Cytaty
Cytaty - w tym dziale
zamieścimy najzabawniejsze i najciekawsze naszym zdaniem fragmenty wywiadów lub
wypowiedzi członków zespołu. Dziś, na dobry początek - trzy wypowiedzi Jamesa
zawierające próbkę typowego dla niego poczucia humoru :)
Wasze koncerty podczas
trasy promującej album "Load" kończyły się tym, że techniczni spadali
z platform oświetleniowych i zaczynali się palić. Jak dużo ludzi myślało, że to
prawdziwe wypadki?
James: Na internecie znalazło się sporo postów, których czytanie było po prostu zabawne. Parę osób wzięło to poważnie, inni nie dali się nabrać. Po prostu nabijaliśmy się z siebie i naszej wielkości - "Patrzcie, wszystko się rozwala! Przesadzili". To było fajne i wypaliło - bez względu na to, co myśleli ludzie. Było i paru takich, co pomyśleli: "Och, już nie będę fanem Metalliki, bo mnie przestraszyliście". To też wydaje mi się całkiem zabawne.
Czy podczas trasy
przydarzyły się jakieś nieprzyjemne wypadki?
James: Tak, parę
rzeczy poszło źle. Może nikt się nie zapalił, ale jednemu gościowi podczas
próby wybuch poszedł prosto w twarz. A ten, który zwisał z kratownicy naprawdę
spadł w nagłośnienie i rozwalił sobie głowę. I takie tam śmieszności...
Urządził się tak, że chociaż miał opatrunki, to i tak krew kapała na podłogę.
Zobaczyłem ją - była prawdziwa. W końcu przezwaliśmy go "Szew", bo
miał na głowie szwy - a właściwie takie zszywki. Więc zdarzały się tam i takie
rzeczy, ale było naprawdę zabawnie. Ekipa to uwielbiała - cieszę się, że w to
weszli.
Czy fakt, że ty i Lars jesteście żonaci wpływa jakoś na materiał? I na życie kapeli w ogóle?
James: Tak, wpływa. O
wiele bardziej się zgadzamy, że "kurczę, trasa nie musi trwać dwa
lata". A dziesięć lat temu to było: "Zabierasz dziewczynę w trasę?
Jeb się, cioto!". I tego typu gówno. Teraz bardziej to akceptujemy, coś w
stylu: "Wow, szykuje się rodzinka", albo: "Wow, ale czad".
Po prostu całkowita akceptacja innych sfer życia. Ale Metallica jest naszą
największą miłością i wszystkie kobiety, które znalazły się w naszym życiu o
tym wiedzą.
KOT