Pewnego zwyczajnego dnia, pisząc na "kompie" kolejną część kursu tworzenia
gier RPG dostałem ataku paraliżu. Oczywiście karetka, zastrzyki w pupę
(strasznie bolało) i próba dojścia do przyczyn takowego zachowania się
organizmu. Spece nic nie znaleźli i powiedzieli, że trzeba czekać do kolejnego
ataku. Podejrzewali narkotyki itd., ale to nie moja działka. W kilka dni
po tym zdarzeniu, idąc sobie z dziewczyną (ale was zaskoczyłem co!) parkiem
nagle mnie olśniło. Wiem! - krzyknąłem w myśli - to przez sterydy!!!
Teraz będzie krótko i bezpośrednio: Osobom podatnym na sugestie radzę nie
czytać poniższego tekstu, ponieważ zachęcone jego treścią mogą sobie TYLKO
kłopotów narobić.
{JEŻELI SĄDZISZ PO WSTĘPIE, ŻE
BĘDZIESZ ŚMIAŁ SIĘ Z TEGO TEKSTU, TO LEPIEJ GO NIE CZYTAJ}
Więc jak już mówiłem, to przez sterydy lub, jak kto woli, koksy. Bierze
się je po to, aby w krótkim stosunkowo czasie uzyskać jak najlepsze rezultaty
w danej dziedzinie - mi chodziło o siłownie. Wszystko zaczęło się około
11 miesięcy temu. Razem z kumplami stworzyliśmy własną siłownię, w której
oczywiście ćwiczyliśmy dzień w dzień. Ogólnie wiadomo, że na jakieś lepsze
rezultaty trzeba pracować długo, a ponieważ wakacje się zbliżały, zależało
nam na szybkim przyroście siły i tkanki mięśniowej. Coraz częściej zaczęliśmy
rozmawiać o koksach i ich skutkach - oczywiście pozytywnych. Ponieważ lista
przeciwwskazań ich użycia była tak długa nikt nie odważył się na ten krok.
Po jakimś czasie zauważyłem, że jeden z kumpli w ciągu 2 tygodni podwoił
swoje wyniki!!! Okazało się, że brał koksy. Efekty brania były tak zadawalające,
że postanowiłem też wziąć trochę. Dowiedziałem się, że najlepsza na początek
jest "metka" i jest stosunkowo tania (100 tabletek za... nie zdradzę, aby
nie zachęcać), a ponieważ mój kumpel mógł je załatwić, to dostałem specjalną
zniżkę i zakupiłem moje "wypragnione" 100 tabletek. Zacząłem je brać (początkowo
jedną dziennie, a kończąc na 10 per day), dużo pić wody (bo metka odwadnia
organizm) a w ćwiczeniach nastawiłem się głównie na siłę. Efekt? Dziennie
średnio o 2-5kg więcej brałem na serie. Dla niezorientowanych w temacie:
normalnie ciężar zmienia się po tygodniu-dwóch ćwiczenia. Spowodowało to,
że po około tygodniu brania metki na serie brałem więcej, niż ogólnie wyciskałem
przed braniem koksów, a był to dopiero początek...
Metka jest nielegalna i trudno dostępna na rynku dla zwykłych osób. Ja
brałem rosyjską, która ma opinię: "po niej się w nocy świecisz na zielono".
Kto wie, czy byłbym jeszcze na tym świecie, gdyby nie fakt zwarcia instalacji
elektrycznej w siłowni i całe jej spłonięcie. Tak czy owak, nie mogłem
dalej ćwiczyć, więc brać też się nie opłacało.
Sterydy negatywnie wpływają na układ pokarmowy, nerwowy i ogólnie na całą
pracę organizmu. Człowiek po nich staje się bardzo impulsywny i ciężko
jest mu opanować swoje emocje. Sterydy powodują powolny rozpad organizmu,
a pierwszym tego objawem są problemy z wątrobą (skutki tego każdy chyba
zna), potem nerki itd. Tak czy owak, jest to złe.
Po co powyższa dygresja? Otóż wiem, że wielu ludzi zastanawia się nad braniem
sterydów i chcę wam powiedzieć, że nie jest to warte zachodu. Oczywiście
efekt będzie piorunujący, ale później możesz mieć kłopoty z nerkami, sercem,
a nawet możesz być bezpłodny.
Ja w to nie wierzyłem. Sądziłem, że są to tylko brednie, że te sterydy
(otrzymywane chemicznie) są przyjazne dla organizmu. Niestety, myliłem
się i nie chcę, abyście przeżyli to samo, co ja. |