*** Metallica - "Master Of Puppets" ***
Metallica - "Władca marionetek"


1. SIŁA

Każda akcja wyzwala reakcję
Słabi są rozrywani na kawałki
Hipnotyzująca siła, niszczy wszystko wokół
Ta siła tu zostanie

Pokonuje wszystkie przeszkody
Zaczynam wariować
Nie można zatrzymać tej siły
Wyrzucam swą agresję
Zmieniam się w obłąkanego
Nie można zatrzymać Siły
Nie można zabić Siły
Siła jest we mnie
Siła

Miażdży oszustów, zgniata niedowiarków
Nigdy nie przestanie
Wciąż głodna, szuka przemocy, karmi się słabymi
Tworzy szaleńców

Pokonuje wszystkie przeszkody
Zaczynam wariować
Nie można zatrzymać tej siły
Wyrzucam swą agresję
Zmieniam się w obłąkanego
Nie można zatrzymać Siły
Nie można zabić Siły
Siła jest we mnie
Siła

Krą Zniszczenia, Miażdżący Młot nadchodzi
Nieskończone źródło energii
Podsyca furię, rządzi umysłami
My tworzymy tę siłę

Pokonuje wszystkie przeszkody
Zaczynam wariować
Nie można zatrzymać tej siły
Wyrzucam swą agresję
Zmieniam się w obłąkanego
Nie można zatrzymać Siły
Nie można zabić Siły
Siła jest we mnie
Siła

Siła
Siła
Siła
Siła

2. WŁADCA MARIONETEK

Koniec fascynującej gry, rozpada się
Jestem źródłem twojej autodestrukcji
Żyły tętniące strachem ssą ciemność
Przewodzę twojej śmierci

Spróbuj mnie, zobaczysz
Że chcesz więcej
Jesteś przeznaczony, by
Być zabitym przeze mnie

Pełzaj szybciej
Przed swoim Władcą
Twoje życie płonie szybciej
Przed twoim Władcą
Władcą

Władca Marionetek, pociągam za sznurki
Mieszam ci w umyśle, miażdżę ci sny
Oślepiony przeze mnie, nic nie widzisz
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca

Zrób sobie dziurkę, nigdy nie zawodzisz
Życie śmierci coraz wyraźniejsze
Wyłączność na ból, rytualne nieszczęście
Zrób sobie śniadanie na lusterku

Spróbuj mnie, zobaczysz
Że chcesz więcej
Jesteś przeznaczony, by
Być zabitym przeze mnie

Pełzaj szybciej
Przed swoim Władcą
Twoje życie płonie szybciej
Przed twoim Władcą
Władcą

Władca Marionetek, pociągam za sznurki
Mieszam ci w umyśle, miażdżę ci sny
Oślepiony przeze mnie, nic nie widzisz
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca

Władco, Władco, gdzie sny, które miałem przedtem?
Władco, Władco, obiecywałeś tylko kłamstwa
Śmiech, śmiech, wszystko co słyszę to śmiech
Śmiech, śmiech, śmiejesz się z mego płaczu

Do diabła z tym, naturalne otoczenie
Tylko rytm, bez sensu
Labirynt bez końca, dryfujesz po policzonych dniach
Twoje życie się kończy
Ja się zajmę
Pomogę ci umrzeć
Przebiegnę przez ciebie
Teraz rządzę też tobą

Pełzaj szybciej
Przed swoim Władcą
Twoje życie płonie szybciej
Przed twoim Władcą
Władcą

Władca Marionetek, pociągam za sznurki
Mieszam ci w umyśle, miażdżę ci sny
Oślepiony przeze mnie, nic nie widzisz
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca
Tylko mnie zawołaj, usłyszę twój krzyk
Władca
Władca

3. RZECZ, KTÓRA NIE POWINNA SIĘ ZDARZYĆ

Posłaniec strachu jest w zasięgu wzroku
Mroczny podstęp zabija światło
Hybrydowe dzieci patrzą w morze
Modlą się do pana, wędrują swobodnie

Nieustraszony nędznik
Szaleństwo
On obserwuje
Kryje się pod morzem
Wielki Przodek
Zapomniane miejsce
On szuka
Łowca Cieni nadciąga
Nieśmiertelny
Utkwiłeś w szaleństwie

Chaos pełzający pod ziemią
Kult został przyzwany, pokręcony dźwięk

Poza ruinami opętany
Upadłe miasto, żywa śmierć

Nieustraszony nędznik
Szaleństwo
On obserwuje
Kryje się pod morzem
Wielki Przodek
Zapomniane miejsce
On szuka
Łowca Cieni nadciąga
Nieśmiertelny
Utkwiłeś w szaleństwie

Nie umarli wiecznie leżą
Obce eony, śmierć może umrzeć

Wyrzuć z siebie szaleństwo
Spójrz w twarz rzeczy, która nie powinna się zdarzyć

Nieustraszony nędznik
Szaleństwo
On obserwuje
Kryje się pod morzem
Wielki Przodek
Zapomniane miejsce
On szuka
Łowca Cieni nadciąga
Nieśmiertelny
Utkwiłeś w szaleństwie

4. WITAJ W DOMU (SANATORIUM)

Witaj w miejscu, gdzie czas się zatrzymał
Nikt go nie opuszcza i nikt nie opuści
Księżyc cały czas jest w pełni
Jestem uznany za nienormalnego
Śnię noc w noc to samo
Widzę wolność w zasięgu wzroku
Nie ma zamkniętych drzwi, zakratowanych okien
Niczego, co mogłoby niepokoić mój umysł

Śpij, przyjacielu, wkrótce ujrzysz
Sen, który dla mnie jest jawą
Oni więżą mnie w tej klatce
Nie wiedzą, że to dlatego mój umysł się buntuje

Sanatorium, dajcie mi żyć
Sanatorium, po prostu zostawcie mnie samego

Boję się tego, co jest na zewnątrz
Nie mogę oddychać czystym powietrzem
Szepcą coś do mojego umysłu
Twierdzą, że jestem szalony
Myślą, że mają nas w swoich rękach
Ale brutalność rodzi brutalne plany
Trzymajcie go związanego, to mu pomaga
Poprawia mu się, nie widzicie?

Nie mogą nas tu więzić
Słuchajcie, do cholery, wygramy
Oni to wiedzą, zdają sobie z tego sprawę
Ale myślą, że ocalą nas przed Piekłem

Sanatorium, dajcie mi żyć
Sanatorium, po prostu zostawcie mnie samego
Sanatorium, po prostu zostawcie mnie samego

Aż boję się dalej żyć
Tubylcy się niecierpliwią
Bunt wisi w powietrzu
Potrzeba śmierci
Lustro przyciąga wzrok
Śmierć to przyjemne słowo
To chyba jedyna droga
By się stąd wydostać

5. JEDNORAZOWI BOHATEROWIE

Ciała wypełniają pole, które widzę, koniec głodnych bohaterów
Nikt nie gra żołnierza, nikt nie udaje
Biegnę ślepy przez zabójcze pola, wyhodowany, by zabić ich wszystkich
Ofiara tego, co mówili
Sługa, do czasu, aż polegnę

Żołnierzyk, z gliny
Teraz pusta skorupa
Dwadzieścia jeden lat, jedyny syn
Ale służył tak dobrze
Urodzony, by zabijać, nie dbać o nic
Robić, co powiedzą
Tu skończył, pozdrowienia dla Śmierci
Jest twój, zabierz go

Wracaj na front
Zrobisz co powiem, kiedy powiem
Wracaj na front
Umrzesz, kiedy powiem, musisz umrzeć
Wracaj na front
Tchórzu
Sługo
Ślepcu

Szczęk karabinu maszynowego to nic nowego
Dźwięk tykającego zegara, jakoś się przyzwyczaiłem
Tym bardziej ludzki, im więcej belek, poszukiwacz chwały
Ciała wypełniają pola, które widzę
Niekończąca się rzeź

Żołnierzyk, z gliny
Teraz pusta skorupa
Dwadzieścia jeden lat, jedyny syn
Ale służył tak dobrze
Urodzony, by zabijać, nie dbać o nic
Robić, co powiedzą
Tu skończył, pozdrowienia dla Śmierci
Jest twój, zabierz go

Wracaj na front
Zrobisz co powiem, kiedy powiem
Wracaj na front
Umrzesz, kiedy powiem, musisz umrzeć
Wracaj na front
Tchórzu
Sługo
Ślepcu

Czemu umieram?
Zabij, nie bój się
Leż, by żyć
Piekło, tu jest Piekło

Urodziłem się, by umrzeć

Życie zaplanowane przed moimi narodzinami, nic nie mogłem powiedzieć
Nie mogłem na siebie spojrzeć, codziennie ugniatany
Patrzę na to, co zrobiłem - nic nie zrobiłem
Śmierć to mój jedyny przyjaciel
Samotnie ściskam broń

Żołnierzyk, z gliny
Teraz pusta skorupa
Dwadzieścia jeden lat, jedyny syn
Ale służył tak dobrze
Urodzony, by zabijać, nie dbać o nic
Robić, co powiedzą
Tu skończył, pozdrowienia dla Śmierci
Jest twój, zabierz go

Wracaj na front
Zrobisz co powiem, kiedy powiem
Wracaj na front
Umrzesz, kiedy powiem, musisz umrzeć
Wracaj na front
Tchórzu
Sługo
Ślepcu

Wracaj na front
Wracaj na front
Wracaj na front
Wracaj na front
Wracaj na front

6. TRĘDOWATY MESJASZ

Od początku bezkształtny, wciągnięty jako część
Cyrk nadjeżdża do miasta, jesteś głównym clownem
Proszę, proszę
Roznosisz jego zarazę, żyjesz jego historią
Kolana, kolana
Padasz na kolana, cierpisz dla ego chwały
Będziesz

Czas na żądzę, czas na kłamstwa
Czas, by pocałować życie na pożegnanie
Ślij mi pieniądze, ślij zielone
Pójdziesz do nieba
Daj datek
A dostaniesz dobre miejsce
Padnij przed Trędowatym Mesjaszem
Zachwycasz się jego sztuczkami, potrzebujesz niedzielnych kłopotów
Nadeszła ślepa pobożność, twój mózg wiruje
Łańcuch, łańcuch
Dołącz do nieskończonego łańcucha, trzymanego przez jego chwałę
Sława, sława
Zakażenie to gra, parszywie upojony władzą
Widzimy

Czas na żądzę, czas na kłamstwa
Czas, by pocałować życie na pożegnanie
Ślij mi pieniądze, ślij zielone
Pójdziesz do nieba
Daj datek
A dostaniesz dobre miejsce
Padnij przed Trędowatym Mesjaszem

Czary, osłabienie
Popatrz na gromadzące się owce
Ustawia pułapkę, omamia
Teraz ty dołączysz

Czas na żądzę, czas na kłamstwa
Czas, by pocałować życie na pożegnanie
Ślij mi pieniądze, ślij zielone
Pójdziesz do nieba
Daj datek
A dostaniesz dobre miejsce
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo
Kłamstwo


7. ORION

Utwór instrumentalny

8. USZKODZENIA WLICZONE

Mimo wewnętrznej agonii
Szarżujesz mocno, nikt nie zdoła się poddać
Życie na kolanach, konformizm
Albo godna śmierć za uczciwość
Połączone, nasze ciała pracują jak jedność
Krwawią, lecz nigdy nie ulegają
Podążamy za instynktem, nie za wolą
Przeciw zasadom aż do końca

Krew podąży za krwią
Nadszedł czas na śmierć
Uszkodzenia wliczone

Uderzymy prosto, nie pieprzymy się z drugą stroną ostrza
Odchodzisz? Poczujesz nasze piekło na plecach
Krew podąża za krwią, upewnimy się
Życie nie jest dla ciebie, zadbamy o to
Uczciwość to jedyna wymówka
Spróbuj nam to ukraść, i tak tego nie użyjesz
Walec miażdży wszystko
Ofiara to twe imię, upadniesz

Krew podąży za krwią
Nadszedł czas na śmierć
Uszkodzenia wliczone

Przeżujemy cię i wyplujemy
Śmiejemy się, ty krzyczysz i drzesz się
Wszyscy uciekają, biegniesz ze strachem
Dowiesz się, skąd pochodzimy

Uszkodzenia wliczone

Szakale uszkodzenia przedzierają się przez ciebie
Widok i zapach tego, to też mnie bierze
Wiem, jak dostać to, czego chcemy
Wyrwiemy to z twojej duszy w nocnych łowach
Pieprzyć to wszystko, pieprzymy żal
Nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenie w tych ciemnościach
Wszystko dozwolone dla uszkodzeń wliczonych, wiesz
Podejdź trochę bliżej, jeśli chcesz

Krew podąży za krwią
Nadszedł czas na śmierć
Uszkodzenia wliczone


© Mithrandir vel Dysza
Dedicted to Pati