Emperor - "Anthems to the Welkin at Dusk"
************************
 
"I am the Emperor"

Niespełna dwa tygodnie po Prometeuszu otrzymałem drugą w swojej kolekcji płytę
Emperora. Tym razem bez boxu :P Niewiele myśląc wsadziłem płytę do mojej starej
wysłużonej wieży i po krótkiej chwili popłynęły pierwsze dźwięki utworu "Alsvartr"...

"The first time I entered the gates"

Wspomniany "Alsvartr (The oath)" jest wstępem, ale za to jakim! Ta atmosfera grozy,
ledwo słyszalny głos Ihsahna, to robi wrażenie! Naprawdę! Wstęp gładko przechodzi
w drugi utwór, którym jest "Ye Entrancemperium", do którego wstęp napisał nikt inny
jak sam Euronymous! Utwór dobry, ale mało oryginalny. I oto wyłania się jeden z
najlepszych utworów na płycie, mowa o "Thus Spake the Nightspirit". Pod koniec
utworu zmiksowano czysty śpiew, skrzek i szepty Ihsahna co daje porażający efekt,
można dostać kociej mordki ze szczęścia ;). Następnie przeciętny "Ensorcelled by
Rhaos", obok którego przechodzi się obojętnie, ot zwykły wypełniacz. Piątym i
najlepszym utworem na płycie jest 'The Loss and Curse of Reverence". Zaczyna się
rzeżnicko, by po chwili przejść w doskonały, bardzo melodyjny kawał black metalowej
sztuki. To ja nazywam blackiem! Następny "The Acclamation of Bonds" jest podobnie
jak "Ensorcelled..." przeciętny i nie pozostaje w pamięci. Siódmy, przedostatni "With
Strnegth I Burn" jest bardzo dobrym melodyjnym utworem z ogromną (nawet jak na
Emperora) ilością czystego heavy metalowego śpiewu. Ostatni utwór to instrumentalny
"The Wonderer " rozładowujący napięcie i usypiający słuchacza.

"And gaze into this realm"

Moja płytka zawiera dodatkowo trzy bonusowe utwory: "In Longing Spirit", "Opus a
Satana" i "The Loss and Curse of Reverence" (live).  "In..." to dobry, choć lekko
zalatujący doomem, utworek. "Opus a Satana" to kolejny instrumentalny utwór,
który niczym mnie nie zachwycił, ale też nie rozczarował. Trzeci to koncertowa
wersja utworu dostępnego na płycie i musze powiedzieć, że brzmi on tak samo dobrze
jak ten nagrany w studio.

"I sought a plague"

Mimo, że nie każdy utwór mnie zachwycił stwierdzam, że album jest znakomity pod
każdym względem. Nie ma minusów, są same plusy, a największym z nich jest
klimat. To właśnie on sprawia, że ta płyta jest wyjątkowa. Żeby uchwycić ten klimat
trzeba przesłuchać całą płytę od początku do końca inaczej nie zrozumiesz o czym
mówię, bo tego się nie da opisać. Album jest niesamowicie spójny, wszystko, każda nuta
pasuje tutaj do reszty.

"You and this world ripped my fucking heart out"

"Anthems" utwierdził mnie w przekonaniu, że Emperor to najlepiej wyszkolony technicznie
zespół świata, a Trym jest bogiem perkusji. Nigdy nie słyszałem by ktoś nawalał w gary
tak jak on. Alver bez przerwy szarpie bas jak przystało na dobrego, ale nie rewelacyjnego,
basistę. Gitary obsługują Samoth i Ihsahn (a to niespodzianka;)), ten drugi dodatkowo
obsługuje klawiory i śpiewa (jak skowronek ;)). Muzyka i słowa są dziełem duetu S&I.
To tyle jeśli chodzi o techniczne sprawy.

"Fear not to take my hand"

"Anthems..." nie da sie porównywać z Prometeuszem, to dwa zupełnie inne albumy.
Kompozycje zawarte na Anthemsach są prostsze i bardziej melodyjne od tych z Promka.
Anthemsów słucha się lżej nie trzeba koncentrować całej uwagi na płycie. Jeśli dopiero
zaczynacie słuchać blacku to kupcie sobie tę płytę, bo naprawdę warto.

"Again... and again... and again..."

Ocena: 9+
************************
przynudzał (jak zawsze zresztą):
                 Fenrir [ tomash3@wp.pl ]