"Alkohol nie jest winny"
7-MAŁY-7

          Nie będę obwijał w bawełnę i od razu powiem, że tekst będzie nawiązywał do wypowiedzianych w jednym z poprzednich numerów AM słów osobnika kryjącego się pod ksywą ARGUS.

          Wszelkie przestępstwa i wykroczenia popełnione pod wpływem alkoholu powinny być karane ze szczególną surowością.

          Powinniśmy zastanowić się, jakie przestępstwa i wykroczenia ma Argus na myśli i dlaczego powinny takie osoby być karane ze szczególną surowością? Niestety, takowego przykładu nie było, więc trzeba się domyślać. Według mnie takie osoby powinno karać się według takiego samego kryterium. Zastanówcie się wszyscy - Mamy dwie różne osoby, które ukradły ze sklepu np.: rower. Jedna była pod wpływem alkoholu, a druga nie. Dlaczego pijaną osobę mamy surowiej karać? Przecież przestępstwo jest takie same?

          sprzedający alkohol nieletnim również powinien być karani - najlepiej pieniężnie, gdyż dla właściciela sklepu jest to najbardziej bolesne.

          Jak by nie patrzeć - widać, że Argus jest dość młodym "writterem" i porywa się z motyką na słońce. O co mi chodzi? Otóż każdy wie, jak jest. Jeżeli sprzedawca zostanie przyłapany na sprzedaży alkoholu nieletnim, dostaje grzywnę w wysokości do 5 tyś złotych i ten przepis świetnie funkcjonuje. (Przynajmniej w moim mieście)

          W żadnych sprawach karnych alkohol nie powinien być okolicznością łagodzącą ani czynnikiem tłumaczącym takie a nie inne zachowanie sprawcy.

          Masz racje. Dobrze, że przynajmniej tutaj ;)) lepiej w jednym miejscu, niż wcale ;)) (to nie jest aluzja :))) - (pozdr. dla Falki).

          Uważam, że alkohol - jak wszystkie używki - jeśli nie jest nadużywany, nie jest niczym złym

          Pójdźmy krok dalej. A wiesz, że amerykańscy naukowcy udowodnili, że pijąc raz dziennie piwo, można wyleczyć się z kamienia w nerkach? Poza tym są również i takie używki, których nadużywanie daje chwilowe, aczkolwiek dobre rezultaty. A wiesz jakie? Tylko proszę - to jest przykład i nie zawracaj/cie sobie głowy z polemizowaniem na ten temat - otóż amfetamina powoduje, że się lepiej uczysz. Nie wierzyłem dopóki nie zobaczyłem. To znaczy nie brałem, ale mój kumpel na amfie w jedną noc nauczył się całego semestru z historii i zdał dzięki temu rok. Oczywiście odradzałem mu tego wyboru i Wam też to odradzam.

          To jak zwykle najsłabszym ogniwem całego łańcuszka jest człowiek. Jeśli dana jednostka ludzka jest dewiantem, to bez względu na to czy jest trzeźwy czy "po kielichu" i tak będzie tłukł żonę i dzieciaki.

          Więc, po co zwalać wszystko na alkohol?

          Nie można zwalić winy na alkohol, bo nie w tym problem. Kibole robiący zadymę na meczach są w większości przypadków trzeźwi, więc teoria, że alkohol rodzi agresję jest błędna

          Tak jest, ale... niezupełnie. Czegoś nie rozumiem - raz jesteś za, raz przeciw, a z "kibolami" to już inna sprawa. Mieszkam w Gdyni, więc wiem coś o tym (kto pamięta pewien odcinek na TVN "Pod napięciem" o kibicach Arki?). Otóż kibole mają gdzieś mecz i idą na niego po to, aby się naparzać. Alkohol pełni tutaj funkcję drugorzędną. Jak jest, to dobrze, jak nie, to też jest "wporząciu".

          Takie pytania można snuć w nieskończoność i będzie tyle samo argumentów "za" jak i "przeciw".

          Dlatego nie spodziewam się po tym tekście żadnych reakcji i szczerze mówiąc lepiej byłoby, gdyby takowe się nie ukazały. No chyba (wiem, że od "no" się zdania nie zaczyna), że macie coś konkretnego do powiedzenia, ale to Qn'ika i Eddiego musicie przekonać.

          Niestety, wódeczka spożyta w ilości nadmiernej u wielu "badanych" powoduje, że pewne hamulce puszczają i wyłazi z danego osobnika jego "prawdziwa" natura

          Hehe. A wiesz, o czym ja sobie pomyślałem, gdy przeczytałem "wyłazi z niego"? Nie będę pisał, bo jeszcze ktoś napisze, że obrzydzam mu jedzenie :) Jak by nie patrzeć, faktycznie alkohol w nadmiernej ilości zaciera pewne hamulce, ale żeby taka osoba coś złego zrobiła, musi obracać się w złym towarzystwie. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ uważam, że człowiek determinowany jest przez otoczenie, w którym się wychowuje (swoją drogą polecam książkę "Granica" Zofii N.) A teraz odpowiedzcie: w jakim przypadku mamy większe prawdopodobieństwo, że człowiek zrobi jakieś głupstwo w stanie upojenia alkoholowego: a) Gdy jest to ksiądz b) czy morderca?
          Co do podziału na grupy wprowadzone przez Argusa, to ten temat przemilczę - ja bym wprowadził jeszcze jedną grupę, do której ja się zaliczam. Ludzie w niej na co dzień nie piją, ani nie palą itd... a jak już, to tylko, gdy jest taka tradycja lub wręcz potrzeba. Chodzi mi o np.: imprezy, urodziny, święta itd. Wtedy ludzie z tej grupy piją alkohol lub palą papierosy (a może nawet coś więcej). Oczywiście, jeżeli o mnie chodzi to mogę sobie coś wypić, a palenie papierosów uważam za szkodliwe i mnie nie jarcuje (kiedyś paliłem), a z palenia trawki to już wyrosłem dobre 3 lata temu.

          Uważam, że można przetańczyć całą noc pijąc przy tym kilka drinków lub parę piw i bawić się na prawdę świetnie, nie upijając się przy tym w dechę.

          Szczerze mówiąc, to ja też taką zasadę wyznaję i według mnie ona jest najlepszym rozwiązaniem. Wypić np.: z 3-4 piwka i wszystko OK. (wiem, wiem - zależy od organizmu)

          Jaki z tego morał? Ano taki, że można robić i próbować wszystkiego co nam się podoba pod warunkiem, że czujemy się na tyle silni, żeby kiedy trzeba powiedzieć "nie" albo nie próbować jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz i j eszcccze jaaazzz......... Jak nie masz w sobie tyle siły istoto ludzka, to nie próbuj i nie wstydź się powiedzieć "nie, bo się boję".

          Oj, oj. Tutaj się z tobą nie zgodzę w całej lini. Wiesz ile osób sobie tak mówi!? A wiesz jak potem one kończą!? Nie możecie sobie powiedzieć, że weźmie się tylko trochę, tym razem, a potem powiem NIE. To jest najgorsze, co może być. Jeżeli istnieją choć minimalne objawy wahania, mów sobie NIE, NIE, NIE. Tak, jak byś się bronił przed dilerem prochów, a na pewno się powstrzymasz.

Ps. Eee tam.
W razie czego pisz: 7-MAŁY-7