DYSKUSJA O PRAWKU

Welcome!
Nie wiem jeszcze o czym pisać, ale przykuty przez cholerne zapalenie (o)skrzeli do kompa :) spotkałem na nieoficjalnym czacie AM (sprawdźcie tą stronkę :)) the_chest'a (mnie też sprawdźcie!!! - the_chest) który opowiedział mi o terrorystycznym planie zamachu na kolejny Qńcik :P w AM. Miało być o prasie. Więc..........

Pod koniec sierpnia w podkarpackiej edycji "Nowin" zaczęła się seria artykułów traktujących o przekupności egzaminatorów państwowych na prawo jazdy. Wszystko zaczęło się od kontroli NIK-u w podkarpackich OSK, która ujawniła wiele nieprawidłowości i kilka przypadków łamania prawa. Jeden z anonimowych informatorów stwierdził, że aby za pierwszym razem zdać egzamin zapłacił ......1,700 złotych. Nie dziwię się, że wolał zachować anonimowość - za tą kasę można zdawać 12 razy! Inni płacili w granicach 700 zł. Jeden pan stwierdził, że posyła synów na kurs do Strzyżowa, bo tam za 800 zł można załatwić u instruktora (!) prawko bez stawiania się na egzamine. Kiedy dziennikarze wemknęli do rzeszowskiego WORD-u egzaminatorzy oczywiście się wszystkiego wyparli i zwalili winę na instruktorów. Wyszło z tego wszystkiego, że instruktorzy nie umieją uczyć..... Ci znów odpowiadają - kto nauczy się jeździć samochodem w ciągu 10 godzin jazdy po mieście (10 placu nie wliczając)? Może nowe przepisy dot. prawa jazdy coś zmienią? :)
Kilku moich qmpli zdawało prawko z różnym skutkiem :) W moim województwie zdać na prawko jest szczególnie trudno, najczęstszy powód oblania - "niezbyt dynamiczna jazda". Co to znaczy - nikt nie wie, ważne, że kosztuje to 74 zł za kolejny egzamin praktyczny + 3,10 za przelew. Może to dlatego, że kasa za egzaminy nie idzie do Warszawy- jest rozdzielana przez ośrodki na poziome wojewódzkim? Premie za każdego ulanego! :( Wielu ludzi skarżyło się, że zostali oblani za pierwszy błąd. W instrukcji egzaminowania napisane jest, że dopiero drugi, nie zagrażający bezpieczeństwu błąd wynik egzaminu jest negatywny. Zagrożenie. Czy było, czy nie było zagrożenia decyduje egzaminator, ale kto i jak mu udowodni, że zagrożenia nie było?

Niemniej jednak moje zdanie o egzaminatorach, a przynajmniej o jednym zmieniło się po egzaminie :) Pierwszy egzamin zdawałem 14,08,2002, w deszczu ograniczającym widoczność i przejrzystość szyb itd..... Powiem tylko, że w lusterkach nic nie było widać. Testy miałem na 8,00 więc już od wpół do siedziałem pod salą egzaminacyjną, nerwy napięte do granic wytrzymałości...... Wpada starszy pan, schludnie ubrany, grzecznie zaprosił do komputerów (ta klawiaturka - wynalazek dla blondynek :)). Po próbnych cudach rozwiązywanie testów..... W 2 minutki rozwiązałem bezbłędnie (nie żebym się chwalił.... byli szybsi ;)) Odpadły dwie osoby na testach. Losowanie manewrów na plac: koleś wyciągnął parkowanie równoległe (koperta) i skośne. Dla tych, którzy jeszcze nie zdawali napiszę, że to najprostsze elementy. byłem 9 w kolejce. Od 1 do 7 osoby ulani. Nie za darmo. Najazd na linie lub pachołek - "Proszę powtórzyć manewr.", najazd po raz drugi - "Dziękuję, może spotkamy się następnym razem.". Tak jak pisze w instrukcji egzaminowania. Chcę po prostu podkreślić, że gość podszedł do tego sprawiedliwie. Kiedy 8 osoba zdała jako pierwsza odżyły we mnie nadzieje. Plac zdałem :). Nerwy - czy na mieście będzie "brak dynamiki"? Jak się później okazało przedostatni na liście koleś również zaliczył plac. Trzech. Jazda po mieście kosztowała mnie 40 min. nerwów w największych rzeszowskich korkach.... Zaliczyłem egzamin z wynikiem pozytywnym pomimo dwóch błędów (zgasł Lanosik - dziad :((

Zdać, jak zdać, ale teraz nowa męka. Oczekiwanie na prawko. W wydziale komunikacji powiedzieli mi, że będę musiał poczekać 3 miesiące, może dłużej. "Bo wszyscy starsi kierowcy wymieniają prawa jazdy". A niech wymieniają - na razie mają stare, mogą poczekać. Oczywiście powód ten to przykrywka. Qmpel "posmarował 500 zł i dostał prawko po dwóch tygodniach. Dziś jest 14,09 i mojego prawka "jeszcze nie ma".
Yaki z tego morał? Nie wiem :(( Pomyślcie sami, oceńcie sami.

Ferenczy

P.S. Zapomniał bym o najważniejszej rzeczy :((! Uczyła mnie jeździć Aśka z pewnego Łańcuckiego OSK, dla której najszczersze pozdro, ta kobieta zrobiła z byle łosia kierowcę :)
P.P.S. Byle jakiego, ale zawsze kierowcę :P
P.P.P.S. Na stanowisku obok wszyscy zdali plac, a miasto tylko jedna panna :(