"JAKI
DZIWNY JEST TEN BÓG, CZYLI RAJ Z OPOWIASTKI ROBAKA Z OWOCU
ZAKAZANEGO"
PONIEDZIAŁEK
Jestem, ale nie wiem kim albo czym. Nie znam swojej natury. Nie
wiem jak się nazywam. Po prostu jestem. Dookoła tak dziwnie,
jasno, kolorowo.........
WTOREK
To znowu ja. Pomału dochodzę do siebie. Ciekawe jak się
nazywam, mniejsza z tym.
Wiem jak wyglądam, jestem śmieszny, różowy i długi. Fajnie
co??????? Chyba jestem głodny....na pewno jestem głodny......jeść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Oooooo, jakie śliczne, czerwone jabłuszko...idę tam. To jabłko....ten
owoc (jak go zwał, tak go zwał i tak większość osób będzie
mówiła na to jabłko (zaraz, zaraz, a co to jest osoba??? Skąd
znam to słowo??? - mniejsza o to)) wygląda smakowicie. Uwaga
wchodzę!!!!!
CZWARTEK
Jak milusio, chyba tu zamieszkam.
PIĄTEK
Zauważyłem, że w tym ogrodzie jest dużo zwierząt. Są konie
w paski, konie z długą szyją, przerośnięte jaszczurki z
ostrymi zębami, olbrzymie koty, małpy itp. Swoją drogą nawet
tu ładnie. Dużo drzew, kwiatów, taka czysta (przynajmniej tak
wygląda) woda, błoga cisza i ........ale co to!!! Po ogrodzie
biegają takie dwie przerośnięte małpy?! Jakie dziwny stwory.
Pierwszy ma ogon, ale nie z tej strony co potrzeba, rzekł bym
wybryk natury. Drugi natomiast jakiś taki garbaty...tylko też z
przodu...może to jaki nowy typ wielbłąda. Jaki ten stwórca
jest dziwny, dać garby z przodu.....
NIEDZIELA
Te dziwadła mówią, twierdzą iż są ludźmi??? Ciekawe co to
jest ludź??? Nazywają się Adam i Ewa. Jeszcze przed chwilą
spokojnie sobie spałem w moim owocu, kiedy nagle jakiś debil
zaczął się wydzierać. Krzyczał coś o zakazaniu i o drzewie
i o złu i wygnaniu i w ogóle...chce mi się spać....aaaaaaa
(ziewnięcie)...zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
ŚRODA
Ci, no, jak im tam było, no ci....ludzie, oni coraz bardziej
panoszą się po naszym ogrodzie. Nawet nadali mu nazwę raj. Te
paskudy "wożą się" jak by to wszystko było ich,
kiedyś spotka ich za to kara! Adam cały czas łowi i poluje, a
przy okazji wszystko psuje. Ewa łazi po ogrodzie od rana do nocy
i leży albo tarmosi zwierzęta to jest karygodne! Jakby tego było
mało na moje drzewo wprowadził się obślizgły wąż...brrrrrrrrrrrrrr.......ohyda!
PIĄTEK - południe
Coś dobiera się do mojego mieszkanka...ratunku!!!!!! To Ewa,
jest okropna, zerwała mój owoc......co mają znaczyć te zęby?!?
Ledwo co uszedłem z życiem! Obok jest Adam, jego o taką głupotę
bym nie podejrzewał??? On też chce ugryźć???? Pomocy!!!!!
Uciekam stąd. Ałć...jaka ta ziemia jest twarda. Gdzie ja
jestem??? Dlaczego wszystko jest takie duże.
Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tylko nie to, ci głupi ludzie
zjadają moją chałupę. To jest niesprawiedliwe i co ja teraz
pocznę, biedny nieszczęśliwy..........chlip,
chlip........................
PIĄTEK - popołudnie
Od dziś jestem bezdomny. Nie wiem dlaczego, ale ludzie się
gdzieś pochowali. Wejdę na jakiś duży kamień, bo nic nie
widzę. Jest odpowiedni. Widzę już szczyt...już jestem...
Prawie...o znowu ten głos! Skąd dochodzi? Znów krzyczy. Już
wszystko widzę. To Bóg, jest zły. Mówi o jakimś zakazanym
owocu i o złamanym poleceniu. Ludzie płaczą. Pierwszy raz widzę
by płakali. Bóg wskazuje na bramę, czyżby kazał im wyjść???
Oni uciekają, wybiegli z raju i podążają ku smutkowi,
problemom dnia codziennego i ciężkiej pracy. Opuścili raj.
NIEDZIELA
Adam i Ewa w sumie nie byli tacy źli. Bez nich w ogrodzie jest
taka cisza i spokój. Chyba mi ich brakuje, czy to możliwe?!
Poczuwam się do winy, w końcu ja też jadłem owoc zakazany!!!
Ja nie chcę opuszczać raju. Chcę zostać, ale czy to byłoby
sprawiedliwe???
Postanowiłem, jako stworzenie grzeszne też muszę odejść!!!
WTOREK
Wędruje już drugi dzień. W około jest strasznie sucho,
braknie roślin. Ziemia jest coraz bardziej kamienista. Jak można
żyć w takim świecie: bez dostatku i beztroski. Chciałbym wrócić
do raju. Niestety nie mogę.
??????????
Sam już nie wiem jaki jest dzień tygodnia. Ciągle się tułam
i tułam. Mam już tego dość. Chce mi się pić i jeść.
??????????
Ooooo, kogóż moje oczęta widzą, toż to Adam i Ewa. Jak
dziwnie wyglądają, są...są...są ubrani. Ona opiekuje się dwójką
stworzeń podobnych do nich, a raczej do Adama. Oba mają ogony z
przodu (dalej nie rozumiem ich nienormalnego wyglądu). On ciężko
pracuje, uprawia ziemię i hoduje bydło by móc wyżywić rodzinę.
Podejdę się przywitać!
Hop, hop Adamie, Ewo witajcie!!!!!!!!!!!!
PLASK!!!
ADAM: Ewo chodź szybko i popilnuj trzody. Znowu w coś wdepnąłem.
Idę się umyć!!!!J
AUTOR: Tomasz Mróz II c gim.
Wszelkie słownictwo, potoczny język, a czasami slang został
celowo użyty przez autora ze względu na łatwiejsze
"przyswojenie" tekstu.