|
Knock, knock... Poznajecie mnie :) Nie? To już sobie idę :) Albo nie - zrobię wam na złość :P Nie wiem czy the_chest odkrył przed wami ten fakt, ale miałem pisać na temat związany z artykułem z numeru 38/2002 Newsweek'a zatytułowanym 'Samce na wymarciu'. Po kilku nocach bezowocnych prób napisania czegoś sensownego na ten temat uzmysłowiłem sobie, że nie dorosłem jeszcze na tyle, aby się wypowiadać na takie tematy (ale ja cofnięty jestem :( Moją uwagę przyciągnął też inny artykuł, a mianowicie 'WYBÓR NIEMCÓW' Stefana Theila. Wszystko oczywiście kręci się dookoła wrześniowych wyborów w Niemczech. Autor stara się nas przekonać o 'beznadziejnej' sytuacji swojego kraju, jak również o braku perspektyw nowego, oryginalnego pomysłu rozwiązania problemów. A całość spowodowana jest tym, że specjaliści marketingowi obu najpoważniejszych kandydatów, Schroedera (SPD) i Stoibera (CDU/CSU) widzą takie same drogi rozwoju swojej ojczyzny. I o co tyle zamieszania? Polska z 20% bezrobociem (a co z tzw. ukrytym, na wsi ? :( własnymi problemami gospodarczymi i kompleksami szczególnie w stosunku do zachodnich sąsiadów zawsze będąc zależną od nich nigdy tak na prawdę nie ociepliła stosunków dyplomatycznych z Niemcami. Jeśli chodzi o gospodarkę - o Niemieckich firmach na polskim rynku od dawna jest głośno. Polacy tak na prawdę niewiele wiedzą o sąsiadach z nad Renu. Czym wielkim są jednak dla nas te wybory? A może ktoś nie chce, abyśmy przyglądali się temu co dzieje się u nas za płotem? Cała ta rozgrywka nie będzie przecież miała większego wpływu na sytuację naszego kraju, obaj politycy polujący na fotel kanclerza chcą w sumie tego samego, tymi samymi środkami - problem leży tylko w tym, kto pokieruje operacją uzdrawiania Niemiec. Schroeder - trzykrotnie żonaty miłośnik piwa, lubiący przebywać między elektoratem, ostatecznie - człowiek nowoczesny i niesamowicie sympatyczny. Stoiber - sympatyk futbolu, uważany jest przez większość rodaków za sztywnego konwencjonalistę, nawet nacjonalistę (choć szuka okazji, aby temu zaprzeczyć), żonaty od 30 lat z jedną kobietą facet, który nie lubi piwa. Ci dwaj panowie nic nie zmienią, Niemcy mają już wszystko poukładane, wiedzą co kiedy ma nastąpić, czekają teraz na obsadzenie stołków. Schroeder jako kanclerz w ostatnim momencie wykorzystał dwie sytuacje, które pomogły mu 'odzyskać twarz' w oczach Niemców. Najpierw po powodzi na południu kraju dzięki swojej władzy pokazał jakim jest kochanym tatuśkiem, kiedy Stoiber pozbawiony możliwości działania jedynie się przyglądał. Drugą sytuacją był sprzeciw akcji U.S.A. przeciw reżimowi Saddama. Niemcy od czasów Hitlera nie lgną już do wojaczki, nie chcą pchać młodych ludzi na wojnę. Schroeder wyraził ich zdanie, co jednak spowodowało spadek znaczenia Niemiec na arenie międzynarodowej. Co wtedy z UE? A co ma się niby stać? :) Unia już kilka lat temu zatwierdziła tzw. Agendę 2000-2004, więc do 2004 roku nic nie może iść niezgodnie z planem, bo każdy uczestnik szczytu musiał zapewnić, że podoła założeniom. Jedyny znak zapytania wobec przystąpienia Polski do Unii może postawić nacjonalistyczny humor Stoibera, gdy ten wygra wybory. Stoiber nie ukrywa nawet swojego zamiłowania do 'kowbojskiej' polityki uprawianej przez Bush'a. Jakie to jednak da skutki. Tego się dowiedzieliście zapewne nim przeczytaliście ten art :) P.S. "Fever, fever, fever, telewizja kłamie,
telewizja mnie nie złamie....." :) |
||
|
MENU | Wstęp
| Teksty | Tytuły
| Dyskusje | Ankieta
| Wywiad specjalny | Współpraca
| Redakcja | AM
| MENU
|
||