A co ludzie powiedzą?
Poważnie, tym razem, piszę już ze szczerej chęci. Bardzo wk!a
mnie takie gadanie.
Co ludzie powiedzą, a gdyby ktoś, a... jak to słyszę to bierze
mnie biała febra ze złości
|
Pierwszy podciąga
koszulkę (ale spodni nie ruszył dla jasności :), następnie drogi
i trzeci. I dobra ktoś musi rozstrzygnąć kto jest najbardziej
opalonym macho w klasie. Nie pamiętam kto, ale wiem jedno
przewodniczący przegrał. Przegrał i z nerwów zaczął latać z
klatą na wierzchu i sprawdzać sam. Jako iż jego urażona duma nie
pozwalała na łatwe odejście doszedł do wygranego patrzy i..?
Opalony? Parch w pępku nazywasz opalonym? Ty się weź lepiej umyj!
I tak wybuchł spór. I jaki wniosek z tego? Lepiej nie wygrywać,
jeśli ma się do czynienia z głupolami.
Dalszym przykładem jest wynoszenie śmieci. Jeszcze z tego nie
wyrosłem :) więc hańbię się i uśmiercam chodzeniem z koszem do
kosza. A jako iż mieszkam (chyba ostatni rok) w bloku to widzi to
sporo ludzi. A zwłaszcza okupująca ławki trzepaki latarnie i
krzaki młodzież. Od czasu do czasu słyszę takie spazmy że normalnie nie
wiem co myśleć o moich śmieciach. Na mój kurcze wiejsko-miejski
nos da się znieść całość lepiej niż skarpetki Lindy. A tam!.
Szkoda gadać i tak nie zwracam uwagi na nich tylko przeważnie
skupiam się na czymś innym- ot przykładowo na układaniu sobie
planu przyszłego dnia etc.
Może pierwsze wnioski...
i definicje? No spróbujmy jeszcze z przykładu klasowego. I
znowu głównym bohaterem będzie przewodniczący stadka co się
zowie klasą. No ot kumpel zaczął gadać ze swoim kolegą z
podstawówki, co miał takie długie włosy. Kiedy skończył
przychodzi wielce uradowany przewodniczący i mówi: co to za dupa?
To twoja- taka brzydka? i wybucha swoim żabim rechotem. A co mu kurwa
do tego czy to jego chłopak czy dziewczyna? A co go obchodzi wygląd
innych? Przeszkadza m to to niech powie prosto w oczy, a nie dopiero
za plecami. Wielki macho- psia jego skóra.
Albo to, że nie chcę należeć do jego podkomendnych- za co ma ciągle
jakieś mniejsze i większe wąty. Co to ma znaczyć? Chyba jasne iż
nie toleruję jego i koniec.
Zresztą mam ja już swoją paczkę i nie mają do niej wstępu
inni- kiedy podchodzi jakiś debilek i próbuje zacząć dialog
odpowiada mu nasza przyjaciółka- cisza.
...teraz definicja,
bo wniosku nie było. Nie patrzcie na ludzi do licha! Nie słuchajcie
ich podszeptów i nawoływań! Jeśli zaczniecie ich słuchać wasze
życie stanie się jak gra komputerowa- sztuczne i ograniczone!
Pamiętajcie!
To co ja twierdzę nie jest niczym poza obłąkaniem wieku młodzieńczego.
Takie niezrozumienie ze stwórcą- oni chcą po swojemu- a ja nie
chcę się dać złapać w sieć. Nie w tym wcieleniu póki jestem
(podobno) człowiekiem. Do sieci mogą łapać ryby nie mnie!
|
Pragnę
być nietypowy niepowtarzalny, jednorazowy i oryginalny -Paktofonika
"Ja to ja"
|
Dramatu ostatnia
scena.
Tak oto dochodzę już do końca tego tematu. Jak na razie nic nie
planuję dopisywać- a jeżeli ktoś ma podobne (lub nie) zdanie
niech pisze. Czekam.
A i co do cytatów :). Tak coś trafiły się kawałki jakieś życiowe
:)
Splatch
splatch@wp.pl
|
Wiecie
jak to jest...
Nasze bytowanie jest oparte na społeczności, bez
niej padlibyśmy jak stoimy. Całe nasze życie jest maskowaniem słabości.
Wiem, w tym miejscu jestem ohydnie zacofanym pesymistą. Zresztą to
moje, a nie twoje więc ...
jak to nazwać?
Tak myślę i wiecie co? Moim zdaniem tego nie można nazwać. Ale,
ale jeszcze wam nie wspomniałem Wam o sednie sprawy. Zapewne
kojarzycie o co chodzi. A biega o ograniczenia narzucone z góry.
Tak to podbiega pod frustracje (redHamter) . Jeśli tak to można
nazwać to moja choroba na tym polega jakby frustracja.
Coś trudno mi idzie, dawno nie pisałem nic sensownego, jednak jak
zawsze naiwnie wmawiam sobie dam radę, przeżyję i będzie dobrze.
Będzie, będzie o ile nikt nie zobaczy...
że przyniosłem butle z gazem albo np. wyrzuciłem śmieci. LUDZIE!
to paranoja! Patrzenie na to co powiedzą koledzy i/lub inni ludzie!
Na tym polega nasze człowieczeństwo? na patrzeniu wciąż za
siebie i spoglądaniu czy nikt nie widzi? Jeśli wg Was tak to
ja nie chcę być człowiekiem, nie w tym życiu. Kto wie? Może... ...
życie w społeczeństwie...
nie jest dla mnie? Czy ja wiem? Lubię
tą krzykliwą trzódkę co się wabi
klasa, swoich przyjaciół (ki ;), pisać i być sobą. Chociaż
nie, być sobą to kocham być. O właśnie leci w tle jakaś
muza.
|
Jest
jedna rzecz dla której warto żyć
(..) i nie zmienia się nic! -PEJA
"Na legalu"
|
tylko ja nie żyję dla rzeczy. Żyje dla siebie i nic tego nie
zmieni, nic i nikt! Jeny. Tak, teraz z galerii wspomnień narwanego
młodziaka, który chce a nic nie może.
... i przykłady.
Najbardziej pasuje mi wspomnienie z
dzieciństwa, kiedy mama krzyczała na mnie "umyj szyję
uszy" itp. :). Znacie te bitwy z dzieciństwa kiedy ktoś mówił
bo sąsiadka zobaczy, że masz brudne uszy? Teraz to śmieszne.
Teraz także doszłem do wniosku a właściwie pytania. I co by
wtedy ta rzeczona sąsiadka zrobiła? No co zawlokłaby mnie do łazienki
i umyła te uszy? HA :P
Albo teraz coś bardziej teraźniejsze- z tego stulecia. Osiołki z
mojej klasy wyskoczyły z głupim konkursem- kto ma bardziej opalony
brzuch. Ja oczywiście ustałem sobie w kącie i obserwowałem tą
zgraję.
| Notka
od wydawcy :)- Jeśli nikt tutaj się nie dopisał to chyba
dobrze ;) |
|