*** V/A "Metal Hammer Cd 10/2002" ***


W najnowszym numerze pisma każdego "mrocznego, uzdolnionego paranormalnie wampira energetycznego" zamieszczona jest płyta zawierająca nowe utwory zespołów jakie Dziuba i Metal Brain Productions rozprowadzają na terenie Polski. Składanka jest dość ciekawa, zapowiadała się dużo ciekawiej niż poprzednie kompilacje z Młota. Miałem pewne wachania co do tego czy moge kupić pisemko z taką okładką (jak ją zobaczyłem to poważnie zacząłem się zastanawiać czy Dziubiński i Switała nie są trzynastoletnimi dziewczynkami). Jak można wydać pismo, mające w nazwie słowo metal z tak tragiczną okładką, wygladająca jak cover Popcorna albo Bravo, jeszcze na dodatek przedstawiający wokalistki (z wyjatkiem jednej straszne ropuchy) zespołów, będących zakałami polskiej muzyki. Jak już zrobiłęm z siebie wielkiego eksperta i szychę mogę przejść do właściwej recenzji. Tym razem postanowiłęm napisać ją w stylu naszego wielkiego wieszcza - TLC, czyli wypisując poszczególne utwory i wyżywając się na nich następnie.

STONESOUR "Get Inside" - bardzo słabiutki utwór, bardzo słbiutkiego debiutanta. Bezpłuciowy nu-metal z członkiem Slipknota. Ten utwór nie ma absolutnie nic ciekawego do zaoferowania, troche nowomodnego prymitywizmu, melodyjny refrenik, którego i tak nikt nie zapamięta, troche rapu i troche durnego darcia się. Ot taki Slipknot2. Muzyka środka teoretycznie każdemu powinna się podobać, ale ona absolutnie nie ma charakteru, siły, mocy niczego! 3-/10

DISTURBED "Awaken" - w zasadzie utwór podobny do poprzedniego, ale o piekło lepszy. Tam było troche melodii, tu jest troche więcej i trochę lepszej. Tam było trochę bezmyślnego darcia się, tutaj wokalista poza czystym głosem też troche pokrzykuje, ale nie bez myślnie. Ogólnie troszke zbyt numetalowate to-to jest, ale z pewnością dużo lepsze od innych zespołów tego stylu, dlatego dostanie ekstremalnie wysoką ocenę, jak na nu-metal. Oczywiście to inna skala ocen, zawyżona potwornie. 7+/10

MURDERDOLLS "Dead In Hollywood" - znowu jakiś Corey Jordison czy coś w tym stylu ze Slipknota, Jezus Maria Matko Święta Duchu Boże Wszyscy Święci i Święte Krowy, co ja wam zrobiłem? Zespół ten ma prawie tak durny image jak Slipknot a grają jeszcze "mniej dobrze" niż tamte pajace. Całe szczęście, że ten utwór trwa tylko dwie i pół minuty, bo był rozwalił kompakt nie przesłuchując reszty płyty (o niebo lepszej niż ten tragiczny poczatek) 2/10 (w zawyżonej skali!!!)

ZŁĘ PSY "Motocykl" - nie słucham na codzien takiej muzyki, nie kręci mnie ona, ale ten utwór jest bardzo przyjemny. W sam raz na imrezę i do picia piwa, ot takie przyjemne granie na poziomie. Na uwagę zasługuję polski tekst, który da się zrozumieć. Hard rocka lubia chyba wszyscy, więc pewnie wszystkim podejdzie ten utwór. Na pewno nie kupię płyty "Forever", ale jestem pewiem, że gdym ją kupił spędził bym przy niej kilk miłych chwil. 8+/10

CORRUPTION "How Like Wardog" - muszę się przyznać, że podobnych zespołów w Polsce na pęczki nie ma. Po prostu Stoner Rock, mocne riffy, dobra melodia, cipka na okładce i bardzo mocarne brzmienie. Podobnie jak wyżej, płyty nie kupię, ale myślę, że bym się nią nie zawiódł. Czad! 8+/10

ARTROSIS "Tone Of The Gloom" - już zacieram rączki i szykuję portfel na kupno nowej płyty mojego ukochanego bandu - Artrosis. Haha, żartowałem. Na najwyższą uwagę zasługują cieniuteńkie wokale Medeah i elektroniczne "smaczki". Czy są jakieś pozytywy? Na siłę na plus zaliczyć bym mógł to, że tytuł płyty i okładka kojazą mi się z "Diuną " Franka Herberta, ale to chyba nie jest zbyt wielki plus? No może jeszcze można by na plus zaliczyć to, że klawiszowiec dobrze wie, jak obsługuje się syntezator, a sama melodia jest dość dobra. Na pewno lepsze to niż te całe Stonesoury czy inne takie wynalazki, ale do rewelacji napradę bardzo daleko. 4/10

DELIGHT "Stained Glass" - to właśnie ten zespół, w którym śpiewa jedyna z "czterech mrocznych gotek", której nie zaliczyłbym do potwornie brzydkich. (no może Medeah bym wrzucił do kosza z plakietką "brzydkie" a nie "potwornie brzydkie", ale pozostałe dwie wyglądają jak krokodyle) Muszę powiedzieć, że jest całkiem ładna, co w gotyckim metalu jest ewenementem. Widział ktoś kiedyś ładną "gotkę"? Z tych wszystkich gotyków, właśnie Delight prezentuje się najlepiej. Najwięcej w nim gitar, a wokalistka zamiast wyć jak ruchana przez wiatr obsługuje swe struny głosowe w przyjemny dla ucha sposób. Dla mnie ocena to jakieś 7-/10, w zawyżonej skali ocen (utworzonej przeze mnie do oceninia gotyku, power metalu i nu-rocka)

CATHEDRAL "Resisting The Ghost" - dobrze i bez udziwnień. Jest ciężar, jest melodia, jest zacny wokalista. Wszystko czego trzeba w tego typu muzyce jest. I dobrze. 8/10

DARK TRANQUILITY "Monochromatic Stains" - nie przepadam za taką muzyką, ale ten utwór jest nawet dobry. W pewnych fragmentach nawet potrafią ładnie przyłozyć, w innych jest jednak za dużo melodii. Melodia w death metalu to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Growling dobry, ale nie rewelacyjny i... klawisze. Święta Trójco walnijcie ich piorunem, żeby zmądrzeli i wywalili parapet ze swego repertuaru. 7+/10

DIES IRAE "Comrade Of Death" - szybki, brutalny utwór. Fantastyczny growling Novego, w składzie Jacek Hiro, Mauser i Doc. Czegoś trzeba więcej? Niczego. W tekście jest coś o Armageddonie i śmierci, jest szybkość, jest brutalność i ekstremalność. Taki death metal lubię, jest nawet troszeczkę elektroniki, ale to mozna wybaczyć, nie? 9/10

SPIRITUAL BEGGARS "Street Fighting Saviours" - syrena i tamtamy czy jakieś bongosy czy inne bębenki przechodzą w ciekawy riff, brzmienie jest mięsiste i bardzo mocne, dobry wokal i bardzo miła dla ucha sekcja rytmiczna, dodajmy do tego dobry refren, co to jest? Stoner rock oczywiście. A za to, że nie ma większych wątpliwości co grają, faceci dostaną 8+/10. Zasłużenie z resztą.

ROTTING CHRIST "Quintessence" - od początku trwania płyty byłem całkowicie pewny, że będzie to najlepszy utwór na komilacji i oczywiście nie pomyliłem się. Grecy zaatakowali jeszcze raz, brutalni i mocni, ekstremalni i potężni a na dodatek jeszcze melodyjni. Ta muzyka ma w sobie jakąś magię. Wokalista jest naprawdę fantastyczny, wypluwa z siebię tekst w agresywny sposób, a w refrenie zmienia trochę manierę wokalną, która też jest wspaniała. Refren jest świetny, zwrotki są świetne, gitary są świetne, sekcja jest świetna, okładka jest świetna, reasumując 10/10

PLEYMO "Tan Club" - kilka dobrych utworów pod rząd to niepodobne do Metal Mindu, więc musieli nam zafundować pioseneczkę jakiś oszołomów z Francji. Delikatna, dyskotekowa zwrotka i durne wrzaski w refrenie. Jezusicku malusieńki, skrzywdziłem cię? W sumię to tak, ale mścić się nie musisz. 2-/10 ( w zawyżonej skali... po wysłuchaniu takiego utworu aż się chce puścić pierwszego Bathory, albo drugiego Mercyful Fate)

THY DISEASE "Perfect Form" - za wcześnie płytę wydali. Jeszcze dobrze nie oswoiliśmy się z jedynką, a oni już wydali następna płytę. Na całe szczęście sądząc po zaprezentowanym numerze bardzo dobrą. Szybki, brutalny death metal, z dobrym, niskim wokalem i partiami klawiszy może kojażyć się troszkę z nowym Lost Soul. Chyba jednak nowy Lost Soul jest zdeczko lepszy, ale Thy Disease też są bardzo dobrzy. Takiej muzyki nigdy nie za wiele 8+/10

FADING COLOURS "Angel Of Death" - Jezu musiałem cię naprawdę cięzko skrzywdzić, że się na mnie tak sakramencko mścisz. Utwór jest żenujący, a śpiewa go coś czego nigdy nie określiłbym mianem "ładne". 2/10

DOMINIUM "Obsession" - na całe szczęście Dominium obudziło mnie, kopiąc mnie w twarz z siłą słonia. Świetny utwór! Dobry wokal, świetne gitary, dobra perkusja (dziwnie brzmi, ale jest dobra), kilka zwolnień i zmian tępa, a na dodatek partie klawiszy, które okreslił bym mianem "niebanalne". Utwór ten uważam za ścisłą czołówkę składanki. 9+/10

ENTER CHAOS "Industrial Disease" - nie moge uwierzyć, że wybranka Elda, jest kobietą, ale chyba muszę, gdyż nie podejrzewam, żeby Eld miał "specyficzne gusta w doborze partnerów". Dobry death metal, w składzie znani muzycy, troszkę ambientu, troszkę melodii, dobre gitarki i świetny growling Marty Jakubskiej. 8+/10

ASGAARD "Mare Procellarum" - wszyscy spodziewją się, że zrównam z ziemią Asgaard? Tak się nie stanie. Ten utwór bardziej kojarzy mi się z Arcturus niż z Artrosis, lecz myślę, że można by wyciąć z niego połowę klawiszy. Gładko się słucha tego utworu, ma ponad sześć minut, a po przesłuchaniu zdaje się, że ma ze trzy. Muzyka zasługuje na mocną siódemkę, ale jest jeszcze wokal. Naprawdę nieczęsto zdarza mi się usłyszeć wokalistę o tak fenomenalnych możliwościach wokalnych i niebanalnych aranżacjach. Ten koleś jest niesamowity. Niech se będzie "wampirem", "duchem nocy", "demonem księżyca" lub czymkolwiek chce, dopóki tak śpiewa uważam, go za świetnego wokalistę. 9/10 (z innym wokalistą by było 7/10)

DARZAMAT "When The Dreams Died" - muszę się przyznać, że nie rozumiem tekiej muzyki. Nie ważne jak do tego podejść to jej nie rozumiem, dlatego postawię neutralna ocenę 6-/10

MOONLIGHT "Ronaa" - gdzie jest nóż? Wezme na tobie odwet Jezu, gdyż mścić sie można, ale w granicach zdrowego rozsądku, Czemu, żeś na mnie zesłał to coś? 3-/10

To już wszystko. Pernamentnie reasumując płyta jest nawet dobra, lecz wyrzuciłbym parę zespołów z niej (przy okazji zmiótłbym je z powierzchni ziemi). Najlepsze utwory nagrali Rotting Christ, Elysium, Dies Irae, Thy Disease, Enter Chaos i co było dla mnie największym zaskoczeniem - Asgaard. Pozazdrościć im tego wokalisty, och pozazdrościć...


© Chainsaw Gutsfuck <palownik@muzyka-am.prv.pl>