Survivor - gdzie,
kiedy, kim sa i czego chca ? TO NIE O BIG BROTHER !
Do napisania tego arta zainspirowal mnie
program pokazywany na naszej rodzimej 'Dwójce'. Survivor, czyli ryzykanci w
tlumaczeniu na polski wedlug ... wiadomo kogo[przez too-much-y :))]. Strasznie mnie nudzi juz
pieprzenie o tym big brother, bo to co mialo byc powiedziane, juz zostalo i nic
wiecej sie nie da napisac. Kicha program czy nie, i tak popularnosc mial w
polsce wielka, ogromna i jeszcze wieksza o dwie studnie :)) Powiem jeszcze tylko
jedno o BB : ogladalem pierwsza edycje bo byłem ciekaw, drugiej i trzeciej nie,
bo to nabijanie telewidza w balona i tylko kase z nas zdzierali pacany jedne.
Tak wiec ja TVN juz podziekowalem za 'wspolprace' i przerzucilem sie na
dwojeczke, gdzie ni stad ni z owad natknalem sie calkiem przypadkiem na pewien
program o walce w buszu itp.
Jaki to program ? Co wnosi, jesli tak to co ? CZy to nie kolejny klon
czegso tam ? Hnmmmm, ciezko powiedziec. Rózni sie w stosunku do bb o wiele, lecz
zasada programu jest taka sama. Niemniej nie omieszkam wspomniec ze finał tego
programu w Ameryce oglądało 49 milionow osob, wiec swiadczy o popularnosci tego
show. Po kolei :
O CO W NIM CHODZI ?
No oto w nim chodzi, ze to co nie chodzi, to chodzi i jezdzi :) Nie, tak na
serio to czoywiscie motywem przewodnim tego czegos jest taka okragla sumka,
niebagatlena jak na osobe 'zwykla', zyciowego szaraczka - a mianowicie MILION
ZIELONYCH. Co jak co, dla takiej sumki poszedlbym chociaz po to by sie
sprawdzic. Milion dolcow - kupa szmalu, dzieki ktorym jestes ustawiony do konca
zycia, mozesz wszystko olac, poleciec na hawaje i tam zamieszkac, mozesz robic
co chcesz, byc krolem. Co jak co, ta sumka raczej biednie wyglada przy srodkach
finansowych Gates'a, no ale nie powiecie chyba, ze to szmal, ktory mozna sobie
olac. Zasady programu : 16 osob laduje samolotem na asutralijskiej puszczy, sa
zdani tylko na siebie, nie maja nic, nie mogli ze soba rozmawiac, sa z innych
miejsc w USA, nigdy sie nie widzieli, sa z roznych kultur spolecznych, kazdy
lubi co innego, sa mieszanka, ktora doskonale sie uzupelnia. Zaczyna sie ich
walka o przetrwanie. Te 16 osob zostaje podzielonych na dwa obozy (mialo nie byc
o bigbrotherze, ale wyglada jkby bylo, nie ? :)), dwa plemienia, kazde ma swoj
oboz, musza wlasciwie to sami sobie takowy zbudowac. Jak ? Ich sprawa, zalezy od
ich pomysłowosci, ambicji i zgrania. Codziennie obozy spotykaja sie na dziennej
bitwie, dzieki ktorej mozna wygrac 'cudowne' rzeczy jak chocby ogien. Sa wrogami
dla siebie, nie lubia sie, musza rywalizowac. Zycie ich tak postawilo. Ta
druzyna ktora przegra musi sie zebrac nmad wielkim wodospadem i wyznaczyc w
swoim gronie, ktora osoba z ich paczki pojedzie sobie do domkui pozerac hotdogi
i pic cole. Ostatnia osoba - zwyciezca, zyskuje szmal. Program ludzaco podobny
do bb, ale z drugiej strony jakze inny !
GDZIE AKCJA ?
Akcja toczy sie w asutralijskim buszu, gdzie sie nie popatrzysz to
robactwo, pajaki, zmije i inne gady. Straszne. Kazdy w kazdej chwili moze cie
zaatakowac i wtedy sam wiesz co. Uwazasz, ze przezyc tutaj jest latwo ? Nie, to
nie ten serial, stary, musisz przelaczyc kanal. Tu nie ma miejsca na odpoczynek,
tu rozgrywa sie walka. Jesli nie miedzy uczestnikami to z otoczeniem i samym
soba. Busz - z czym ci sie kojarzy ? No tak, George tam nie uczestniczy, ale kto
wie ... :) Najgorsze miejsce w jakim sie mogles znalezc. Strach wyjsc nad wode,
z obawa ze zaraz mozesz stac sie milym daniem na podwieczorek przez 3 metrowego
aligatora, ktorego szlag trafia, bo dzis nie zjadl nic. Idziesz miedzy drzewami,
chcesz wykonac zadanie, nagle pojawia ci sie przed toba metrowy pajak, ktory
tylko czeka jak ciebie tutaj dostac. Co robisz ? No wlasnie, nei wiesz co robic.
Tu nie masz czasu na myslenie, tu liczy sie akcja i na to postawili autorzy
programu. Co w Big Brother robia ? Leza na kanapach [czego czerwonych - ona se
takie ... pedalskie :) ], nie maja co robic, dla nich to cud zycie, maja czas na
myslenie, sa w niebie, nic im nei potrzeba do szczescia. I do tego zgarniaja
szmal za to ze leza sobie tylko i nic nie robia. Co jak co, ale zeby organizowac
taki program w takim terenie, gdzie zagrozenie zycia jest co najmniej kolosalne,
to rzeba miec pomysl rzeczywiscie. Ekstremalne warunki czemus sluza, skaliste
wzgorza, bagna i woda do poziomu glowy. Ciezka przeprawa, strasznie ciezka. Wtedy
dopiero czlowiek zobaczy co to znaczy niebezpieczenstwo. To walka o zycie
!
CO SIE W NIM DZIEJE ?
Co sie dzieje ? No nic sie nei dzieje, czyli wedlug mojej pani z filozofii
.... wszystko ! :) Oj dzieja sie tam rzeczy nieslychane. Nie wiem czemu, ale
bede próbował przekonywac Qnika do tego programu. Pogaduszki, gadki-szmatki
zawsze mile widziane. Jest ich mnostwo, ale glownym powodem ogladalnosci tego
programu jest za pewne zmaganie sie uczestnikow z przeciwnosciami losu. Trzeba
rozpalic ogien. Prosta z pozoru rzecz, nieprawdaz ? Taaaak, gdybys zobaczyl mine
tego co probowal to zrobic, to bys sie schowal pod ziemie. Nie radziłbym ci kolo
niego stac, bo niechcacy moglbys dostac jakims odlamkiem galezi w glowe i bys
sie nie podniosl. Facet az kipial ze zlosci, bo nie mogl wykonac takiej prostej
czynnosci na oczach polowy ameryki ! Nerwy, chec pokazanie sie z dobrej strony,
ambicja, moze chcial byc wodzem plemienia ? Nie wiem, w kazdym, razie jego
kilkugodzinny wysilek calkowicie poszedl na marne, bo mu sie nie udalo. Było
załamanie, koles nie mogl nic powiedziec, zaczely sie klotnie, wrecz
przepychanki. Prosta rzecz czlowieka rujnuje, grupa sie obraza na niego, ale
sciemnia ze tak naprawde to nic sie nei stalo. Bzdura, maja juz osoba do
wytypowania przy wodospadzie. Sa na plus, koles natomiast lezy i mysli co by tu
zrobic zeby odzyskac co nieco w ich oczach. CZy myslicie ze z pozoru latwe
zadania jakie tam sa, rzeczywiscie naleza do takowych ? Absolutnie sie z tym nie
zgadzam ! Takie zadanie sobie bylo, ciekawe co bys zrobil na ich miejscu :
Przetransportowac tratwą ogien na drugi berzeg rzeki. Ruszaja, nie patrza sie,
wiedza ze czas na nich pracuja, chca jak najszybciej wydostac sie z wody -
brudnej, pelnej smieci i ... wlasnie, plynie sobie kolo nich, jakies 30m dalej,
mlody aligator. Koles sie na niego patrzy, krzyczy do reszty grupy i ... no
wlasnie, nikt nei ucieka, spokoj calkowity, nikt sie nie odzywa, powoli
przesuwaja sie do celu. Krokodyl plynie coraz blizej i blizej, widac
poglebiajaca sie jego paszcze, te jego zeby mogace zabic czlowieka bez wiekszego
problemu. Podplywa, ma wybrac swoja ofiare, co z nia zrobi, tego nie wie nikt.
Jego oddech czuc juz, jego oczy sa pelne nienawisci, juz cie ... ale nie,
odplywa, nikogo nie atakuje i zostawia w spokoju. Grupa moze spokojnie podplynac
na brzeg. Co czulbys stojac oko w oko z nim ? O czym bys myslal wtedy, twe
ostatnie zyczenie jak by brzmialo ? Adrenalina tego programu jest niebagatelna.
Tu kazzda rzecz dzieje sie z powodu. Tu nie ma latwych dni, to jest walka o
zycie, walka z innymi, walka z soba. Czy ja zdolasz przetrwac, to zalezy tylko
od ciebie. Musisz sie zbratac z innymi uczestnikami gry, inaczej wylecisz juz na
pierwszym spotkaniu. Szantaze i zaklady sa tutaj jak najbardziej na miejscu. Tu
grasz i zyjesz w jednym. To nie big brother, gdzie jestes spokojny o swoja dupe,
to co innego ... To jest ryzyko i zglaszasz sie do takiego show na wlasna odpowiedzialnosc. Jak ci cos odrabie noge to twoja sprawa, dostaniesz glazem w glowe - twoja sprawa, ugryzie cie jakis owad - twoja sprawa. To ty tu sie musisz przejmowac, nie inni. Tylko od ciebie zalezy czy tak naprawde przezyjesz. To koszmar ! Jestes idealnym kandydatem dla telewidzow, oni lubia patrzec na takie cos, oni tez odczuwaja adrenaline. Ale Ty jestes ich zabawka i to wszyscy na ciebie patrza ! Pamietaj !
UCZESTNICY I ICH SPOSOBY NA WYGRANIE
:
Wszelkie szantaze i kombinacje w domu BB byly calkowicie zabronione, co
tylko odejmowalio urode tego programu, jesli wogole jakas posiadalo. W Survivor jest zupelnie inaczej. Tu jak
sie nie zbratasz, nie bedziesz sprytny, to nie masz szanse liczyc na cos
wielkiego. To zalezy tylko od ciebie, jak to sobie ugrasz. Gra, to jest gra, ale
wszystko inne jest prawdziwe. To od ciebie zalezy, czy bedziesz szantazowal,
zakladal jakies 'stowarzyszenie', gdzie przeciagniesz na swoja strone wiecej niz
polowa plemienia. Umawiasz sie z grupa, na kogo bedziesz glosowal, kto ma
odpasc. Tu praktycznie nie liczy sie sprawnosc fizyczna, choc teren tego wymaga.
TU SIE LICZY SPRAWNOSC UMYSLU i umiejetnosc wspolpracy i kombinacji ! Mozesz
zawalic powazne zadanie, a i tak nie wylecisz, bo grupa do ktorej nalezysz, nie
pozwoli na to. Jednak z czasem, gdy bedzie was coraz mniej, musisz przyjac inna
strategie, musisz obserwowac innych. Nie raz bys sie wkurzyl, gdybys zobaczyl
jak to Zenek i Stasiek plyna sobie polowic ryby, a tak naprawde mysla i
rozmawiaja jak zrobic, zeby dojsc do finalowej trojki i w dodatku jakby cie tu wykurzyc. Mozesz byc najgorszym
menelem, licza sie twoje uklady. Jak sobie zrobisz, takie bedziesz mial efekty.
Uczestniczy, czy moga sie polubic w trzy dni ? Uwazam, ze raczej nie, ze to
tylko gra wstepna, szukanie bratnich dusz do swoich celow. Okrutne - strasznie,
ale takie zasady. To dodaje dramaturgii temu show, przez co jest taki ciekawy.
Tutaj taktyka ma znaczenie kolosalne. Mozesz miec taktyke, ale mozesz nie umiec
jej wykonac. Tak jak w pilce noznej. Co z tego ze trener narysuje jak mozesz
wszystko zepsuc i efektu nie odniesiesz ? Czy uczestniczy naprawde mysla o
przyjazni ? Oczywiscie wszyscy tak mowia, ale dla mnie to jest bzdura. Wiadomo,
ze w podswiadomosci czlowieka jest tylko wygrana. To po nia tu przyjechales, nie
zeby szukac przyjaciol, tylko po nagrode, ten milion dolcow czeka na ciebie ...
moze. CZy łzy ktore widac podczas glosowan sa prawdziwe ? Tutaj nei rozumiem
pewnych rzeczy. Znaczy, nie ze nie rozumiem, ale to jest zawsze sprawa
podejrzana i ... powiedzmy sobie wprost : po trzech dniach jak odpadla pierwsza
osoba, kilka innych [oczywiscie zenska czesc programu :)] tez zaczelo plakac jak
bobry, klnac przed nosem i takie tam. Czy to sa prawdziwe lzy ? Rozumiem jakby
byla taka sytuacja : siedzimy gdziesz trzy miesiace i dobrze sie poznalismy, ze
naprawde nam szkoda, to mozemy poplakac, ale nie PO TRZECH DNIACH ! Oczywiscie
niektorzy ludzie to taborety, a w szczegolnosci amerykanie :), wiec zagrania w
takim stylu sa jak najbardziej na miejscu ! Nie ma co, te show pokazuje zmagania
sie ludzi z roznymi przeciwnosciami losu i dlatego ma pewnie taka ogladalnosc
oraz publicznosc.
CO WNOSI I DLACZEGO MA TAKA WIDOWNIE
?
Co wnosi, czyli wynosi i wnosi z wnosem na wynos nosem z sosem. :)
Czy
taki program cos wnosi ? Wnosi moze dla uczestnikow programu, dla telewidzow
raczej nie. Co da uczestnikom ? Na pewno nauczy ich wielu umiejetnosci, ktore
bym moze kiedys przydadza sie do czegos. Rozpalanie ognia, ucieczka przed
krokodylem :), jest mnostwo zadan zrecznosciowych i silowych, przede wszystkim
ORIENTACJA W TERENIE - najwazniejsza cecha, jaka wynosi sie z tego show.
Powiecie - co mu to da w Nowym Jorku ? Fakt, zupelnie inne tereny, zabudowania,
ale czlowiek ktory jako tako ma juz ten zmysl orientacji powinien sobie bez
problemu poradzic. Analiza, kombinowanie, spryt - te cechy udoskonala sie
przebywajac w takim srodowisku, a nie innym. Tam sie uczy zycia, tam dopiero
mozna zobaczyc, ile czlowiek umie i czy tak naprawde cos potrafi zrobic w
sytuacji wymagajacej natychmiastowego myslenia i działania. Nie było bodajze
takiego show, gdzie garstka ludzi musi przetrwac na pustkowiu w otoczeniu
zwierzyny i najgorszych rzeczy jakie mozna spotkac. DRAMATURGIA, CIEKAWOSC,
WALKA I ZMAGANIE SIE Z LOSEM to pewnie te sprawy decyduja dlaczego w ameryce
program posiada taka popularnosc. Przypomne tylko - 49 milionow !!! Czy bylo
kiedys wieksze widowisko, gdzie taka ilosc osob ogladalaby finał show. Finał, bo
awet poszczegolne odcinki cieszyły sie conajmniej 30 milionowa widownia !!! A u
nas taki biedny Big brother oglada gora 5 i to juz sukces. Ludnosc nasza i USA
oczywiscie troszeczke sie rozni, ale niewiele :)
MOJA OPINIA O PROGRAMIE :
Nie wiem, czy was zachecilem do obejrzenia tego show, ale ja na pewno kazdy
odcinek bede sledzil i pasjonowal sie nim. Naprawde, zobaczcie co ci ludzie robia w
skrajnych sytuacjach i czy wy potrafilibyscie wykonac tak samo okreslone zadanie
jak oni. To nie big brother, gdzie zaparzysz kawke i ludzie juz pieja z zachwytu
i dostaja prawie orgazmu. To nie to, ze : " a widzialas, wczoraj karolinka
powiedziala gulczas a jak myslisza ? ... " i wszyscy sie smieja. To walka o
zycie, to zycie w grze, tu musisz okazac spryt i ELIMINOWAC - jestes katem,
ktora strone wybierzesz zalezy tylko od ciebie. Tu sprawnosc fizyczna nie ma nic
do gadania, tu liczy sie twoj mozg i sposob myslenia. Tu mozesz wygrac bedac
najwieksza pokraka Stanow. Tu nie decyduje publicznosc, kto ma wygrac i kogo
polubila. Nie nie, to nie ten program. Tu jestes zdany sam na siebie i od ciebie
zalezy jak to sobie ugrasz. Nikt ci nie pomoze, wiec na telewidzow sie nie patrz
...
BIG BROTHER I BAR SIE CHOWA PRZY TYM !!! PRZELACZCIE NA RYZYKANTOW W
SOBOTE O 17 I OGLADAJCIE !!! A zaprasza was moja skromna osoba, ktora reality
show nie lubiła, ale po tym programie bardzo. Ale tylko ten show, inne moga sie zapisac na szachy pod mostem !
OCENA PROGRAMU : 9/10
To by było na tyle. Dziemkuje na uwage. Qn'ik,
i jak, przekonalem cie ??? ;))
ps1. g.........
ps2. g......o..
ps3. g...o....l
ps4. to były ps-y
pilkarskie :))
Ps5. Pozdrowienia dla mojej kryztalowej kukiełki Johnego
Psotnika i panny malgoski spod kartonu czwartego pod monopolowym ul. Komercyjna
1/0
Ps6. Co wy z tymi reklamami ? U mnie nie bedzie takowych ! ... tu miejsce
na twoja reklame ... :))
Ps7. Tamten ps byl dla zmyly
Ps8. Queenu
sluchajcie ! 'Dziemkuje' za uwage ! Kiedys na Queenie na dwoch koncertach bylo 300 tysiecy osob. WOW, ale to nic !!! W porownaniu z Jan Michellem Jarrem [nie wiem jak to sie pisze :))] Na jego koncert pod paryzem przyslo ponad milion osob ! Wyobrazacie sobie. I jeszcze bilety powiedzmy za 100 frankow byly wtedy, to daje kwote ... o boze !!!
Ps9. Ostatnio
widze ze mnostwo osob slucha tego zespolu, wiec moze zalozymy frakcje polityczna
jakas ? :))