Katatonia - "Discouraged Ones"



Katatonia jest przykładem zespołu pochodzącego ze Szwecji, który wbrew wszystkim trendom nie gra death/black metalu. Nie gra, ale grał i to raczej doom/black metal! Istotnie zespół przeszedł poważną metamorfozę. Nie ma na "Discouraged Ones" znanych z wcześniejszej "Brave Murder Day" ryków, wyziewów ani też brutalnego grania. To co obecnie prezentują można nazwać melancholijnym rock - metalem z przewagą tego pierwszego. Poniekąd kojarzą mi się z "nową" Anathemą, jednak ich brzmienie jest nieco brudniejsze od tego, które mają brytyjczycy. Również teksty są smutne i głównie w tej warstwie doszukiwałbym się powiązań. Zostawmy jednak wszelkie porównania i zajmijmy się muzyką jaką prezentują nam "schizofrenicy".

Od razu powiem, że miałem probemy z napisaniem czegokolwiek o muzyce na tej płycie, gdyż to nie moje klimaty. Ale chociaż takich rzeczy nie słucham, a raczej mało słucham, to ten krążek wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Przed wszstkim ma swój niepowtarzalny klimat - mroczny, pełen depresyjnych wizji, przedstawionych w bardzo ciekawy sposób. Płyta, choć na taką nie wygląda, jest nieco "hiciarska" - ładne melodie ("Cold Ways", "Saw You Drown"), przejmujące wycie wokalisty ("Relention", "Nerve") - łatwo jest zagłębić się w ten odmienny świat, lecz bardzo trudno jest się nam z niego wydostać... Ale czyżby był on aż tak różny od tego rzeczywistego? Napewno nie w te jesienne, zimne wieczory, które idealnie współgrają z atmosferą na albumie. Wystarczy posłuchać utworu "Gone" aby dać się porwać muzyce Katatonii... Kawałek ten jest niezwykle "dołujący" i chociaż trwa niespełna 3 mninuty w zupełności wystarcza do osiągnięcia stanu niravany. Kolejny "Last Resort" też jest bardzo przejmujący, zwłaszcza w refrenie - a my słuchając go opdamy... na samo dno.

I w takim nastroju płyta dobiega do końca, a ja wciąż na nowo wciskam PLAY... który to już raz?

Ocena: 8/10
© kaReL jotun@terramail.pl † † www.INFLAMES-web.prv.pl