§ L /\ ¥ ∑ R - "Diabolus In Musica"



"Diabolus in Musica" to pierwsze wydawnictwo legendy trashu Slayera jakie miałem okazję usłyszeć, później było już z górki;-). W ramach wymiany otrzymałem od kumpla (dzięki Mariusz) kasetę, z której patrzył na mnie blady, tajemniczo wyglądający kapłan (patrz okładka). Jednak jak się później okazało nie taki diabeł straszny... a więc PLAY...

"Bitter Peace", choć to dopiero początek to jednak ten uwór wymiata. Wolne, masywne riffy i świetna perkusja, ale to tylko przysłowiowa cisza? przed burzą. W jednaj chwili ociężała muzyka zamienia się w pędzący churagan - kocham ten wstęp, mógłbym go słuchać godzinami. Takie były moje wrażenia po pierwszych minutach, a przede mną jeszcze 10 kawałków. Czy przeżyję, czy wytrwam do końca? To pytanie zagościło w mojej głowie. Jednak wraz z kolejnymi utworami zapomniałem o dręczących mnie myślach. Słuchając obecnie "Death's Head" wiem skąd czerpali inspiracje do swojej twórczości System Of A Down - sposób w jaki Araya śpiewa, pokręcone riffy to wszystko znajdziecie tutaj, na płycie, która została wydana wcześniej niż chociażby "Toxicity". Ale zostawmy młodzików, przecież ten czas i miejsce należy się jednej z najbardziej popularnych grup na całym pieprzonym, świecie. Płyta nadaje się do wyburzania budynków - wylewa się z niej tak potężna dawka ciężaru i wściekłości, że wystarczyło by jej na małe osiedle. Jednak album mimo iż ciężki nie zyskał uznania wśród wiernych fanów kapeli. Często porównywany do tworu jakiejś kapeli z kręgu zespołów nu-tone'owych. Ja, dlatego pewnie, że nie należę ani do starych fanów, ani do jakichś maniaków trashu spoglądam na ten album nieco z dystansu.

Panowie z Slayera proponują nam, w porównaniu z wcześniejszymi dokonaniami, nieco przejrzyste riffy i solówki. Kiedyś z nadmiaru szybkości wszystko się trochę zlewało, głównie za sprawą ultraszybkiej perkusji. Teraz muzyka jest bardziej przejrzysta i czytelna, można wyodrębnić poszczególne fragmenty, a nie jak to miało miejsce na poprzednich albumach tylko przerwę między utworami. Wreszcie muzycy zaopatrzyli się w skrzynię biegów i sprawnie operują biegami (czyt.tempem). Wiedza kiedy zwolnić, a kiedy wcisnąć gaz do dechy. Muzyka przez to staje się bardziej urozmaicona, a zarazem poukładana, bo przecież jak długo można dążyć do ekstremalności? "Reign In Blood" to chyba wystarczający dowód, na to że są najszybsi. Również Araya nie poprzestał tylko na krzyku. Postanowił wykorzystać swój głos na różne sposoby , chociażby szepcząc ("Desire"), a następnie wybuchając powracając do morderczego wrzasku np. w "In The Name Of God".

Album ten to zbiór niezwykle motorycznych riffów autorstwa King'a i Hanneman'a, które nie dają wysiedzieć w miejscu, to popis szybkości w graniu na perkusji Bostaph'a ("Perversions Of Pain"), to wreszcie, a może przede wszystkim niesamowity, przepełniony wściekłością, czasem żalem wokal Arayi. Tak grają legendarni mistrzowie trash metalu. A czy rzeczywiście diabeł tkwi w muzyce? Przekonaj się sam. Zdobądź tą płytę.

Ocena: 8+/10
© kaReL jotun@terramail.pl † † www.INFLAMES-web.prv.pl