*** Najlepsze Wokale Świata (Total Death Version) ***
Ja zawsze byłem wrednym plagiatorem i zgapiałem cudze pomysły. Tego dnia (a właściwie tej nocy) postanowiłem zgapić pomysł opisania moich ulubionych wokalistów. Oczywiście poza czystym głosem znajdzie się miejsce na okrzyki wojenne, growling, skrzek i inne ogłosy jakie z siebie można wydać, ściśle określoną częścią ciała (najczęściej są to usta). Kolejność jest dość przypadkowa, gdyż trudno tych wokalistów ze sobą porównywać.
King Diamond - oczywiście trzeba zacząć od swojego absolutnie ulubionego wokalisty, więc tak właśnie czynię. Nie ma i chyba już nigdy nie będzie wokalisty, który swoim głosem umie przerazić, rozwalić, ukołysać do snu lub wzruszyć. Od najwcześniejszych kompozycji, przez wczesny Mercyful Fate ("Melissa" ; "Don't Break The Oath"), kultowych płyt solowych ("Fatal Portrait" ; "Abigail" ; "Them"), słabszych płyt ("Conspiracy" ; ""The Spiders Lullabye" ; "House Of God" ; "9") po powrót w chwale ("Voodoo" ; "Abigail II") zawsze wokale Kinga Diamonda były takie same - genialne. Zarówno umiejętności, jak i różnorodność technik po błyskotliwe aranżacje przemawiają za przyznaniem Królowi pierwszego miejsca w kategorii "Najlepszy Wokalista Wszechczasów".
Dead - to z kolei najlepszy black metalowy wokalista. Jego głos był potężny, zły i bardzo, bardzo ekstremalny. Czasem nawet wręcz dewastujący otoczenie. Już chyba nikt nie będzie w stanie wrzaskiem przemycić do muzyki takiego ładunku nienawiści. Normalni ludzie nie są w stanie słuchać utworów z jego wokalem, boją się ich. Właśnie dla tego jest wyjątkowy.
Killjoy - ten koleś ma jeden z najohydniejszych wokali jakie słyszałem. Są bardzo ekstremalne i obleśne we wszystkich zespołach w jakich się udziela jak np. Necrophagia czy Wurdulak. Dobry wzór do naśladowania dla death/blackowych wokalistów. Płyt z jego udziałem słucha się przyjemnie. Masochistycznie przyjemnie rzekłbym.
Tom Gabriel Warrior - tak powinien brzmieć metalowy wokalista. Ma świetny wokal ze świetną chrypa, a gdzie trzeba wydrze się bardziej konkretnie. Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą w jakich zespołach grał. W kultowym Hellhemmer oraz nie mniej kultowym Celtic Frost. Dla mnie lepszy niż David Mustaine, James Hetfield i Tom Arraya. Nie mówię, że ta trójka jest zła czy coś, są świetnymi wokalistami, ale Warrior jest lepszy.
Attila Csihar - świetny głos, wiele gardłowych odgłosów, często niebanalne pomysły i aranżacje. Wystarczy puścić "De Mysteriis Dom Sathanas" Mayhem, by przekonać się o jego klasie. Posłuchajcie też cover Mayhem "Funeral Fog", grany przez Emperor, gdzie wokale zrobił właśnie Węgier. Klasa. Nie wspominam już o jego macierzystym Tormentor i Plasma Pool.
Nocturno Culto - jeden z najlepszych death/blackowych wokalistów, głos nieświętego Darkthrone. Zależnie od sytuacji jego wokale były różne, lecz zawsze świetna. Na "Soulside Journey" był to bardzo dobry growl, na pierwszych blackowych płytach Darkthrone wrzask, co raz lepszy z każdą płytą, aż do "Panzerfaust", gdzie osiągnął szczyt swych umiejętności, jeżeli chodzi o wrzask. Wokale na tej płycie są świetne, stawiam je prawie na równi z wokalami Deada z "Live In Leipzig". Potem zmienił styl wokalny, na gardłowy skrzek. Wychodzi mu to świetnie, niech za przykład posłuży "Plaguewielder". Zdecydowanie jeden z najlepszych wokalistów death/blackowych, ale to już napisałem.
Jest wielu świetnych wokalistów, którzy zasługują na opisanie, lecz jednak opisani nie będą jak np. Satyr, Aldrahn, Abbath, Ian Gillan czy Ronnie James Dio lub Ozzy, lecz na nich przyjdzie pora w tekście w stylu "Prawie najlepsze wokale świata", albo czymś w tym stylu.