Sprawozdanie z wakacji by KAT.


[Eddie: Wiecie, pomyślałem sobie "Cholera, nie zamieszczę tego tekstu.". Powody: wóda, chlanie, wóda, wóda i jeszcze raz chlanie. No i oczywiście - nie da się tego ukryć - treść tekstu jest bardzo złym przykładem dla innych. Z drugiej jednak strony, w kilku miejscach serdecznie się uśmiałem i doszedłem do wniosku, że być może i Wy trochę się przy nim ubawicie. No i puściłem go. To był jednak przedostatni raz, jasne KAT? :) ]
 

Dobry! I'm kurde back! Wracam z okresu permanentnej depresji spowodowanej jędrnymi organami pewnej wspanialej istoty nie z tej planety, czyli kobiety. Po okresie załamki przyszedł okres odnalezienia nowej kobiałki w mym życiu. To dziwne, bo zawsze była blisko mnie, ale dopiero niedawno ja zauważyłem i to ona po części wyciągnęła mnie z dola. W tym miejscu pozdrowienia dla Malinki :) Mam zamiar opisać wam dziś moi drodzy czytelnicy część wakacji, która już za mną, a że dziś jest 13 sierpnia, to resztę wakacji spędzę na OIOM-ie i na odtruciu, a później na Detoxie i leczeniu w Świeciu nad Wisłą ;), czyli nie będę robił już nic ciekawego. Dobra, let the party begin!!!

    Pierwsza impreza - wiadomo cały tydzień przed zakończeniem roku szkolnego :) (W TYM MOMENCIE NASUWA MI SIĘ JEDNA REFLEKSJA: JEŻELI NIE MASZ UKOŃCZONYCH 18 LAT TO NIE CZYTAJ DALEJ!!! - wiecie, wychowanie z dala od alkoholu, drugów, seksu, dewiacji, zadym, Mrocznych Muminkow z Marsa, Strzepanów i takich tam ;) Tydzień przed końcem roku wszyscy uczniowie, no z małymi wyjątkami pili... wiecie co, i chodzili nie do gmachu szkoły tylko do pobliskich barów, albo leżeli na boisku i popijali pivo - qlturka, co? Największa szkoła w moim mieście, IQ średnio 120 na ucznia (nie liczę nauczycieli - 35, i woźnych - 264). To jeszcze nic. Ja na gazie zdałem rok i to w miarę dobrze. Najlepszy bajer jaki dokonałem na końcu roku: Zagrożenia z 8 przedmiotów, po tygodniu z jednego - z fizyki. Przychodzę 2 tygodnie przed końcem roku i zaliczam 2 sprawdziany z 2 półrocza i oddaję referat, żeby wyciągnąć na końcową ocenę 2. Na 1 półrocze miałem 1, co było spowodowane, tym, ze na fizie byłem 2 razy :) Tydzień przed końcem roku - ostatni termin poprawienia ocen - ja leżę pijany na dachu szkoły. Fizyka: Nauczycielka dochodzi do mojego nazwiska w dzienniku i pyta klasy: -Czy on zaliczył pierwsze półrocze? Wszyscy: - Taaaaaaaak!! ( A figę tam zaliczyłem ;) -No to na pierwsze półrocze 2, na drugie 3+, no to ma 3. Nie ma to jak nauczycielka nie pamiętająca ucznia z lekcji :) Jak się dowiedziałem, ze mam 3 to prawie  śmiechłem z pęku. Przychodzi piątek. Rozdanie świadectw. Ja na lekkim kacu, qmple z klasy też, ale spoko. Najpierw Paplanie na auli. Oczywiście wyrzucają cześć mojej klasy z auli, kiedy klaskaliśmy, gdy byliśmy wyczytywani jako naj! Najgorsza średnia, Najwięcej zostających, najwięcej opuszczonych godzin (to chyba dzięki mnie - 467 usprawiedliwionych, 126 nieusprawiedliwionych "-Pani prof. A od ilu nieusprawiedliwionych wyrzucają? -Od 30. -Ahaaa..") Później już tylko moja klasa, w naszej sali, rozdanie świadectw, obcałowanie naszej superładnej wychowawczyni i do domu... niezupełnie. Wszyscy, jak stali ruszyli pić. Trochę mnie to zdziwiło, bo nawet kujonki i ciecie poszli na browarka. I tak to się zaczęło. Jeden browar, drugi, 3, 5, a że piję tylko Strongi, to trochę mnie zcięło. Wróciłem do domu: -TAatoo, MaAmOusiu, zDałemmm...bUrP! Paw, Bum! Tak to się zaczęło. Później już było coraz gorzej, znaczy... lepiej :)

Dalej będę to pisał w formie planu wydarzeń:

I. Najpierw imprezy u kolegi D*. 290 Brov na 13 osób. Spoko. Straty: Obrzygane kwiatki, Zniszczony przystanek autobusowy, Skopany plan osiedla, obolałe zebra, stłuczona głowa, zgorszone wesołe miasteczko (pokazywałem mu... ass :) Zyski: Trofeum w postaci tablicy z przystanku autobusowego, wygrany zakład o 1l voodki (założyłem się o litra ze wypije duszkiem pół litra) No to taki lajcik za sobą.

II. Później imprezy na działce. Hmm było super, naprawdę - bo nic nie pamiętam. Straty: Parę potłuczonych szklanek, pełno śmieci w postaci butelek i kartoników... wiadomo od czego. Zyski: Bliższe poznanie pewnej wspanialej dziewczyny (AZ*) (hmm... później to zaliczyłem jako Stratę, ale cóż - było, minęło).

III. Wyjazd koleżanki AG*, która jest właścicielką działki = nuda. Pozostaje góra zamkowa (to takie miejsce spotkań młodzieży w Grudziądzu).

IV. Bliższe poznanie Malinki. Very big plus tych wakacji, W miedzy czasie wyjazd koleżanki AZ* - praktycznie przez ten wyjazd ją straciłem - 2 tygodnie w innym towarzystwie, itd. Dla czytelników - zapamiętać: Nie puszczać dziewczyny, na której wam zależy na obozy na dłużej niż 1 dzień ;) - grozi stratą dziewczyny.

V. Powrót koleżanki AG*, a co za tym idzie 3 dniowa impreza na działce :) I już morda się cieszy. Straty: Brak, no może znowu dużo śmieci ;) Zyski: Zabicie nudy, spotkanie z bliskimi, długie konwersacje przy bierkach;)

VI. Kur... de znowu wyjazd AG*, a co za tym idzie, brak lokum do picia :(

VII. Moja pierwsza domówka w te wakacje: 7 osób, 2,5 litra voodki, 12 brov. Bilans: wszyscy pijani i dobrze zabawieni. Straty: Zniszczona rogówka, Obvomitowana łazienka i kuchnia, Dużo śmieci, pety w kwiatkach, ostre zdenerwowanie mojego przyjaciela MM*. Zyski: Dobra impreza, "bliższe" poznanie pewnej koleżanki KR*.

VIII. 3 Dniowa impreza w domku kolegi KG*  na wsi. OOOoooo... takich imprez się nie zapomina... Ludzie z dwóch klimatów: HH i Metal - wspólnie pijący, bawiący się, słuchający tej samej muzyki. I kto powiedział, ze Metal nie może żyć w zgodzie z HH? P******ć ograniczenia! Straty: Oj, dużo by wymieniać... Zyski: nowi znajomi HH, Świetna zabawa, Parę sesji Warhammera.

IX. 2 domówka u mnie. 4 osoby: Ja, Strzepan, Riszard Warga, Ćwiekin. Czysto szowinistyczna impreza typu: picie piv, gadanie o cyc... piersiach, du**e Maryny, itd. straty: Brak. Zyski: Ciekawe rozmowy teologiczne po pijaku, bliższe poznanie Ćwiekina i jego poglądów na świat.

X. Powrót AG* i 5 dniowa impra na działce. Nie próbujcie tego w domu. Impreza skończyła się 4 dni temu, a ja dopiero wracam do świata żywych powoli. 5 dni non stop of: drinking, fun, drugs, i wiele innych atrakcji. Jeżeli jest ktoś zainteresowany bliższym zapoznaniem się z blisko 4,5 godzinnym materiałem z tego "Krwawego tygodnia" To piszcie. Za odpowiednią opłatą prześlę płytę z mp3 :) Straty: Znikające w mig jedzenie, brak kasy na życie, codzienny stan upojenia, zapalenie płuc - w moim przypadku, skradziony "CHOPED PORK". Zyski: codzienny stan upojenia ;) Powrót do nor... nienormalności, zabicie nudy, przebywanie w bliskim sobie towarzystwie, przygarnięcie kota, poznanie studentów z ciekawych miast - kolesie byli cudowni - pili 4 litry nalewki na pół dnia. Polak potrafi.

Od tamtego czasu nie było żadnej imprezy, a ja kurowałem się w domu leżąc w łóżeczku. niedługo wraca Malinka, a za kilka następnych dni przyjeżdża moja kuzynka z koleżanką i znów wyjeżdżamy do KG* na 3 dniową imprezę na wieś. Jaki z tego morał: Nigdy nie planuj wakacji, Nie nos prądu we wiaderku, nie przepijaj całej kasy na początku wakacji, bo później możesz nie mieć na chleb, tramwajem się nie ogolisz. Jak zdążę przed końcem sierpnia wytrzeźwieć, to może jeszcze coś napiszę ;)

KAT

PS1: Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich znajomych, z którymi się bawiłem, i jeszcze będę się bawił w te wakacje.

PS2: XY* to Inicjały osób które wolały pozostać anonimowe, a xywy, które pozostały w całości są i tak zmienione :)

PS3: Szukam sponsora na rachunki, bo kase przepiłem :)

PS4: Przy pisaniu tego arta słuchałem Deftones, zjadłem 3 kanapki, wypiłem 2 Warki Strong.

PS5: Dzięki wszystkim, którzy pisali mejle, że spodobał im się mój pierwszy art. Hails!

PS6: Kto wie czym jest "CHOPED PORK" za 4,50/-?

PS7: Nie radzę lekceważyć lekkiego kaszlu we wtorek, gdyż w piątek może się on przerodzić w ostre zapalenie oskrzeli (jestem tego żywym dowodem)

PS8,50: Pamiętaj, nie uciekniesz przed 8,50, bo dobra farbka "Rambo" za 8,50 - ja zawsze ją kupuję... sorry, i tak nie zrozumiecie...

PS9: Sposób przyrządzenia "Białego Ruska" (nie mylić z "białym rosjaninem"): Wlewamy voodki do 3 literatek i pijemy je pod rząd duszkiem bez popitki i zagrychy - ot, cała filozofia - udany początek każdej imprezy ;)

PS10: Pozdrowienia dla kumpla, który, gdy go zgarnęli niebiescy z ulicy, po badaniu krwi miał 8,26 promila. Gratulacje!!! ;)) (tak szczerze mówiąc, to według programu Alkon, ja po niektórych imprezach miałbym 23 promile :)

PS11: A tak naprawdę: Nie pijcie za dużo i nie imprezujcie na maxa, tak jak ja i moi znajomi. Miejcie umiar, gdyż jego brak sieje spustoszenie zarówno na tle zdrowotnym, jak i majątkowym. Można się na tym naprawdę przejechać. I piszę to całkiem serio.

PS12: XI. Odbyło się niedawno znowu kilka imprez w Partęczynach. Dokładniej była to czterodniowa impreza, w ciągu której opracowałem sam 1,5 l voody, 3 l wina i 4 piva. Z tego miejsca pozdroofy dla Grobosia za organizację "lokalu" ;) oraz dla mojej qzynki i jej koleżanki za przyjazd i imprezowanie z takim żulem jakim jest moja skromna osoba.

PS13: XII. Imprezy u MM*. 3 dni co drugi dzień ;) Dzięki za impre i duże THX dla Kiny za zapewnienie ciepła w nocy:-*

PS14: Dziś (30.08) wyjeżdżam znowu na 3 dni do Partęczyn. Oj będzie się działo...

PS15: Od sześciu dni nie piję alkoholu, nie palę i nic nie biorę. Mam zamiar wytrzymać do Sylwestra. Wiecie... zakład o litra voodki :) Trzymajcie kciuki.

PS16: Ojojoj ale się tych peesów namnożyło...

PS17: Peesów jak mrówkuf...

PS18: I śliwkuf antonufkuf...

PS19: W związku z peesem 17 pozdr dla Mrówy :)

PS20. Przy pisaniu suplementu do arta (od peesa 12) słuchałem Slipknota - Iowa oraz zjadłem jedną tabletkę i popiłem wodą.

PS21: Pozdrowienia dla wszystkich kobiet, które w jakiś sposób przysłużyły się mojej osobie, bądź bardzo pomogły mi w ciężkich momentach. Very big THANKS. Wszystkie jesteście cudowne.

PS22: A tak w ogóle to wszystkie kobiety są cudowne.

PS23: Tak się rozpisałem, że teraz proszę bardzo, żeby nie czytały tego blondynki, bo umrą z głodu :) (a ten pees specjalnie jest na końcu, bo pewnie blondyny już go nie dożyły ;)) (Sorry, ale ostatnio trzymają się mnie szowinistyczne zapędy... ) (Blondyny też kocham. Jak babcię, oczywiście...:)

PS:24: Dobra to już ostatni... mały żarcik: Dlaczego kobiety mają krótsze stopy?     To sprawiła ewolucja, by mogły stać bliżej zlewu ;) (sorki, to tylko żart, mam nadzieję, że wybaczycie m... ała, mamo, za co? Nie, nie... NIE, tylko nie do izolatki...AAAaaAAaAa)