SADDAM I PRZYJACIELE

Nie macie już dość polityki? Ja mam dość. Szczególnie polityki U.S.A. Czytając kolejny (39/2002) numer Newsweek'a najciekawsze i pozostające w pamięci artykuły dotyczą spraw terroryzmu, a raczej wojny z terrorem i 'szyitów'. Pomimo głębi i oryginalności tego drugiego tematu opiszę swoją reakcję na artykuły 'polityczne' (potyliczne :).

Pierwszy text ma tytuł 'Długa agonia Czeczeni. Otwiera go niesamowicie wstrząsające zdjęcie przedstawiające resztki głowy człowieka wysadzonego w powietrze (nie wiem, czy the_chest się zgodzi, ale ta fotografia zasługuje na zamieszczenie w dziale 'zdjęcie', nie ze względu na treść, ale ze względu na przesłanie i wartość "estetyczną" :(. (zgodzę się, zgodzę, tylko nie wiem czy Qn'ik się zgodzi :)) Obok zobaczymy zawinięte już ciała kobiety w ciąży, mężczyzny bez nogi i prochy spalonych mieszkańców wioski Nachoczekałoj. Z tekstu dowiemy się całej (a może to tylko część? :( prawdy o rosyjskich działaniach antyterrorystycznych. Temat poruszony już w 'długiej agonii Czeczeni, czyli domniemana akcja Rosjan w Gruzji podejmuje kolejny art - 'Zły lis z Kaukazu' traktujący o gruzińskim prezydencie Szewardnadze. Potem w tekście 'Umrzeć za Saddama' przeniesiemy się do Bagdadu, aby posłuchać o 'zniewolonych' Irakijczykach. Na kolejnej już stronie zapoznamy się ze 'Scenariuszami wojennymi' i poznamy perspektywy w arcie 'Bicz na zbója'. Trochę tego wiele, ale lektura, jeśli tylko skłania do polemiki jest interesująca.
Dla większości z nas problem terroryzmu narodził się 11,09,2001 w NYC. Ale nie jest to prawdą, tego dnia jedynie odkryliśmy jego prawdziwą twarz, szczególnie dzięki telewizyjnym kamerom. Od wielu lat Zjednoczonym Królestwem targają wybuchy bomb IRA, Madrytem wstrząsają 'pułapki' Basków, w Izraelu łzy z oczu matek i żon wyciskają samobójcy-zabójcy Hessbollachu, Hindusi od lat opłakują poległych w wojnie o Kashmir, a Albańczycy z Kosova grzebią do dziś zlinczowanych przez pokojowych Jugosłowian rodaków :(( Terrorystów znajdziemy też w Wenezueli, Turcji, Libanie i wielu, niestety wielu innych miejscach na świecie. 11,09,2001 zadecydował o zmianie, która może dotyczyć Polaków bezpośrednio! Prezydent Bush, który według wszystkich znawców, tych renomowanych i tych nie, został ulubieńcem społeczeństwa, bohaterem. Choć nie zrobił niczego, czego nie powinien był zrobić prezydent. Ale prezydent okazał się wspaniałym graczem i stosując starożytną zasadę dał żądnym krwi rodakom igrzyska. Niestety jego zapędy połączyły politykę i giełdę w niesamowity wir, którego specjaliści już nie mogą, a może nie chcą pojąć. Wojna napędziła dziś amerykański przemysł, któremu tak potrzeba rynków zbytu. Starą amunicję magazynowaną od czasów wojny w zatoce perskiej użyto w Kosovie i Afganistanie, gdzie osadzono 'sprzyjających ' U.S.A. prezydentów (vide Chorwacja - tam mają panią prezydent ze Stanów, która przez pierwszy rok kadencji uczyła się chorwackiego , a może pamiętacie zamiary pani M. Olbright na atak na fotel prezydenta w Rep. Czeskiej? :).

Teraz nadszedł czas na Saddama, do którego nienawiść Amerykanie czują już od kilkunastu lat. A wszystko zaczęło się od Irackiego sprzeciwu amerykańskich odwiertów na terenie Iraku. Później Saddam dokonał agresji na Kuwejt, agresji, która dała Stanom Zjednoczonym pretekst do zrównania irackiej gospodarki, infrastruktury i wojska z ziemią. Nie chciał Saddam amerykańskiej ropy w Iraku, niech sobie swoją nabiera wiaderkiem! Później oskarżono Irak o posiadanie broni masowego rażenia. I niby to nic specjalnego, na świecie około 75 państw ją posiada :(

Ale Hussajn to dyktator, więc sam rozporządza ową bronią. I tutaj pytanko. Jak określimy władzę Busha? Ameryka jest niby krajem demokracji, niedoścignionym wzorem administracyjnym dla wielu państw. Napisałem niby. Dlaczego? Otóż władza kowboja zwanego Bushem :) opiera się na wiedzy i umiejętnościach ludzi od public relations, co więcej dzieje się tak już na całym świecie. Od lat prezydenci zbierają doświadczenie w kierowaniu ludźmi tak, aby zdawało im się, że robią to sami. Administracja prezydenta stanów osiągnęła mistrzostwo (i mój prywatny medal :). Pod pretekstem walki z terroryzmem władza skupiona w rękach Busha może obrócić się przeciw każdemu. Oto po spacyfikowaniu Afganistanu zostawiono go samemu sobie i organizacjom charytatywnym, szukamy teraz nowego 'skupiska' terrorystów. Zamiast 'Alkaidy' znaleźliśmy Saddama. Rogaty, zły Saddam! Niestety porównanie prezydenta Busha do Hitlera (zastosowane przez niemiecką panią minister sprawiedliwości) nie jest tak całkiem bezsensowne. Hitler też miał za swoimi działaniami naród, wielki naród chcący bić się za urojone prawa.

Skuszona perspektywą odzyskania znaczenia na arenie polityki azjatyckiej Rosja szuka terrorystów w byłych nieposłusznych republikach. No i na pierwszy ogień po pacyfikacji Czeczenów pójdą Gruzini pod wodzą prezydenta Szewardnadze, tak ochoczo lgnącego do Ameryki. I tu zonk! U.S.A. nie chcą pozbawiać się przyczółka, który w przyszłości może się okazać bardzo ważnym w stosunkach z największym śmietnikiem atomowym - Rosją. Tak więc odrodzenie konfliktu Rosyjsko - Amerykańskiego może zawisnąć na włosku.

I tu nadszedł czas na miejsce Polski w tym całym burdelu (tak, koniec już niedługo :). Kiedyś pan Wałęsa obiecywał nam drugą Japonię, pan Kwaśniewski nie obiecywał nam czwartą Rzeczpospolitą, a w sumie mamy drugi Izrael. Ale nie zupełnie. Izrael należy do sojuszników, my niestety jesteśmy 'przydupasami' Waszyngtonu, jak Gruzini, Kosovianie lub Brazylijczycy. Znaczenie Polski odkryto dopiero kiedy okazało się, że spójność Unii Europejskiej jest większa niż NATO. Dziś unia dołączył a do 'azjatyckich tygrysów' i U.S.A. a Polska może być amerykańskim delegatem w Unii. Polska jest również kluczem do Ukrainy, jej największym sojusznikiem w drodze do zjednoczonej europy. Jeśli zakupimy stare, używane F-16 (nie czarujmy się, pamiętają jeszcze Koreę) uzależnimy się także militarnie od Waszyngtonu. BTW: najlepszą ofertą jest specjalnie zaadoptowany Viggen - nowoczesna konstrukcja, tanie wyszkolenie, bezproblemowa obsługa, niestety nieciekawy 'off set' :(

Zdaję sobie sprawę, ze każdy medal ma dwie strony (teoria kija upada w wypadku procy :), nie popieram też w żaden sposób Saddama, ale nie popieram też Busha, a już szczególnie Putina (słyszeliście o bojówce 'Idący razem'? ). I pamiętajcie: Faszyzm nie jedno ma imię :(

Ferenczy

P.S. Pomyślcie, co jest przyczyną nienawiści terrorystów, czy ich działania nie mają żadnej logicznej przyczyny? Powinniśmy uczcić minutą ciszy wszystkich zmarłych w wyniku działań terrorystów. Zmarłych po obu stronach. Bo czy morderstwo akceptowane jest usprawiedliwione w stosunku do morderstwa nieakceptowanego?