=== Szanowna pani
nauczyciel i przygody w pewnej szkole ===
To co tutaj przeczytacie, moze was
wprawic w lekką konsternacje i przypławi o zawał serca ;) Ciagle pojawiają sie
kłótnie o nauczycielach, jacy to oni madrzy i jaki poziom intelektualny
prezentuja. W tym, badz co badz, ktorkim arcie, przedstwaie wam nauczycielke
mojego kolegi - osobe bardzo wymagajaca i potrzebujacą natychmiastowej opieki
medycznej w szpitalu. Rowniez o zwyczajach panujacych w szkole :). A wiec ...
:
Kolega skonczyl III klase gimnazjum i z radoscia czekal na przyjscie nowej
szkoly. Czekal, tym bardziej, ze nauczycieli trafil on juz w gim niezbyt
uroczych. Dzis podzielana jest opinia, ze sa dwa typy nauczycieli :
- bardzo wymagajacy : fakt
faktem na lekcji nie mozna sie odezwac, grobowa cisza, jedna pociagniecie reki
czy slowko do kolegi moze zakonczyc sie twoim przegranym zyciem z nauczycielem i
slaba ocena na koniec roku. Oczywiscie taki nauczyciel powinien nauczyc wiecej i
wpoic w mozgi uczniom wiedze niz belfer z przykladu ponizej. Nie wiem, czy
nauczyciel taki wyzywa sie na uczniach, bo jego osobiste zycie sie wiesza, moze
ma problemy, a moze taki po prostu charakter i trzeba sie z tym pogodzic :) Nie
wiem jak wy, ale ja wole pogadac z nauczycielem niz miec lekcje z jakims
meczyworem itp.
- nauczyciel z ogromnym poczuciem humoru
: od razu pozdrawiam mojego nauczyciela z historii - pana Rafała
Kajaka :))) Nie ma co, takie lekcje gdzie nauczyciel jest bardziej wyluzowany,
'czuje' klimaty uczniow, sa bardzo fajne i az chce sie pracowac ;) Zawsze jakis
dowcip, jakies rozmowy na temat nie zwiazany z lekcja. Osobiscie cenie bardziej
ten wlasnie typ. Fakt, ze w roku szkolnym kilkanascie lekcji poszlo sie j***,
ale na pewno nie odbije sie to na wiedzy uczniow ;)) I no komputer w sali, gdzie
sobie mozna pograc w moh :))
A wiec wrocmy do kolegi. Wybral sie do liceum w
naszym city, nigdzie nie dojezdza. Zna oczywiscie pol szkoly, niemniej juz na
wstepie go 'skocili'. Na pewno wszyscy wiedza na czym to polega, ja napisze
tylko w jaki sposob kolega mial 'szczescie' byc tą wlasnie osobą
:
- dostal czosnek, mial zjesc i pozniej latac po calym
korytarzu spiewajac 'pszczolke maje' io tanczac jednosczesnie krakowiaka
-
tzw. 'prawo jazdy'. Koles udaje samochod :)) Oczywiscie nad prawidlowa jazda
czuwa 'komisja kontroli debili i analfabetow', ktorzy co chwile przerywaja, gdy
cos jest zle itp. Np. 'zle jedziesz palancie, nie widzisz, ze kwiatek wlasnie
poruszyl lewą swą część !!! Ty imbecylu...' po czym kolega dostal kilka razy z
buta, ale czynnosc powtorzyl kilka razy, zanim przejechal pewna odleglosc, a
mianowicie 4 m :)) Gdybyscie widzieli jeszcze jak ludzie sie na niego patrzyli,
jak ten samochod udawal ! :))))
- mierzenie zapalka. Pewnie wszyscy znaja ten
sposob, ale tym ktorzy nie wiedza wytllumacze w dwoch zdaniach. Kolega
oczywuiscie myslal, ze to juz koniec, ale niestety zbytnio sie przeliczyl.
Podszedl do niego jego kolega [oczywiscie starszy], ktory okazal sie wielka
'wspanialomyslnoscia' i kazal zmierzyc mu wysokosc smietnika zapalka, bo go to
bardzo interesowalo :)) Coz, moj kolega, czyli kolega tamtego kolegi, ktory
zarazem jest moim kolega :)) musial mierzyc i przez to spoznil sie na lekcje i
dostal taka reprymende wpierwszy dzien, ze z nauczycielka ma porachunki juz do
konca roku !
No, toz to sie przeliczyl. Poszedl w pierwszy dzien do szkoly i od razu
dostal solidna porcje zadan do wykonania :)) Jednak jako chlopak ambitny nie
zalamal sie i postanowil walczyc o swoje prawa, co oczywiscie nie skonczylo sie
dla niego zbyt dobrze ... Jednak, jak mi mowil, to ten dzien to jeden z
najgorszych w jego zyciu. Otoz wlasnie zmierzal sobie spokojnie w kierunku
nastepnej lekcji, kiedy to 'niechcacy' dostal butelka w glowe i musial poddac
sie natychmiastowej wizycie u pani pielegniarki. Ale chociaz wspomnienia z
pokoju pozostaly, bo owa pani bardzo mu sie podobala ... :))) Jednak najgorsze
dopiero przed nim bylo ...
Poobijany, ledwo co chodzi, ale idzie na lekcje
jezyka polskiego, ktora to sprobuje wam opisac jak najdokladniej, caly przebieg
jej zdarzen ! I TUTAJ JEST WLASNIE NAJLEPSZY MOMENT - OWA
PANI NAUCZYCIELKA :)) Lekcja ... :
Wchodzi, patrzy na wszystkich, kladzie dziennik i naglym ruchem staje na
srodku klasy. Jako, ze wyglada jak jedza w szesnastym wieku, to polowa uczniow
[polowa tylko, bo reszta to degeneraci :)] od razu wiedziala, co sie swięci i
usiadla tak prosto w lawce jak tylko mozna, raczki na stol i cisza, nawet
powieka nie mogli mrugnac ! Ale oto co mowi nauczycielka, jak stoi juz na srodku
klasy:
[UWAZNIE CZYTAC !]
" Od razu wam mowie, ze was nie lubie i nie bede lubic. Jestesscie dla mnie
kretynami i tak was bede postrzegac w tej klasie. Takie beztalencia jak wy juz
uczylam wiec nie sprzeciwiajcie mi sie lepiej, bo zle sie to dla was skonczy.
Gdybyscie nie wiedzieli, to jestem legendą w tej szkole i NIKT nie ma prawa
rozmawiac na mojej lekcji i wykonywac innych czynnosci nie zwiazanych z nia. Juz
jak was pierwszy raz zobaczyla, wiedzialam, ze jestescie totalnymi idiotami. Mam
tytuł doktora, ale prosze do mnie mowic pani profesor. Nie toleruje spoznien, bo
pozniej mozesz niechcacy dostac ode mnie para metalowych kluczy wielkosci twej
ksiazki. Slyszalam, ze niektorzy z was to intelligenty, wiec zaraz to
sprawdzimy. I pamietajcie : prawda jest zawsze po MOJEJ stronie "
WOW ! Calkiem optymistyczny wstep, nie ? Nie wiem jak wy, ale ja jakbtym
juz na starcie uslyszal taki slowa, to by mnie sciskalo i musialbym jej cos
powiedziec, bo nie ma ZADNYCH
podstaw, zeby mnie tak nazywac. No ale to nie o mnie chodzi, wiec na razie jest
dobrze. Wracajac do nauczycielki, to opisze jej kilka zagran juz na pierwszej
lekcji :
- spoznilo sie dwoch uczniow o doslownie 15 sekund na lekcje,
poniewaz zatrzymal ich inny nauczyciel w sprawie jakis tam zawodow sportowych.
Grzecznie pukaja do klsy, mowia przepraszam i chca wejsc do klasy, ale pani
nauczyciel oznajmia 'sciszonym' glosem, ze nie maja tu czego szukac, wyzywa ich
od kretynow i mowi, ze to pewnie priorodzinne - odziedziczone po rodzicach.
Natychmiast kazala im wyjsc uwazajac, ze nie beda psuc jej reputacji w szkole i
takie tam.
- W pierwszy dzien zarzadzila klasowke. Podyktowala klasie 5
pytan, z ktorych nikt nic nie rozumial, bo to byla ksiazka z III klasy liceum, a
przeciez oni byli w I. Tak wiec taka jedna bardzo dobre uczennica odpowiedziala
ledwie na 3 , z czego jedno zle, bo strzelala i dostala dwoje na sam
start. Nikt oczywiscie nauczycielce nie mowil, ze to nie ten material, bo jedno
slowo to sztacheta na dzien dobry i 'pobyt' przy ksiazkach przez dwa miesiace,
aby jej udowodnic, ze umie sie ten temat, z jakiego kartkowka byla. WOW ! Co za
swietny pomysl, widac ze brakuje jej faceta przy boku ! :))
- ktoregos tam
dnia dyktuje notatke [booooze, ze jej sie chcialo ! :)], z ktorej nikt nic
oczywiscie nie rozumie, bo tym razem byla to jej pomoc naukowa do jakiegos
opracowania. Wygladalo cos w tym stylu : punfluktuiczne dridium
postgruminatyczne jest unitystapem degrangolady imstylufonofaniczej ... " i tak
dalej i tak dalej. Wtedy jeden uczen, ku zdumieniu calej klasy podniosl
grzecznie reke i blagalnym wrecz tonem powiedzial : przepraszam pani profesor,
czy moglaby pani jeszcze raz powtorzyc. To co sie pozniej smialo przeszlo
wszelkie granice. Nauczycielka az kipiala ze zlosci i powiedziala : " Jak ty do
mnie gówniarzu mowisz ! Co to za kultura, co ty sobie myslisz ?! Pamietaj, ze ja
tu rzadze i tylko ja udzielam glosu ! A W OGOLE
JAKIM TY TO TONEM DO MNIE MOWISZ !!!! ..." Darla sie tak, ze
przechodzacy korytarzem nauczyciel wstapil na chwile do klasy kolegi w celu
wyjasnienia owego krzyku. Wtedy nauczycielka [bede ja nazywal lucyferem od
teraz, dobra ? :) ] przestala dyktowac i jeszcze bardziej zaczela sie drzec,
oczywiscie myslac, ze nikt jej nie slyszy i to pozostanie tlyko w klasie. No,
ale czlowiek mylnym jest :))) Ten profesor, co wszedl na lekcje, od razu uciekl
nie czekajac na dalszy rozwoj wypadkow. Gdy tylko poszedl, lucefer zaczal gadac
CALA GODZINE o kulturze tego ucznia co sie odezwal, uzywala barwnych epitetow
pod jego temat, nie omieszkala wspomniec o rodzicach itp. Ton jej glosu
rzeczywiscie byl 'sciszony'. Porowojac jej i tego ucznia .. eee tam, nie ma co
porownywac ! Toz to wariatka jest !
- zadala w pierwszy dzien na powitanie 18
zadan sprawdzajacych wiedze ucznia. Co za dbalosc o czlowieka ;) Nie obchodzilo
ich oczywiscie to, ze to niewykonalne, bo zadania mialy bardzo zlozona forme,
ale postawila na swoim i tak musi byc ! Na drugi dzien nikt nie zdazyl rozwiazac
tego materialu, co kazala zrobic, mimo usilnych prob i siedzenia do 3 w nocy
przy ksiazkach. Najlepsza osoba z klasy miala bodajze 14, pozniej dluuuugo nic
... Miala juz powod, aby zwymyslac ich od najgorszych debili i analfabetow,
uzywajac jak to okreslila ... ' bogatej Polszczyzny wypowidzianej w kulturalny
sposob ' ... Taaaaaa ;)
Kilku uczniow z wiadomych powodow mialo juz dosc tej nauczycielki i
postanowilo sie przepisac do innej - o innnym profilu, zupelnie innym materiale.
A wszystko przez wlasnie jedna jedyna jedze, ktora rzadzila nimi jak chciala. To
naprawde jest straszne, to moze kiedys tak uczyli, surowe szkolnictwo, ale czasy
sie zmienily i powinno byc inaczej. Rozumiem, ze lucyfer ma wiedze jaką taką i
zasluguje na miano nauczyciela, ale nie TYRANA
! Myslalem, ze taki typ nauczycieli 'wyginal' juz, jednak coraz
czesciej slychac o podobnych przypadkach.
Koledzy oczywiscie nie chcieli tego
tak zostawic i zlozyli znienacka wizyte dyrektorowi szkoly. Weszli ladnie,
przywitali sie i usiedli po koli omawiajac ta sprawe. Dyrektor nie zrobil miny
zdziwionego i odpowiedzial im bardzo spokojnym tonem, jakby go to nie obchodzilo
wogole : niestety panowie nic nie moge dla was zrobic, poniewaz TA PANI TO
LEGENDA SZKOLY i nie mozna zmienic jej charakteru, co byloby sprzeczne z moimi
zasadami zyciowymi. Wszelkie zwiazane z tym sprawy prosze zalatwiac z pania
profesor ... [nie powiem, bo jak pojde do tej szkoly to mnie zlinczuja :) ]. A
wiec uczniowie uzyskali bardzo satysfakcjonujacą odpowiedz w stylu : 'mam was w
dupie, nie obchodzi mnie wasza sprawa, opanujcie to sami'. WOW, to sie nazywa
dopiero odpowiedz !
TYLK POWIEDZCIE MI JAK TU
MOZNA GADAC, JAK Z NIA WLASNIE NIE DA SIE ROZMAWIAC, BO KTOKOLWIEK DO NIEJ COS
POWIE, TO CIEBIE ZWYMYSLA ITP. !!! Dla mnie to paranoja, zeby
normalnie z nauczycielem nie mozna bylo pogadac, istny szok. Uczniowie jednak
nie zrazeni postanowili powiedziec rodzicom o swej sytuacji, przez co ci zjawili
sie w komplecie u lucyfera i zazadali natychmiastowych przeprosin itp. Taaaaa,
dostali ... ale na dzien dobry uslyszeli jeszcze jakie to ich dzieci to sa
barany i tepaki. Wlasciwie to nic nie mogli zdzialac, a lucyfer postawil na
swoim i mieli do gadania. Zaczela do tego wymyslac niestworzone historie o ich
dzieciach, dodaja jakies tam szczegoly itp. Krotko mowiac - rodzice musieli sie
usunac, do dyrektora ne mieli co isc, bo przeciez uzyskali by taka sama
odpowiedz, jaka uczniowie. Tu wystepuje rozumowanie niemieckie z dodatkiem
kunsztu bengalskiego :))
To tylko kilka przykladow, co nauczycielka moze zrobic z zyciem mlodych
ludzi. Nie maja oni czasu teraz na zycie towarzyskie, spotkanie sie z
dziewczyna, bo maja mnostwo zadane, co chwile jakies sprawdziany. Nie nauczysz
sie, nie zrobisz i nie wykonasz tak jak trzeba - masz z nia na pienku do konca
roku i na nic twoje prosby. Ona psuje ludzi, wrecz zniecheca ich do pracy, nie
pozwala wyrazic swej opinii, jest ich katem moralnym ! I co moze zrobic taki
biedny maly uczen ? No co, powiesi sie moze ? To nie moze byc tak ludzie, ze
nastolatkowie nie maja na nic czasu, bo musza zakuwac dzien i noc, aby wyrobic
na koniec roku ! Rozumiem - dyscyplina to jedno, ale nie mozna ludzi zniechecac
do nauki. Bo ciagle uczenie sie wbrew swej woli to nie jest przyjemnosc. Pozniej
czlowiek sie zniecheca do pracy i efekty sa o wiele gorsze. Naprawde, czy ona
nie moze powiedziec jednego dobrego slowa, zmotywowac do pracy, dac se siana i
nie pytac dzien w dzien, nie zadawac ! Widac - nie mozna.
Co ja bym zrobil w tej sytuacji ? Ja widze tylko dwa wyjscia. Napisalbym do
burmistrza z prosba o usuniecie nauczycielki. Nie wiem jaki skutek odnoslbym i
czy taka osoba moze cos zdzialac w tej sprawie, ale mam nadzieje ze tak. Drugim
i chyba najlepszym pomyslem byloby SPROWADZENIE
TELEWIZJI DO MOJEGO CITY I POKAZANIE CO TA NAUCZYCIELKA ROBI !
To chyba najlepszy pomysl na jaki tu wpadlem :) Co moze dzis telewizja ? Moze
duzo, naprawde duzo. Wypowiedzialo by sie kilkanascie osob wraz z rodzicami o
tej pani i byc moze ktos podjalby stosowne kroki w celu uspokojenia lucyfera.
Specjalnie opowiadalbym jak najwiecej sytuacji zaistnialych przy obecnosci pani,
podla jak najwiecej przykladow, po prostu zbesztal na wizji. Takiej SIARY jaka
mialaby po ukazaniu sie tego artykulu, nie mialby nikt. Wtedy docenilaby uczniow
i co oni potrafia.
Tak sobie mysle od dluzszego czasu i naprawde powiem
chyba koledze o tym pomysle, a oni niech dzialaja. W kazdym razie jestem z nimi
i mam nadzieje, ze nauczycielka sie uspokoi.
To koniec. Wiem, ze takie texty sie ukazuja
czesto i sa odrzucane, ale prosze cie QNIK pusc go, bo to naprawde nie jest taka
hop siup sprawa :) I juz wiem, co robiles z troyem na kafei w nocy, bo mi
powiedzial ! A tak poza tym, to pozdrowienia wlasnie dla troya, ktorego
strasznie meczylem kiedys na ircu, ale dowiedzialem sie o kilku ciekawych
rzeczach :))
Pozdrowienia dla wszystkich
Ps1. Sluchajcie Queenu
Ps2. Dzisiaj nie bede eksperymentowal z peesami
tak jak w innych artach :)
Ps3. Bede kiedys mistrzem ps-ów ;))
Ps4.
Uwazam, ze nauczycielka potrzebuje aspiryny i kilkudniowego obozu wsrod
stalowych osłów z Alaski :))
Ps5. --- miejsce na reklame dla was ---
][reklamujcie ludzie, bo mnie ksiadz do bierzmowanie nie pusci, a tak wladze sie
da przekupic :))) ]
Ps6. Oto wersja beta6 ksywy
archiego : archwimilimilopotopoczerpaczkiwiczanineczkowianin
:))