Dzień dobry. Na wstępie może zaznaczę, żeby ocen przedstawionych poniżej książek nie brać sobie zbytnio do serca, bo później military się czepia, że wystawiłem ocenę bardzo dobrą książce Steve'a Perry, która jemu się wogóle nie podobała. Uprasza się więc o nie rzucanie 'oskarżeniami' w kierunku mojej osoby, gdyż te niezbyt do mnie trafiają. Jeśli już to wolałbym w miarę konstruktywną i uzasadnioną argumentację, w celu udowodnienia swoich racji, pod wpływem których to już w większym stopniu jestem w stanie zmienić swoją opinię. Pozdrawiam Cię military. Teraz może trochę bardziej zwyczajowo: Witam w kolejnym, już 16 wydaniu Przeglądu Kilku Książek i przepraszam za nieobecność mojego 'kącika' w poprzednich Książkach. Mam nadzieję, że mi ten czyn wybaczysz. A co dzisiaj? Nic innego jak Szkoła przy Cmentarzu. (Widzę, że mi kompletnie dzisiejszy wstępniak nie wychodzi, dlatego kończę. Na razie.) Prolog
Tom B. Stone "Szkoła przy Cmentarzu: Horror w stołówce"
Rozpoczyna się kolejny rok szkolny w Szkole Grove, zwanej popularnie Szkołą przy Cmentarzu, z jakich powodów, chyba wyjaśniać nie muszę. ^_^ Dla dwójki przyjaciół, Parka i Stacey na pewno nie jest to okazja do świętowania. Niespecjalnie słuchają przemówienia doktor Morthouse, dyrektorki szkoły, ale i tak dowiadują się, że zmieniła im się osoba odpowiedzialna za obiady w szkolnej stołówce. Dotychczasowy kucharz, pan Todd, odszedł na emeryturę, a jego miejsce zajęła 'prawdziwa mistrzyni kuchni' - pani Gladys Stoker. Uczniowie nie przyjmują tej 'wspaniałej' nowiny zbyt entuzjastycznie, w przeciwieństwie do kadry nauczycielskiej. Następnego dnia przed pierwszym obiadem 'autorstwa' nowej kucharki nasi bohaterowie rozmawiają o tym jak będzie smakować nowe jedzenie. Okazuje się, że niespecjalnie. :/ Tymczasem w całym miasteczku zaczynają znikać najprzeróżniejsze zwierzęta, od psów zaczynając, a na wężu kończąc. Park wraz z Stacey próbują rozwiązać tą sprawę...
Typowa książka jak na serię Szkoła przy Cmentarzu. Nie jest zła, ale też specjalnie nie powala. Ot, odrobina dreszczyku, choć raczej dla młodszych. Tak 10 do 13 lat. Wzwyż podoba się coraz mniej. Krótka, ale dosyć miło się czyta. Najfajniejsze skojarzenia mam z jednym z nauczycieli, panem Lucre, który to ma na imię Hannibal, a ja jestem świeżo po kanibalistycznej konsumpcji filmów 'Hannibal' oraz 'Milczenie owiec'. ^_^ Podobał mi się również motyw z twórczością Szekspira jako główny powód rozwoju akcji w taki, a nie inny sposób.
| Tom B. Stone - Horror w stołówce | | Ocena: Dobra z + |
Tom B. Stone "Szkoła przy Cmentarzu: Śnieżny potwór"
Na Grove zeszła najsroższa zima od blisko stu lat. Właściwie nikt nie pamięta, żeby kiedykolwiek przedtem było tak zimno. Najgorsze jest jednak to, że dalej trzeba chodzić w takich warunkach do szkoły, a już szczytem jest to, iż na przerwach uczniowie są zmuszani do wychodzenia na dwór w celu przewietrzenia się. Szczególnie przeszkadza to jednemu z uczniów Szkoły przy Cmentarzu, którym jest bodajże David (zabijcie, ale nie pamiętam imienia - te trzy miechy to jednak za dużo na moją pamięć), który zabawy kolegów oraz młodszych uczniów traktuje z dezaprobatą. Pewnego dnia postanawia jednak, tak jak oni, ulepić bałwana. Jego dzieło ma być jednak inne, gdyż David postanawia stworzyć śnieżnego potwora. W tym celu lepi ogromne kule śniegu, mające służyć za 'ciało' tegoż, które następnie oblewa zimną wodą. Całość przyozdabia plastikowymi zębami rekina, badylami do złudzenia przypominającymi szpony oraz szklanym okiem wielkości piłki bejsbolowej, które znalzał w śniegu. Przypuszcza, że pochodzi ono z cmentarza położonego obok szkoły, ale nie przejmuje się tym, gdyż świetnie pasuje ono do jego potwora. Gdy jego dzieło jest ukończone rozpętuje się ogromna śnieżyca...
Najlepsza ze wszystkich opisanych w tym numerze PKK części cyklu Szkoła przy Cmentarzu. W ogóle jedna z lepszych książek całej serii. Zapewniam, że warto przeczytać, bo prawie przez cały czas trzyma w napięciu, nie przeszkadza nawet to, że łatwo się domyślić, co się zaraz stanie. Świetny klimat. Polecam.
| Tom B. Stone - Śnieżny potwór | | Ocena: Bardzo dobra |
Tom B. Stone "Szkoła przy Cmentarzu: Przeklęty Mikołaj"
Zbliżają się Święta Bożonarodzeniowe, dlatego w szkole urządzane jest losowanie prezentów, a dokładniej nazwisk osób, którym takie prezenty trzeba będzie potem zakupić. Do całej zabawy nie przyłącza się tylko jedna osoba. Jest nią chłopiec o imieniu Christopher, dla którego całe to przedsięwzięcie jest jedną wielką stratą pieniędzy. On sam pieniądze bardzo szanuje, z którego to powodu jest postrzegany jako sknera, co się wcale z prawdą nie mija. Mimo tego młodzieniec odnajduje później w swojej szafce liścik. Jego treść brzmi mniej więcej tak: 'Przyjdę po Ciebie w Wigilię o Północy'. Christopher nie przejmuje się tą wiadomością myśląc, że to kolejny głupi żart ze strony kolegów, jednakże zaczyna się zastanawiać, kiedy wokół niego zaczynają się dziać różne dziwne rzeczy...
Ta książka to dowód na to, że panu Tomowi B. Stone'owi kończą się już pomysły. Myślę, że najlepiej pasują tu dwie wypowiedzi napisane długopisem z tyłu książki (czego ja nie popieram - pisanie po książkach to zbrodnia! >:/ Nie lepiej pisać do Action Maga?): "Ta książka jest identyczna jak Opowieść Wigilijna i to ma być Przeklęty Mikołaj?!" - AsiK "Książka obleci w tłoku, w ogóle nie jest straszna i podobna do Opowieści Wigilijnej, a poza tym trochę nędzna, jak na książkę z serii Szkoła przy Cmentarzu." - Rybaczka
| Tom B. Stone - Przeklęty Mikołaj | | Ocena: Słaba |
Tom B. Stone "Szkoła przy Cmentarzu: Zachłanne pnącze"
Podczas rozgrywanego po lekcjach na szkolnym boisku meczu, piłka odbita przez Jaxa uderza w jedno z okien szkoły i tłucze szybę na drobny mak. Wszyscy uciekają, oprócz samego winowajcy, który momentalnie otępiał z powodu straconej bezpowrotnie piłki oraz tego, który strzelał na bramkę, czyli Tysona Walkera. Powodem ogólnej paniki jest szkolny woźny, Piwniczny Bart, który pewnie za chwilę wypadnie na boisko i zgarnie wszystkich, którzy mu się napatoczą pod rękę. Nie na darmo jest postrachem Szkoły przy Cmentarzu. Jakmiś cudem Tysonowi udaje się doprowadzić Jaxa do stanu używalności i obaj rzucają się do ucieczki, jednakże Piwniczny Bart już ich goni i w końcu łapie Jaxa. W jakiś sposób chłopiec dochodzi do porozumienia z woźnym, obiecując, że za tydzień odda mu pieniądze za stłuczoną szybę, a wzamian za to odzyska piłkę. Jest tylko jeden problem: skąd w tak krótkim czasie zebrać wystarczająco dużo kasy? Zrozpaczony Jax nie wie jak tego dokonać.
Kolejny dowód na brak pomysłów, co do dalszych części tego cyklu. Tym razem autor wykorzystał bajkę o magicznej fasoli i gęsi znoszącej złote jaja. Raczej nic ciekawego. Jak chcecie to czytajcie, jak nie checie to nie, w sumie nic nie stracicie.
| Tom B. Stone - Zachłanne pnącze | | Ocena: Słaba |
EpilogPamiętam jak poznałem tą serię. Było to w roku 1998, kiedy byłem na koloniach w Kołobrzegu, nazwy ośrodka niestety już nie pamiętam. Wiąże się jednak z tymi koloniami wiele bardzo miłych wspomnień, chociażby powstanie mojej 'kolonialnej' ksywki - Elvis. Nie będę się tu jednak rozpisywał na ten temat zbyt szeroko. Jeśli ktoś z tamtej ekipy czyta teraz ten tekst, to gorąco pozdrawiam. ^_^ Wtedy Szkołę przy Cmentarzu czytali wszyscy, całe kolonie, to był istny szał. Te książki były niesamowite do tego stopnia, że zamiast kupić sobie jakiegoś loda, etc., ludzie kupowali sobie kolejne tomki Szkoły przy Cmentarzu. Babka z księgarni musiała wkrótce zamawiać specjalnie dla nas kolejne tytuły. Ja również skusiłem się na zakup jednego (kupowaliśmy tak, żeby się nam książki nie powtarzały), a był nim i nadal jest 'Przerażająca drużyna', ale w tym PKK nie chciało mi się jej opisywać - już za dużo razy ją przeczytałem, by zrobić to jeszcze raz. W każdym bądź razie te książki były za tamtych czasów po prostu kultowe, jak i całe te kolonie - przynajmniej dla mnie, jedne z najlepszych jakie przeżyłem. Z całego cyklu najlepiej wspominam kilka książek, którymi postanowiłem się z wami podzielić, tzn. podać ich tytuły. Są to: Nawiedzona łazienka - tytuł wystarczająco dobrze obrazuje treść książki, która jest wręcz świetna. Więcej wam nie powiem. ^_^ Autobus widmo - tutaj również tytuł mówi nam wszystko, ale ja od siebie dodam jeszcze, że ta książka jest naprawdę przerażająca - chyba najbardziej z całej serii. Mój mały wilkołak - świetna książka, z dużym zacięciem dedektywistycznym i zaskakującym rozwiązaniem. Godna waszej uwagi. Dobre była też Jezioro Szlamno, a po dzisiejszych doświadczeniach mogę jeszcze dorzucić Śnieżnego potwora - to moim zdaniem najlepsze tytuły z tego cyklu. Na koniec chciałem dodać, że wszystkie książki są bardzo krótkie, bo wynoszą zazwyczaj zaledwie około 125 stron, co przy tak dużej czcionce jaka jest użyta, to naprawdę mało. Wszystkie opisane w tym Przeglądzie Kilku Książek tytuły przeczytałem w przeciągu niecałych 4,5 godziny, z czego najmniej czasu zajęło mi pochłonięcie 'Śnieżnego potwora'. Nie wiem, albo ja tak szybko czytam, albo to 'Peace Sells... But Who's Buying?' Megadeth tak na mnie podziałało, w każdym bądź razie nie ma zbyt dużo do czytania. Mimo wszystko ten cykl jest przeznaczony raczej dla młodszych czytelników, w wieku od 10 do 13 lat (tak na moje oko). Wraz z dorastaniem podoba się coraz mniej, tym bardziej jeśli zacznie się sięgać po coraz ambitniejsze tytuły, a tym bardziej klasykę światową. Jednak dla mnie Szkoła przy Cmentarzu już na zawsze pozostanie dla serią kultową, tak jak tamte kolonie...
|