JOANNA CHMIELEWSKA Pani Joanna po raz kolejny wpakowała się morderstwo... Tym razem ze swojej winy! W firmie, gdzie pracuje bohaterka pewnego dnia zostaje znaleziony nieboszczyk. Martwy Tadeusz Stolarek leży w sali konferencyjnej uduszony paskiem od damskiego fartucha. Mordercą może być każdy z pracowników, jednakże przystojnemu panu prokuratorowi najbardziej podejrzana wydaje się Joanna, gdyż.... dzień wcześniej dokładnie zaplanowała i opisała ona morderstwo Stolarka! Czy policja uwierzy, że miała tylko zamiar napisać nową książkę...? W pracowni trwa śledztwo. Pracownicy, z początku trochę podenerwowani, z czasem zaczynają się przyzwyczajać do towarzystwa policji i żyją własnym życiem. Pan prokurator i kapitan na każdym kroku natykają się na coraz to inne przykłady ich szaleństwa. Czytając książkę mamy wrażenie, że akcja toczy się w zakładzie psychiatrycznym:)... Po pewnym czasie między Joanną i prokuratorem tworzy się romans. Czy prokurator jest taki milutki w celu wyciągnięcia z niej dodatkowych informacji potrzebnych w śledztwie? Czy to może Joanna stara się od niego dowiedzieć kilku rzeczy, gdyż sama prowadzi swoje własne dochodzenie, w czym niezastąpienie pomaga jej przyjaciółka Alicja, nieco mniej chętnie inni pracownicy oraz oczywiście diabeł, uparcie tkwiący pod biurkiem... Książkę czyta się miło, lekko i przyjemnie. Nie jest to żaden wyjątek w twórczości pani Chmielewskiej, jak zwykle komedia kryminalna. W fabule bardzo przypomina "Wszystko czerwone", aczkolwiek, uważam, że jest nieco lepsza. Książka gwarantuje nam kupę śmiechu i gruntowną poprawę nastroju. Pierwsze kilka stron może nie zachęcać do czytania, gdyż są to niezbyt ciekawe "gdybania" autorki nad tematem nowego utworu. Osobiście prawie za każdym razem, kiedy czytam "Wszyscy jesteśmy podejrzani" od razu przechodzę do akcji rozgrywanej już w biurze. Nie jest to żaden prawdziwy kryminał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony, raczej łatwo jest się domyśleć, kto jest mordercą, na dodatek okazuje się, że to właśnie tą osobę Joanna mianowała zabójcą Stolarka, kiedy to wymyśliła jego śmierć! Polecam książkę każdemu, kto ma w sobie chociaż odrobinę poczucia humoru. I od razu zaznaczam, że czytanie Chmielewskiej piekielnie wciąga, żeby potem nikt nie miał do mnie pretensji za null czasu wolnego! agi
|
|