Antoni
przygód jego część druga!
Zgodnie ze złożoną przeze mnie obietnicą druga część fascynujących przygód pana Antoniego. Jak zapewne wam wszystkim wiadomo Antoni jest mimo iż człowiekiem nieśmiałym ale jednak bardzo inteligentnym i posiadającym niezaprzeczalny urok osobisty. Poza tym jest wiernym chrześcijaninem ale to chyba wiecie już z poprzednich części. Jeżeli jednak tego nie wiedzieliście to już biegiem idźcie przeczytać pierwszą część przygód Antoniego. Może wam to wyjść tylko na dobre! Ale jeżeli już zupełnie nie chce się wam czytać poprzedniej części to zamieszczę tu krótki skrót poprzedniego odcinku zatytułowany: "W poprzednim odcinku".
W poprzednim odcinku: Antoni budzi się rano i przystępuje do codziennych zabiegów higienicznych. Następnie ubiera swój elegancki garnitur i je śniadanie. Dotarłszy do kancelarii, w której pracuje stwierdza, że nie zabrał ze sobą drugiego śniadania i będzie musiał się na chwilę zwolnić z pracy. Dalszy ciąg dnia mija mu bez żadnych niespodzianek. W następnym dniu - sobocie po obudzeniu się również dochował swych higienicznych obowiązków, a następnie przez półgodziny uprawiał Jogę. Po wykonaniu ćwiczeń przez cztery kwadranse biegał, gdy wrócił ubrał się w garnitur i zjadł śniadanie. Następnie poświęcił się lekturze znanej wenezuelskiej książki. Popołudniu zjadł obiad i przygotował się do poniedziałkowej pracy. Wieczorem znalazł czas na obejrzenie pewnego serialu. Potem zasnął.
Oto i wszystko co działo się ostatnio. Teraz czas na drugą część!
O godzinie 9:15 Antoni obudził się ze swego spokojnego snu. Wyłączył budzik nastawiony na godzinę 10:00 i poszedł się umyć. Po załatwieniu wszystkich porannych potrzeb zjadł śniadanie. Następnie przebrał się w swój włoski garnitur, raz jeszcze umył zęby i udał się do kościoła.
Do domu wrócił około 13:30. Przygotował obiad - kurczaka z soją gotowanego w energooszczędnym garnku niemieckiej firmy. Po zaspokojeniu głodu pozmywał i powycierał naczynia, a potem stwierdził, że ma jeszcze cały wolny dzień przed sobą. Zaczął się zastanawiać jak go spędzić, gdy nagle rozległo się pukaniu u drzwi. Czym prędzej Antoni poszedł je otworzyć. Okazało się, że to jeden z jego kolegów przybył z odwiedzinami do niego! Wielce rady nasz bohater powitał go:
- Witaj, mój drogi przyjacielu!
- Och, jakże mi cię miło widzieć!
Powiedziawszy to przyjaciele serdecznie uściskali się. Antoni zaprowadził swego kolegę do salonu, przeprosił go, że na chwilę musi go opuścić i poszedł zrobić dla niego kawę. Wróciwszy do dawnego znajomego postawił przed nim kawę i razem zanurzyli się w rozmowie dotyczącej ich dawnych dziejów. Wspominali jak to kiedyś razem jeździli na obozy. Przypominali sobie dawnych znajomych. Antoni z radością opowiedział jak to mu się teraz dobrze wiedzie.
Pod wieczór, gdy Antoni żegnał przyjaciela w kąciku oka zakręciła mu się pojedyncza łezka. Czym prędzej otarł ją mankietem rękawa i raz jeszcze na pożegnanie uściskał swego dobrego znajomego. tej nocy śnił mu się dawne czasy, wspominał swą pasjonującą młodość...
W następnym dniu Antoni znów poszedł do pracy. Był poniedziałek - dzień znienawidzony przez większą część ludzkości, jednak dla niego był to normalny dzień, ba! nawet radował się, że znów będzie mógł trochę popracować. Jak zawsze powoli wszedł do windy. Bez żadnych niespodzianek wjechał nią na ósme piętro, zaczął swój jak najzwyklejszy dzień w pracy. Po jej zakończeniu wrócił do domu i zjadł obiad...
Więcej już chyba nie chce wam się słuchać o tym człowieku, co? No, a nawet jeżeli wam się chce to mi się już znudziło - bo jak długo można wypisywać takie nudy?! Jeżeli spodobała się wam ta krótka seria o jego przygodach, jeżeli coś z tego wydało się wam interesujące to szczerze wam współczuje. Trzeba mieć naprawdę nudne życie by coś takiego mogło się okazać ciekawe... Pozostawiam to bez komentarza. Jeżeli mimo wszystko co wyżej napisałem wciąż nie możesz się pogodzić z tym, że jest to ostatni odcinek przygód Antoniego to zadam Ci jedno pytanie: co mogłoby się tu pojawić, a co jeszcze nie było w poprzednich częściach?
No dobrze - na siłę można by coś znaleźć ale pisanie takiego czegoś dalej mijało by się z celem... Na koniec morał jaki płynie z mojego dwu-częściowego tekstu: "Strzeżcie się by wasze życie nie było takie, z jakiego zadowolony jest Antoni!"
PS. Wszelkie zbieżności z prawdziwym życiem nie zamierzone!
PS2. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto chciałby pisać ciąg dalszy Antoniego to ma moje pozwolenie ale nie błogosławieństwo.
PS3. Ale i tak Antoni by Juzefa powalił!
Faramir
mainen e-mailen