Zabić dla sławy
 

Sława. Czy każdy z nas jej nie pożąda? Czy nie patrzymy z zazdrością na przeróżne gwiazdy i gwiazdeczki? Czy nie chcielibyśmy przez jakiś czas poczuć jej smaku? Oczywiście niektórych odstrasza totalny brak prywatności i powiązane z tym wywlekanie wszystkich brudów, ale nawet Ci ( do których ja się zaliczam ) chcą mieć swoje pięć minut. Jest to absolutnie normalna rzecz i nie zamierzam nikogo za to krytykować.

Martwi mnie natomiast inna sprawa, a mianowicie to, do czego ludzie się posuwają w tym pędzie do sławy. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy kanał muzyczny i popatrzeć na teledyski. Wiem, że dla niektórych chłopców ( i mężczyzn ) taka skąpo ubrana dziewczyna z teledysku to szczyt marzeń. Nie zabraniam nikomu marzyć, ale współczuć im nikt mi nie zabroni. Współczucie należy się także panienkom z tych teledysków ( vide Christina Aguilera i jej strój w „Dirty” ), dla których jedyną szansą na jakikolwiek sukces muszą się, co tu dużo mówić, zeszmacić i wyglądem próbują nadrabiać brak talentu. Do tego można jeszcze dodać rozbierane sesje zdjęciowe do tak zwanych męskich czasopism. Innym ciekawym sposobem na zdobycie popularności może być wywołanie wobec swej osoby skandalu, jak na przykład Marylin Manson czy ostatnimi czasu Tatu. Nie mam zielonego pojęcia ile jest prawdy w ich „imidżach”, ale z całą pewnością dzięki nim są dużo lepiej rozpoznawalne. Kolejnym elementem pogoni za sławą są wszelkiej maści reality shows. Ludzie, którzy tam występują prezentują setki zagrań pod publiczkę, bo wiedzą, że uzyskana popularność później przekształci się w jakąś intratna posadkę czy udział w jakimś programie telewizyjnym.

I tu dochodzimy do ważnej sprawy, a mianowicie do kasy, która właściwie idzie nieodłącznie w parze ze sławą. Pogoń za sławą jest więc często tylko pogonią za pieniądzem. No, ale taki już mamy dzisiaj skomercjalizowany ( ostatnio coś obserwuję nadużycie tego słowa, ale tu chyba jest odpowiednie ) świat. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że pośród tych sławnych jest jak najwięcej prawdziwych i, że cały ten szał nie posunie się o krok za daleko. Aż strach pomyśleć, co się wtedy stanie. Tytuł może wydawać się przesadzony, ale kto wie…

Tym optymistycznym akcentem żegna Was

Qbuś (jnqbus@poczta.onet.pl)

P.S. Działania pana Leppera i innych „wybitnych” naszej władzy to już temat na osobnego arta.