WAKACJE NA KRYMIE

Nie wiem ilu z was było na Krymie a ilu się dopiero tam wybiera. Tekst ten jest raczej kierowany do tych drugich i ewentualnie do ludzi, którzy chcieli by się dowiedzieć co nieco o naszych sąsiadach (notabene starających się o członkostwo w UE) - Ukrainie. Byłem tam w sierpniu przez 2 tygodnie - było super, więcej tam nie pojadę.....

Podróż zaczęła się we Lwowie - to miasto jest wręcz odrażające. Setki żebraków, którzy łapią za ręce i ubrania swoimi plugawymi, brudnymi grabiami mówiąc "Daj złoty - pomodlę się za ciebie...". Zawsze mnie złościł fakt, iż ludzie w moim mieście wyprowadzają psy na trawnik, żeby się załatwiły (nieświadomi istnienia odpowiednich 'łopatek'), ale we Lwowie potrzeby załatwia się wszędzie - na chodnikach, ulicach, w parkach itd. . Wszędzie panuje nieopisany bród, smród i nędza a Polacy są witani okrzykami "Daj złoty" lub "Fuck you, Polaczki" (proszę jacy poligloci).

Ciesząc się na myśl o opuszczeniu tego miasta wsiadłem do pociągu (wagon klasy płackart) do Symferopola. Pociągu opisać się nie da. To jest piekło. Zacząłem wierzyć w piekło, bo je zobaczyłem na własne oczy - mieści się ono w ukraińskich pociągach drugiej klasy. Widzieliście "Trainspotting"? Tą scenę nurkowania w kiblu musieli kręcić właśnie w płackarcie. Podróż trwa 28 godzin i przez cały ten czas modliłem się, żeby nie musieć iść za potrzebą wymagającą siadania (udało się). W wagonach nie otwierają się okna a było ok. 35 stopni Celsjusza, przy czym Ukraińcy się nie myją w ogóle - po prostu siedzą i śmierdzą. Kiedy chciałem iść do wagonu restauracyjnego, musiałem przejść przez wagony zawierające tylko Ukraińców (w naszym było ok. 30 Polaków) - w tych wagonach smród był taki, że po prostu oczy łzawiły a w wagonie restauracyjnym zastałem dwie panie zalane w trupa, które nie były w stanie samodzielnie SIEDZIEĆ (zrezygnowałem z jedzenia). Całe szczęście, że we Lwowie zaopatrzyliśmy się w wódkę bo inaczej bym nie zasnął. Aha - karaluchy są, ale mało.....
Podróż z Symferopola na miejsce zamieszkania przebiegała normalnie, ale byłem ostro skacowany po pociągu i nie przejmowałem się tym, że kierowca busa jedzie 'ile fabryka dała' i wyprzedza jak idiota paląc sobie przy tym spokojnie papierosy.

Miejsce zakwaterowania o dziwo było naprawdę przyjemne, pomijając oczywiście toalety. Ale po tym, co zobaczyłem w płackarcie nie narzekałem. Były to zwykłe dziury w ziemi i nie licząc faktu, że muchy bębniły w tyłek podczas korzystania z nich, były znośne.
Ukraińcy oszukują i okradają Polaków na każdym kroku - do restauracji trzeba chodzić z kalkulatorem i najlepiej jest się poruszać grupami. Są na tyle bezczelni, że potrafią dać do jednego stolika 6 osobowego trzy rachunki a każdy podrasowany o 5 chrywien a potem wmawiać, że się po prostu pomylili.
Wisienką na szczycie tortu jest Nowy Świat - super-kurort krymski. Plaża była tak brudna i śmierdząca (i zatłoczona), że ja nie pozwoliłbym mojemu psu po niej biegać. Dopiero po przejściu na płatną plażę ( 4 chr gdzie zarobek miesięczny nauczyciela wynosi 120 chr) można było skorzystać z morza. Powyższe dotyczy też innych miejsc, które widziałem - Jałta, Ałuszta, Sewastopol, Chersonez.
Po czym przeżyłem szok - Odessa. Piękne, czyściutkie, schludne, zadbane miasto. Piękne parki, super ekskluzywne knajpy, zachodnie samochody, Ukraińcy żyjący jak ludzie cywilizowani, toalety nie tylko z muszlą, ale nawet z deską. Całe miasto jest w rękach mafii i teraz pytanie: Czy nie lepiej, żeby cały ten kraj przejęła mafia?
Przez 2 tygodnie na Krymie nie spotkałem tam zachodniego turysty - tam przyjeżdżają tylko Rosjanie i sporadycznie Polacy, bo żaden Anglik, Niemiec czy Francuz nie zniósłby tego fetoru.

Na koniec wspomnę, iż Krym jest przepięknym, przecudownym miejscem - takich krajobrazów to ja nigdzie nie widziałem i naprawdę polecam odwiedzenie tego miejsca (tym bardziej odpornym lub tym bogatszym, bo Krym dla bogaczy, to inna bajka) - było naprawdę super pomimo tych wszystkich niedogodności.
I niech mi ktoś wytłumaczy, jak można zrobić taki syf na swoim podwórku? I to tak wartościowym podwórku!!! Przecież za carskiej Rosji cała Francja tam balangowała!!! A teraz ci, co tęsknią za komunizmem niech tam pojadą i niech zobaczą jak ten system dobrze się sprawdził....


Doolb NiexA
fucktlen@tlen.pl

PS.: I jeszcze dobra wiadomość dla balangowiczów - najtańsza wódka 0,5 kosztuje ok. 4,50 złotego a te, które my spożywaliśmy (nadal widzę) ok. 8-10 złotych.
PS. 2: Wszystkie programy komputerowe W SKLEPACH (sic!) kosztują 20 chrywien (ok. 17 złotych), ale nie sprawdzałem jak działają.