|
Kupiłem sobie ... 'Politykę' :). A co, myśleliście,
że Newswsweek'a? Newsweek'a też, ale to w 'Polityce' (nr 40 (2370))
znalazłem artykuł, z którym chcę dziś polemizować. No dobra, w Newsweek'u
nr 40/2002 też znalazłem artykuł godny uwagi, tym bardziej, że uzupełnia
on obraz z 'Polityki'. BTW: Czy wiecie, że nasza psorka od WOS-u zmusza
nas do czytania 'Polityki' :(. Płacą jej, czy jak? "Polityka' serwuje nam na początek tekst o Komunistycznej
Partii Chin i jej nowych pomysłach na przetrwanie w kapitalistycznym
świecie. A jaki to pomysł? KPCh postanowiła dać możliwość zostania
partyjnym towarzyszem także młodym, stawiającym pierwsze kroki na
'eksperymentalnym' wolnym rynku w Chinach biznesmenom. W artykule
autor, pan Albert Buckhardt jest niemalże wniebowzięty z tego powodu
(zachodni analitycy również). Ja jednak mam nieco inne zdanie na ten
temat, które pragnę dziś zaprezentować. Partia Komunistyczna w Chinach, była i jest jedyną.
Z kapitalistami w składzie czy bez pozostaje nadal wierną manifestowi,
jej kamieniem węgielnym są starzy działacze, którzy kilkadziesiąt
lat temu z całą możliwą zawziętością wydzierali wszelkie dobra z rąk
prywatnych. Będą oni dalej robić wszystko, aby młodzi przewrotowcy
zaniechali prób 'zamerykanizowania' kraju, tym bardziej, że model
życia przeciętnego Amerykanina z lat 90 XX stulecia, który tak piętnowali
i wyśmiewali okazał się naprawdę chory. Jak na to zareagują młodzi
przedsiębiorcy? Liberalizacja, jakiej pragną w partii posiada już
wielu przeciwników w postaci zwolnionych z nierentownych zakładów
górników, hutników i wielu innych, którym niskie zarobki dawały jakieś
szanse na uczciwe życie. Teraz zostali oni pozbawieni nawet tych kilku
yuan'ów (tak dokładnie nazywa się waluta w Chinach :) miesięcznie.
Będzie więc ciężko przekonać naród, że to co chcą oni zrobić przyniesie
więcej profitów niż zabierze w postaci deficytu i inflacji. Chiny
zmierzają na drogę, którą podążyła Polska. Polska sama chciała stać
się w pełni demokratycznym i kapitalistycznym krajem, zauroczona amerykańskim
'dobrobytem'. Stare, socjalistyczne Chiny nie kwapią się w dołączaniu
do reszty świata, młodzi Chińczycy postanowili jednak wepchnąć ten
kraj na siłę w 'wielki świat'. Założenia są niestety niesamowicie
chwiejne już u podstawy :(. Prawdą jest, że codziennie rano na zakupy
wyrusza tu 1,2 miliarda ludzi, kupić chociaż chleb. Co jeśli 70 %
z nich straci pracę? Czy Chiny czeka powstanie, przewrót.... a może
pucz? Wojskiem dowodzą od lat nie zmieniani generałowie bezgranicznie
oddani ideałom z lat 50. Im też może się nie spodobać nowy porządek
w Republice Ludowej. Armia Republiki jest najlepiej wyszkoloną i zorganizowaną
(jeśli chodzi o sprzęt - nie ustępuje Związkowi Radzieckiemu, nie
mylić z Rosją :) armią w całej Azji. Przedstawiciele biznesu zapewniają,
że są w stanie dać zatrudnienie większości pracowników likwidowanych
zakładów. Ale problemem może okazać się zapędzenie obywateli do nowoczesnych
maszyn, mających powodować okropne zwyrodnienia, jak mówiły przez
kilkadziesiąt lat pierwsze strony gazet. Kłopotliwe może okazać się
nawet samo znalezienie pracy. Dlaczego pierniczę takie, jak się zdaje
głupoty? Państwo socjalistyczne jest państwem bardzo zainteresowanym
swoim obywatelem. Tu każdy był kierowany, za rączkę prowadzono do
maszyny i kazano pracować, nawet tym co nie chcieli; pokazano, co
jest złe a co jest powinnością :(. Dziś Chiny mogą udławić się tą
iluzoryczną wolnością. Sytuację tą można porównać do sytuacji polskiej
wsi: UE pcha nam pieniądze do kieszeni, ale np. rolnicy oczekują,
że Kwaśniewski przyjdzie do ich domów i wyłoży z walizki kupę kasy
na nowy ciągnik :(. W kraju socjalistycznym praca 'pcha się' do ludzi,
a kapitalizm wymaga od ludzi odrobiny poświęcenia. Zbyt gwałtowne
wprowadzenie zmian, takie jakie się zapowiada będzie niesamowitą klęską
kapitalizmu w Chinach. Z Newsweek'a dowiemy się o odradzającej się na wsi
w Państwie Środka kulturze klanowej. Znów głosy znawców dalekiego
wschodu brzmią jednakowo. Wszyscy są niesamowicie uradowani i podnieceni.
Czy radość ta nie jest również przedwczesną? Nowa oligarchia rodząca
się w granicach ChRL-u może być powtórką z ... tak, z Polski Szlacheckiej.
Bezsensy jakie znamy z 'Pana Tadeusza' mogą okazać się nową rzeczywistością
Chińskiej wsi. Powiązania rodzinne stały się ważniejsze od dobra ogółu.
Nikt nie myśli już w kategoriach wykraczających poza rodzinne pierdoły
:(. Każdy człowiek jest z natury hedonistą, Chińczycy również :).
Czy kiedyś ambicje nestora jednego z klanów nie wyjdą poza granice
Chin, może ktoś zechce aby jego prowincja zyskała niepodległość? Taki
rzeczy w Polsce są uznawane za cienki kawał, ale biorąc pod uwagę
temperament mieszkańców tamtej części Azji wszystko jest możliwe.
Nawet wojna domowa (zresztą historia najnowsza pamięta wypadek Kosova
:(. Wieś chińska w obliczu 'wolności' nie prze uparcie do przodu,
tak jak miasto, lecz cofa się do systemu przedwojennego. I właśnie
to niesamowicie podnieca specjalistów. Czy pewnego dnia Chińczycy obudzą się 'z ręką w nocniku'
nikt nie wie. Ale bardzo możliwe jest, ze kiedyś Państwo Środka wycedzi
kilka łez za komunizmem. Często jednak w takich kwestiach zdarza się,
że pomimo kilku przewidzianych zakończeń sprawy i tak potoczą się
innym torem. Miejmy nadzieję, że ten tor biegnie w stronę, której
wszyscy byśmy chcieli, czego życzy sobie i wam: P.S. ''Liga broni, Liga radzi, Liga nigdy cię nie
zdradzi!" - z jakiego to filmu? :)) |
||
|
MENU | Wstęp
| Teksty | Tytuły
| Dyskusje | Ankieta
| Wywiad specjalny | Współpraca
| Redakcja | AM
| MENU
|
||