Tolerancja?
Krew mnie zalewa jak słyszę te wszystkie bzdurne apele o tolerancję! Wytłumaczcie mi dlaczego ja mam być tolerancyjny i dać się zwyzywać bandzie dresów czy innych skejtów? Dlaczego zaćpany i poplamiony dres ma prawo wyzywać mnie od mongołów i brudasów, przecież się do niego nigdy nie odezwałem, nie pobiłem, nie oplułem i nigdy nie dałem mu do zrozumienia, że coś do niego mam? Powtarzam: Dlaczego mam być tolerancyjny skoro zewsząd otacza mnie mur nietolerancji i niechęci? Że niby mądry, głupiemu ustępuje? OK, ale ile można. Ile jesteś w stanie wytrzymać wyzwisk i drwin, nietolerancji i otwartej wrogości? Tym kretynom nie przemówisz do rozsądku oni rozumieją tylko prawo silniejszego. Są jak zwierzęta, dopóki się nie dowiedzą, że nie warto wyzywać metala bo się dostanie w ryj będą wyzywać każdego czarnokoszukolwca.
Moje miasto ma ok. 30 tyś. mieszkańców z czego połowa to dresy wszelakiej maści, jakieś 5 tyś. skejtów, reszta to ludzie normalni (cokolwiek to znaczy). Jakiś marny procent z tych 30 000 stanowią metale więc jak widać przewaga liczebna nie jest po naszej stronie. Gdzie się nie obejrzysz tam grupa dresów lub skejtów. Tak właśnie grupa bo samotny skejt (lub dres, co za różnica) wodzi nieśmiało wzrokiem po chodniku i trzyma mordę w kubeł, ale w grupie to co innego wtedy dresik odzyskuje odwagę i przypomina sobie, że ma w mordzie język i zaczyna nalatywać na bogu winnych ludzi. Czy oni na prawdę należą do gatunku homo sapiens sapiens? A może to disko i hip-hop tak odmóżdżają. Nie mówię, że każdy skejt to debil i cham, a każdy metal to wybitny intelektualista i bezbronna ofiara, ale niestety zaczynam nabierać takiego przekonania. Potem czytam w KMie arty, w których hip-hopowcy przekonują, że ich muzyka to nie tylko ćpanie i przeklinanie, a udowodnij mi to bo ja patrząc na ulicę widzę dokładnie to o czym mówiłem. Dresy chyba nie umieją pisać bo jeszcze nie było w KMie textu o disko.
Inna sprawa to dziewczyny. Zawsze myślałem, że mają więcej rozumu niż my (czyli płeć brzydka) a tu proszę wszystkie co ładniejsze mają własnego dresa (do nabycia tylko w TV dres za jedyne 9,99 + koszta wysyłki), ale to jeszcze pól biedy. Szkopuł tkwi w tym, że większość z tych drechów jest zapluta, pali, chodzą do (w najlepszym przypadku) technikum, zamiast przecinków używają słowa "kurwa", są romantyczni jak trzęsienie ziemi, wrażliwi jak martwy pies, uczuciowi jak mrożona wołowina a więcej uwagi przywiązują do kontemplowania własnych sznurowadeł (jak ja je zawiązałem? ;)) niż swojej dziewczynie. A mimo tego laski garną się do nich, niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego? Może potrafią hipnotyzować, albo mają inne nadprzyrodzone zdolności:). Czyżby degeneracja dziewcząt? Jest taki wymierający gatunek zwany metalówy, ale te w moim wieku wolą starszych albo wymyślają różne śmieszne powody, dla których nie chcą ze mną chodzić zamiast powiedzieć wprost co im we mnie nie pasuje.
Tak jeden z normalniejszych skejtów zdefiniował metal: "to jest pojebane, więcej muzyki niż słów". Komentarz chyba jest zbędny.
Fenrir [ tomash3@wp.pl ]
PS. Nie chciałem obrazić żadnego skejta piszącego
do KMu ten text odnosi się wyłącznie do skejtów z mojego miasta.
PPS. Zauważyliście, że każdy skejt na zarzuty o wtórność hip-hopu
odpowiada "posłuchaj sobie Fisza albo Grammatika" tylko dwie grupy
nie są wtórne? A może więcej nie znacie?