WAKACJE - YEAH!!!
Tak, wiem, nieco dobijający temat, zważywszy, ze czytacie to podczas udręk szkolnych:). Ja pisząc to mam jeszcze kilka tygodni luzu i się świetnie bawię (hehehe, a wy do szkółki musicie chodzić!;) Siedzę sobie u babci w małym miasteczku o nazwie Drzewica (pozdroffka dla wszystkich z Drzewicy!!), gdzie, niestety nie ma neta, także dopiero po powrocie do domu to wyślę, zanim Qn`ik, czy tam Eddie to sprawdzi i zamieści, to przypuszczam, że będzie już późniejsza jesień. Za oknami szaro, nieładnie, liści brak i do tego pewnie cały czas leje... Nie ma co, złota polska jesień...!
A widzicie, ja mogę w każdej chwili się poopalać, chociaż właściwie mi się już nie chce, bo właśnie z Karwi wróciłam, toteż na bladą cerę nie narzekam (pozdroffka dla Baśki, z którą mieszkałam, Bastianka i oczywiście dla Romana, co nieźle ciągnął denaturat, chociaż właściwie wątpię, żeby to Roman czytał:). No, ale mogę sobie jechać np. do Sielpi popływać. Bo w Drzewicy był zalew, ale go, qrde oczyszczają i ni mo. Będzie dopiero za pięć lat:( a tymczasem jest pole ryżowe:). No, ale mogę jechać do Sielpi, czy, jeszcze lepiej do Sulejowa. Sulejowski zalew to jest wyrąbany, nie? Ale w sumie, to najlepsze jest nasze polskie kochane morze! Wszyscy mówią, że taki zimny i brudny ten Bałtyk. Wiem, że to nie to samo, co Morze Śródziemne, ale mi tam się podoba. W Jastrzębiej Górze są świetne impresski, w Karwi świetna plaża, kila kroków dalej Sopot. Taaa... w Sopocie, to dopiero jest jazda! Wieczorem na molo nie ma szans na nudę, nie? A jak ktoś nie przepada za mocnymi uderzeniami fal, to zapraszam na Mazury. Osobiście uważam, że jest to najfajniejsza część Polski. Piękne jeziora aż się same proszą o przepłynięcie się chociażby składakiem:). A te wieczory przy ognisku z przyjaciółmi i piffkiem... bezalkoholowym, oczywiście;). Aż chce się żyć! Nie to, co teraz (wy, bo ja mam teraz wakacje:)- szkoła, lekcje, najwyżej w weekendy jakaś balanga...:)))) Wiem, że jestem dobrą pocieszycielką!
Na temat gór się nie będę wypowiadać, gdyż za nimi nie przepadam. To znaczy, lubię czasami sobie pochodzić, ale to tak lajcikowo, Świętokrzyskie najwyżej. Nie będę więc zachwalać wspinaczek górskich, gdyż ich nie znoszę, jak ktoś lubi, to jego sprawa, niech sobie jedzie na własne ryzyko:). Dla mnie wakacje są po to, żeby odpocząć, a nie się męczyć, zdobywając kolejne szczyty, nie wiem, po co...:)))
Mogę śmiało stwierdzić, że wakacje są spoko i chyba nikt nie zaprzeczy (co najwyżej drugi miesiąc może być ciężki dla tych, co to muszą wkuwać do poprawki- pozdrowienia dla Grzelsona i Konara:)) Mi, dzięki Bogu udało się wyciągnąć z tej fizyki przeklętej (Opłat w sumie to spoko koleś, mówcie sobie, co chcecie!:). No i mam luz. Słonko świeci, cieszą się dzieci (popis moich lirycznych zdolności:). Pełna idylla. I tak być powinno. ale w sumie może i dobrze, że tylko dwa miesiące wakacji. Potem to by się zaczęło nudzić. A tak, to większa radocha jest, jak się zaczną.
To by było na tyle moich wywodów na temat wakacji. Idę teraz na discosa, bo dzisiaj sobota i drzewiccy D.J-e robią impresskę pod wiatą. W sumie fajniejsze dyskoteki były nad zalewem, ale, no cóż, jak zalewu nie ma, to nie ma też dyskotek... Ale, co ja się będę rozpisywać, miałam już kończyć.
KONIEC PIEŚNI, CZEŚĆ PRACY, RODACY!!!
P.S. Jak już pozdrowiłam tylu ludzi, to nie wypadałoby, żebym pominęła moje rodzinne miasto! Pozdroffka dla Kaśki, Gośki, Konara, Grzelsona, Dawida, Marcina i oczywiście dla Kuby, którego wakacje w tym roku trwały 5 m-cy i stwierdził, że to jednak za dużo:)