Crematory
"Illusions"
Crematory to jeden z najlepszych niemieckich zespołów gothic/death metalowych - niezwykłe połączenie, nieprawdaż?
"Illusions" to trzeci album Niemców, wydany został w 1995 roku, a w 2000 doczekał się re-edycji. Składa się nań 12 kawałków
świetnego, klimatycznego, ale również i ciężkiego grania.
Płytę rozpoczyna niezwykle nastrojowe intro "Reflexionen", głównie klawisze i bębny, następnie wkracza męski głos recytujący, kolejne linijki tekstu,
w języku niemieckim! Niestety dalsza część albumu jest już po angielsku, ale i tak nie ma co narzekać, w końcu taki zabieg zapewnia szerszy odbiór.
Kapitalny początek "Faces" zwiastuje ciekawy kawałek, jednak nie do końca. Utrzymany jest raczej w wolnym tempie, w części środkowej robi się
trochę monotonnie, ale jako całość utwór ten prezentuje się dobrze. "Tears of Time" to chyba najbardziej
znany kawałek w dorobku Krematorium. I nic dziwnego, w końcu jest bardzo melodyjny (znowu te piękne klawisze), od samego początku się rozkręca,
a wpadająco w ucho, prosty refren tylko nadaje mu przebojowości:
"Tears of time - lost in light
Tears of time - just a illusion"
Na koniec mamy nieśmiałe solo, nieco przyćmione przez klawisze, ale równie piękne jak one same.
To właśnie głównie dzięki klawiszom muzyka staje się lżejsza, nadają jej dyskretnego uroku, łagodzą surowe brzmienie gitar i usypiają naszą czujność.
Jednak dzięki growlującemu wokaliście nie zapominamy o ciężkości. Bardzo dobrym numerem jest również "Lost in Myself" z kolejnym świetnym refrenem:
"Lost in yourself
Lost in tomorrow
Lost in myself
Lost in you own created world"
Nieco folkowy charakter ma "The Atmosphere" - męskie chóry, gitara akustyczna i cudowne klawisze potęgują orientalny klimat tego "przerywnika".
W czasy, kiedy Crematory grali bardziej death metalową muzykę, przenoszą nas dwa następne kawałki: "Sweet Solitude" oraz "Dreams of Dancing".
Głównie ze względu na typowo death'owe i żywiołowe riffy, którym nieodzownie towarzyszą klawisze. Przedostatni utwór ma tytuł taki, jak ich poprzednia płyta.
Jest to już pewnego rodzaju zwyczaj, że na każdej nowej płycie znajduje się utwór o tytule poprzedniej płyty. A jaki jest "...just dreaming"? Nieco doomowy,
po trosze deathowy, gotycki czyli taki do jakich przyzwyczaili nas Niemcy. Wieńczący płytę kawałek "Visions" to instumentalne outro, w którym popis
swoich umiejętności daje klawiszowiec prezentując nam mieszankę fortepianowych i organowych brzmień. W połowie dołącza się gitara akustyczna
i tak kończy się ten oryginalny utwór, a zarazem cały album.
Nie wymieniłem wszystkich utworów, co nie oznacza, że prezentują one gorszy poziom. Generalnie album jest raczej wyrównany, stonowany, nie ma tutaj
wybijających się czy może nie potrzebnych kawałków. Razem tworzą pewną całość, pewien koncept, przy którym na pewno nie zmarnujemy tych 50 minut,
jakie są potrzebne na przesłuchanie płyty.
Ocena: 9-/10
© kaReL
† jotun@terramail.pl †
† www.INFLAMES-web.prv.pl †