria Darwina nie została w żaden sposób udowodniona i zamknięta,
dalej jest tylko teorią i to jest fakt.
Tak samo jak faktem jest, że wpakowałeś do jednego kotła wiarę – stan ducha,
teorię Darwina - czyli naukę, kościół - instytucję, księży – pracowników tej
instytucji ,
aborcję – zabieg medyczny , antykoncepcję – zdrowy rozsądek, Radio Maryja –
rozgłośnia radiowa,
i dewotki – „wiara” na pokaz
i tym właśnie motywujesz „tłumne odchodzenie od boga i kościoła” oraz potępiasz
tych co myślą inaczej. Czy nie uważasz, że boga każdy wierzący ma w sobie?.... w
sercu?
Może od kościoła ludzie odwracają się, dlatego że nie potrzebują słuchać
politycznych kazań głoszonych przez spasionego księdza? Może to Twoje poglądy są
błędna i droga którą idziesz jest zła....?
Po kolei i chronologicznie postaram się odpowiedzieć na - sorki ale bzdurne
twierdzenia – głoszone w twoim tekście.( Piszę per Ty z całym szacunkiem –
pomimo różnicy poglądów – bez urazy )
Co do sensu życia bez boga –
Sam fakt, że człowiek żyje, że postrzega otaczający go świat jest wystarczającym
powodem i
motywacją żeby żyć. Poza tym rodzin, dzieci-lub dziecko dla mnie jest
wystarczającym oparciem i
motorem napędowym, że nie muszę szukać w bogu motywacji do tego żeby żyć.
Opisujesz swoją potrzebę wiary i dobrze, ale nie twierdź, że ziemskich jak to
ładnie określiłeś rodziców zastąpi bóg i Maryja. Człowiek potrzebuje na równi
strawy duchowej i cielesnej, i nic podkreślam nic nie zastąpi ramion bliskiej
osoby – matki , ojca, żony, męża – obejmujących nas w trudnych dla nas chwilach.
Życie z bogiem jak napisałeś jest walką o zbawienie, a ja sobie spokojnie żyję i
o nic walczyć nie muszę, nie jest to milsze? Mam oparcie w rodzinie, świat jest
piękny, ludzie podli, mam dobre i złe chwile ale moje życie jest moim życiem,
sam nim kieruję i nie zwalam na boga swoich niepowodzeń.
Nie uważam że jak to masochistycznie określiłeś „ życie ziemskie to pasmo
cierpień i że w każdej chwili można umrzeć” . Żyję sobie ładnych parę lat na tym
paskudnym padole ziemskim, nie przejmuję się zbytnio, że gdzieś tam jest podobno
bóg, który na mnie patrzy, i jestem szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia.
Pytasz czy warto żyć?. Warto dla siebie, dla swoich bliskich, dla poznania
świata.
Ty nie widzisz sensu takiego życia? Ty uważasz, że boga można znaleźć tylko w
kościele?
Albo jesteś bigotem i tworzysz takie poglądy na pokaz, albo jesteś bardzo
nieszczęśliwym człowiekiem, który dla swojej wiary męczy się okrutnie po prostu
żyjąc w tej ziemskiej udręce.
Piszesz o rzeczach nadprzyrodzonych, o objawieniach, o tysiącach, milionach
cudów, a czy Ty tak mocno wierzący widziałeś choć jeden z tych cudów, czy po
prostu w nie wierzysz?
Piszesz dalej, że Papieża ocalił cud, bo być może Bóg zmienił swoje zamiary co
do jego osoby Ja uważam, że zamachowiec był partaczem (na szczęście) a lekarze
dobrymi fachowcami a Bóg nie miał z tym nic wspólnego. Tak samo dobra teoria jak
i twoja, czyż nie?
Zastanawiam się skąd masz pewność, że to akurat matka boża albo święci wstawili
się za chorymi i oni zostali cudownie uleczeni?
Ktoś ci to powiedział? Czy po prostu wierzysz, że tak właśnie było?
Przytaczasz przykład małych dzieci –cytuję „nie zdają one sobie sprawy ze swojej
choroby, bo są jeszcze za małe” (koniec cytatu) i muszą być uleczone cudem , a
gdybyśmy rozmawiali na temat aborcji to te sama dzieci będące jeszcze w łonie
matki w twoim mniemaniu miałyby już świadomość istnienia, wygoda czy hipokryzja?
Co do twoich propozycji chciałbym Ci uświadomić, że oprócz książek o ewolucji,
tygodnika „Nie” i książek o świętych jest jeszcze troszkę innej literatury i
czasopism wartych przeczytania.
Jeśli twoje przekonania i wiedza jest tak duża, że dajesz nam ... mi
niewierzącemu takie pytania to odpowiem Ci, dla mnie bardziej prawdopodobna jest
teoria Darwina i inne naukowe teorie powstania życia.
Mam natomiast wątpliwości, co boskiego pochodzenia świata. Odpowiedz mi, czemu
bóg stworzył populację ludzką opierając ją na miłości kazirodczej? Na seksie
kazirodczym?
Jeśli Adam i Ewa mieli dzieci to one były dla siebie rodzeństwem. Skąd więc inni
ludzie?
W biblii jest napisane „ nie będziesz marnował nasienia swego” czy onanizm jest
ludobójstwem?
Wierzący modlą się do krzyża jako do symbolu wiary, czy jeśliby Jezusa zakłuto
nożem modliliby się do noża? ....”Oto bowiem kielich krwi mojej...., -oto bowiem
ciało moje...-czyżby kanibalizm?
Takich pytań jest wiele, więc jeśli nie umiesz sobie wyobrazić powstania świata
przez tysiące lat bez nadzorcy to potrzebna Ci jest wiara, że stworzył go bóg w
sześć dni.
Według mnie to jest śmieszne i absurdalne, ale skoro w to
wierzysz......................
I uwierz mi na słowo, jeśli potrafisz, że baaaaaardzo wielu ludzi myśli inaczej
niż ty czy ja i postaraj się to zaakceptować. Ile razy przy podobnych dyskusjach
słyszałem: - jesteś chory? – to kara za grzechy, wyzdrowiałeś ? – to bóg czuwał
nad tobą. Postaraj się uszanować czyjąś niewiarę a może ktoś bardziej będzie
szanował twoją wiarę. Nie mierz innych ludzi swoją miarką w tej dziedzinie, bo
nie każdy tego potrzebuje, nie wszystkim wiara w boga potrzebna jest aby być
szczęśliwym.
Ja nie chcę, aby bóg robił cokolwiek dla mnie, sam to zrobię, ale w swojej
łaskawości wytłumacz mi, dlaczego tyle niewinnych dzieci w tym bożym tworze
umiera z głodu.
I wysil się tym razem na coś głębszego niż ”kara za grzechy” Co do religii to
według każdego wierzącego to Jego religia jest tą jedyną i słuszną, to Jego bóg
jest tym jedynym i właściwym ble,ble,ble .
Ja osobiście nie czepiam się do ilości i jakości religii na świecie.
Nie krytykuję Ciebie za to, że wierzysz tylko za to, że idiotycznie to
motywujesz. I z całą stanowczością krytykuję instytucję kościoła i jego
pracowników. To ci ę napawa lękiem? Budzi w tobie sprzeciw? Dlaczego? Podobno
prawdziwa cnota krytyki się nie boi.
Więc mój ulubiony temat.
To nie mit że kościół i kler jest bogaty. To nie mit, że księża mają drogie
samochody, że nie żyją zgodnie z boskimi przykazaniami. Nie prawdą jest, że
kilku księży jest złych a reszta dobra to raczej odwrotnie.
Wśród wielu księży jest niewielu dla których słowa „sługa boży” na prawdę coś
znaczą, dla których istnieją wyższe wartości niż życie doczesne, którzy są na
prawdę ludźmi i kapłanami.
To trudna droga i chwała im za to, ale dalej są tylko ludźmi i dla Ciebie,
człowieka wierzącego mogą stanowić wzorzec, Dla mnie nie
Piszesz o podatkach, ciekawi mnie czy jeśli wprowadzono by podatek na kościół,
to czy tak chętnie byś go płacił. Ciekawi mnie, czemu ojciec R. tak ciężko nie
pracuje na przykład w hospicjum czy w sierocińcu.
Ja „z datków” szkołę i hospicjum też wybuduję i bez ciężkiej pracy, sedno w tym,
aby znaleźć fraj... ups wierzących głęboko, którzy na to dadzą pieniądze.
Potem rauty, spotkania, obiady, i różne takie no i od tego właśnie , od tej
ciężkiej pracy duszpasterskiej księżom rosną brzuchy, jak murzynkom w Afryce
tylko im to chyba z lenistwa, bo jak ich w telewizji pokazują to oni wiecznie
leżą..........zaczynam być złośliwy.
Dewotki (i dewoty) to osoby manifestujące swoją wiarę na pokaz – dla sąsiadów
sprawdź w słowniku jak nie wierzysz.
Ateista – człowiek wykluczający istnienie boga. Antyklerykalny,- nie tolerujący
kościoła i mieszania się kościoła do spraw państwa. Nie mieszaj tych pojęć, bo
oznaczają różne rzeczy, osoba wierząca i praktykująca może być jednocześnie
antyklerykałem.
Łapy mi opadły, ale jeszcze pytanko: Czemu tak bardzo kościół i księża
zainteresowani są, kto z kim śpi, ile ma dzieci i w jakim wieku? albo czemu ma
tylko jedno ?
Czemu nie zainteresują się tym, co z tymi dziećmi „niechcianymi” dzieje się
później jak mają lat?...... Czemu im wtedy nie pomagą?
Ty mi odpowiedz - czy wierząca rodzina, która bogobojnie spłodziła ośmioro
dzieci, mieszka na wsi , nie ma pracy, daje ostatni grosz z serca na tacę w
kościele, aby proboszcz mógł sobie kupić skromny koniaczek- może liczyć na boską
czy kościelną pomoc, aby godnie żyć?
Aby te stadko dzieci zgodnie z przykazaniami nie kradło, nie cudzołożyło, nie
pożądało, zwyczajnie z głodu - po to żeby przetrwać.
Nie sztuką jest spłodzić albo uchwalić zakaz czy nakaz, sztuką jest wychować i
wykształcić, utrzymać, zapewnić przyzwoity poziom życia i wykształcenie.
Według mnie wiara tu nie pomoże. Przytaczasz opinię jakiegoś tam „ojca Grande”,
o którym gdyby nie twój art w życiu bym pewnie nie słyszał i uważasz jego słowa
za znaczące?
Nie uważam, że tradycjonalista, człowiek wierzący czy praktykujący jest kimś
złym. Uważam natomiast, że „wiara na pokaz”, to stado baranów, które idzie do
kościoła, bo co sąsiedzi powiedzą, to ludzie słabej wiary i tchórze. W naszym
kraju nie trzeba być odważnym czy oryginalnym, aby chodzić do kościoła albo do
niego nie chodzić. Trzeba mieć sporo odwagi, aby mieć własne zdanie i umieć je
przedstawić.
Trzeba mieć odwagę, aby uszanować zdanie czy poglądy innych a nie potępiać je w
czambuł , bo wszyscy tak robią. Trzeba mieć odwagę by mieć inne zdanie i nie bać
się potępienia, czy to boskiego czy też ludzkiego.
Trzeba mieć również odrobinę zdrowego rozsądku, aby powstrzymać się od
twierdzeń, co komu daje szczęście, i jak wielką szczęśliwość może dać wiara, jak
wyżej napisałem przy ósemce dzieci pustych garach , schorowanej matce, dla
której nie ma na leki, bez prądu , gazu , w środku zimy.......
Ja wolę bezbożnie zajadać pieczony boczek , w samym środku postu , z jednym
dzieckiem, z żoną na urlopie w Grecji i zapewniam cię, że będę nad wyraz
szczęśliwy.
Przepraszam jeśli uraziłem czyjeś uczucia religijne, nie miałem tego na celu ani
świadomie ani nieświadomie.
Na koniec chciałbym przytoczyć fragment twojego tekstu:
>>ja nie wyobrażam sobie życia bez mojego Pana. Dzięki Niemu wiem, że nawet w
najtrudniejszych chwilach Pan Bóg jest zawsze przy mnie, mogę się do Niego
zwrócić, On się mną opiekuje i nigdy mnie nie opuści. Nie boję się też aż tak
bardzo śmierci, bo wiem, że jeżeli będę żył "po bożemu" to zasłużę na życie
wieczne i spotkam się z Bogiem i najbliższymi w Niebie. Wiem, że mam dwóch
ojców: ziemskiego i niebieskiego oraz dwie matki: ziemską i Maryję, i wiem
również, że wszyscy oni bardzo mnie kochają.<<
To Twoje słowa, Twoja wiara i potrzeba, i według mnie to jest jedyne zdanie z
którym nie można polemizować.
Wiara na tym polega że nie potrzebuje dowodów, więc proszę nie przekonuj mnie do
swoich racji, bo ja mam swoje, według mnie równie słuszne jak Twoje.
Pozdrawiam ARGUS
argus0204@poczta.onet.pl