Recenzje
.:: Airline Tycoon
.:: Jagged Alliance
.:: Heroes of might and magicv IV
.:: Blood 2 : The Chosen
.:: Rezerwowe Psy
.:: RPG Maker 2000 PL
.:: Simcity 3000
.:: Star Wars Jedi Outcast  Jedi Knight2

Blood 2: The Chosen

Nie będę ukrywał, że Blood 2: The Chosen jest moją ulubioną grą. Produkt firmy Monolith zawładną mną odkąd go zakupiłem. Jak na te czasy przygody Caleba i reszty wybrańców zaskakiwały swą grafiką, humorem a co najważniejsze grywalnością.

Pamiętam jakby to było wczoraj – wszystko zaczęło się pewnego mroźnego lutowego poranka. Do moich drzwi zapukał listonosz z wiadomością, że ma dla mnie paczkę, ja już wiedziałem, o co chodzi. W końcu, nareszcie przyszedł obiekt moich westchnień i marzeń. Przyszedł, a raczej został przyniesiony przez listonosza Blond 2: The Chosen. Kupiłem go w jednej z tych firm wysyłkowych za 69.90 złotych, jak się okazało po około trzech miesiącach można go było kupić w innej firmie wysyłkowej za 39.90 złotych. Jednak w tym momencie to nie było dla mnie ważne, nawet ta kasa którą zabrał listonosz się dla mnie nie liczyła. Liczył się tylko Blood2 – szybko bez namysłu pobiegłem do pokoju i zainstalowałem ten ósmy cud świata. Instalacja przebiegła pomyślnie i bez żadnych przeszkód, tylko trochę trwała za długo, ale dzięki temu zdążyłem przeczytać, a raczej przeglądnąć instrukcję, która jak zwykle była w każdym języku tylko nie w polskim. Jednak to, że angielski znam troszeczkę trochę mało ważnych rzeczy z niej zrozumiałem. Gdy instalacja się skończyła szybko walnąłem uruchomienie ponowne systemu. Były to jedne z najdłuższych chwil w moim życiu. Na moim pulpicie pojawiła się ikona Blooda2 i bez namysłu odruchowo szybko na nią kliknąłem. Pierwsze jak najbardziej miłe wrażenie – pokazał się ekran z możliwością zmiany ustawień graficznych itp. Jednak fajnym motywem był krzyk i pokazanie jednej z postaci w formie obrazka dość psychodelicznego. Krzyk ten przyznam się trochę mnie wystraszył, ale nie na tyle by oderwać mnie od monitora. Jest pierwsza pokazówka – powiem szczerze, że na intrze się trochę zawiodłem, ale później było już tylko lepiej. Trochę pobuszowałem po menusach i włączyłem główną grę. Pierwsze, co usłyszałem to głos głównego madafaki w całej grze Gideona – przywódcy organizacji Cabal, której notabene szefem kiedyś był sam Caleb. Jednak po zniszczeniu szesnastego wcielenia Tschernegoboga został wyklęty z tej organizacji. Teraz, Caleb musi obronić świat przed zagładą, a pomagać będzie mu trójka innych wybrańców. Ja sama nazwa gry wskazuje będziemy mogli kierować jednym z czterech wybrańców (Chosen – Wybrańcy). Tak pokrótce wygląda cała fabuła gry, która jest w trakcie gry coraz bardziej upiększana.

Wybrańcy

Niestety niezależnie od wybranej postaci gra jest taka sama. Każda postać zaczyna od tego samego miejsca i przechodzi po kolei przez te same levele rozwiązując te same zagadki. Jednak postacie diametralnie różnią się możliwościami i wyglądem. Caleb największy cynik w całej grze ma niesamowite wręcz poczucie humoru, choć trochę czarnego humory. Najlepiej posługuje się bronią palną, czary nie są jego najmocniejszą stroną. Kiedyś ktoś go podsumował, że bez namysłu wejdzie do Sali pewnej przeciwników bez żadnego planu i jako jedyny wyjdzie żywy. Ishmael jest całkowicie inny od Caleba, jedyna rzecz, jaka ich łączy to, że obydwaj są świetnymi mordercami. Ishmael najlepiej posługuje się magią i jest człowiekiem(?) bardzo opanowanym. Ophelia to wielka miłość Caleba – jest najlepszym cichym zabójcą w grze, najlepiej posługuje się bronią lekką. Za to Gabriela jest żeńskim i żyjącym odpowiednikiem śmierci. Już sam jej kostium świadczy o niej, od kolan oraz od łokci w dół cały jest wybrudzony krwią swoich przeciwników. Gabriela jest najwolniejszą postacią w grze, ale za to najbardziej wytrzymałą. Mi jednak najbardziej do gustu przypadł Caleb, ma najciekawsze odzywki jak i jest najlepszym zabójcą. Jednak, czym byłby dobry zabójca bez swojego arsenału…

Bronie

Blond 2: The Chosen był pierwszą grą FPP, która przekroczyła 20 rodzajów broni. A na dodatek każda pukawka działała na dwa sposoby. Jednak niestety maksymalna ilość broni, jaka możemy mieć w swoim arsenale wynosi dziesięć, co wymusza na nas odrzucanie najmniej skutecznej broni. Jakby nie patrzeć arsenał, jaki dali nam do użytku panowie z monlithu jest olbrzymi, a jak doliczyć drugi rodzaj wystrzału to naprawdę „druga krew” ma się, czym pochwalić. Na przykład taki Car-15 karabin szturmowy, pierwszy rodzaj strzału są zwykłe dużo lufowe naboje, a alternatywny strzał to granatnik. A dzięki karabinowy snajperskiemu możemy lepiej namierzyć oddaloną postać. Jednak według mnie najlepszą bronią jest dziewiętnastowieczny shotgun. A co najlepsze możemy mieć po jednym w każdej łapie. Taka sama sprawa ma się z Uzi, a gdy naraz szczelamy z dwóch uzi naraz to nic nie ma prawa ucieczki. Dostaliśmy także do użytku bardziej alternatywne rodzaje broni jak Tesla Canon czy Laser. Jednak najfajniej odbiera się życie wrogom magią. Tu przoduje laleczka VooDoo czy kule, które wkręcają się do mózgu(!). A jeśli znudzi nam się taki rodzaj odbierania życia to możemy spalić wroga za pomocą flar. A stwory czy ludzie palą się bardzo efektownie, może to nie RTCW, ale wygląda to nadal bardzo fajnie.

Wrogowie.

Wrogowie jak przystało w porządnej grze FPP muszą być bardzo wstrętni i warci wpakowania im kulki, a w Bloodzie2 jak najbardziej zasługują na ten zaszczyt. Wśród nich znajdziemy zwykłych fanatyków, którzy mocni są, co najwyżej w gębie, ale po pewnym czasie do pomocy im wkroczą im żołnierze. Owi żołnierze wykazują się dość wysoką inteligencją – potrafią robić fikołki i dość dobrze unikają naszych kul. A skoro mówimy o inteligencji to prawdziwym jej brakiem cechują się głupie potwory rodem z książek H.P Lovercrafta, czy głupich horrorów klasy B. Znajdziemy wśród nich głupich zombie, którzy biegają za nami z siekierą czy potwory przypominające wieszak na ubrania. W późniejszym etapie gry natrafimy na Bone Lech, które wsysają się nam w twarz i zostają tam aż do śmierci (chociaż słyszałem że niektórym udało się go z tamtą zdjąć). Czy pająki który wychodzą nam na plecy i nasz bohater czuje się jakby się naćpał – wszystko na około wiruje i trudno jest utrzymać stały kierunek. Po pewnym czasie natrafimy na dziwnych magów, z którymi jest się bardzo ciężko uporać, ale po pewnym czasie, gdy odnajdzie się na nich sposób nie stwarzają już większego problemu. W odróżnieniu do boksów, na których będziemy, co kawałek natrafiać. Zwykle są to wielkie potwory.

Klimat!!!

Bez wątpienia jest to największy atut tego tytułu. Może nie jest to jakiś straszny horror, ale klimat gore natrafiamy, co chwila. Klimat w produkcji monolitu jest wszędzie począwszy od leveli, postacie czy odzywki. Najmilej wspominam misje w szpitalu gdzie na stołach operacyjnych znajdowały się ciała ludzi bez nóg czy rąk całe zachlapane tytułową krwią. Jednak nie wszyscy ludzie na tych stołach byli martwi – w jednym z pomieszczeń był człowiek cały poplamiony krwią bez nóg, który aż prosił się by zakończyć jego cierpienie. A lekarzy, którzy mu to zrobili zabić. Głupio się przyznać, ale specjalnie torturowałem lekarzy pojedynczymi strzałami w nogę by patrzeć jak się z nią łapaliby dokończyć dzieła nożem. Przy czym Caleb wygłaszał bardzo ciekawe kwestie. Najbardziej rozśmieszyła mnie historia w bloku, gdy jako Caleb zadzwoniłem domofonem by ktoś odtworzył mi drzwi. Usłyszałem – kto tam, na co Caleb odpowiedział – wszyscy umierajcie, a osoba z drugiej strony z ucieszonym głosem odpowiedział – super wchodź. Czy gdy Caleb odebrał telefon a tam pewna pani pytała go co sądzi o brutalności w grze. Takich przykładów mógłbym wymieniać mnóstwo. Często napotykane niewinne postacie tez zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia, gdy na przykład zrobiłem rozróbę w metrze to idąc dalej usłyszałem od pewnej pani, że dziś na pewno spóźni się do pracy. A i nasi bohaterowie zawsze mają coś do powiedzenia, a ich humor często jest bardzo czarny. Tu polecam rozmowę Caleba z Gabrielą w muzeum:). Klimat jest naprawdę bardzo dobry i bardzo krwisty.

Krwawa grafika.

Zwykle przywykłem do pisania o grafice na samym początku każdej recenzji, ale według mnie w Bloodzie2, chociaż że grafika jest bardzo dobra nie odgrywa wielkiej roli. Za grafikę odpowiada silnik, LichTech który można podziwiać w wielu tytułach takich jak Srogo czy No one live forever. A jego kolejną część w AvP2. Niech najlepiej o tym silniku świadczy to, że do dzisiaj są na nim robione gry. Grafika wygląda bardzo estetycznie, na szczególne brawa zasługują światła. Gdy strzelamy z dwóch uzi naraz to po pewnym czasie powstaje dość gęsty dym i widzimy tylko łuski, które wyskakują z pistoletu. Wygląda to bardzo efektownie, a czasami nie poznajemy pomieszczenia, w którym zaczęliśmy jatkę. Większość przedmiotów można zniszczyć, co bardzo cieszy. Niestety, jeżeli mowa o świetle to tu leży dość duży minus graficzny. Nie ważne skąd światło świeci i tak cień zawsze jest w jednym miejscu. Jednak takie mały minus nie może zniszczyć tego wspaniałego wyglądu Blooda 2: The Chosen. Szczególnie, gdy widzi się takie mapy jak opuszczona świątynia.

Krwawe podsumowanie.

Może wam się wydawać mało obiektywne moje podsumowanie Blooda2, jako że jest to moja ulubiona gra, ale wszystkim, którzy w nią nie grali gorąco polecam. Panowie z Monolithu zrobili jedną z najlepszych gier FPP na świecie i tylko pozostaje czekać na kolejną część tej pięknej gry. Gry która podbiła serca graczy na całym świecie swoją wspaniałą grafiką, grywalnością i klimatem. A warto przypomnieć że gra ta wyszła już prawie cztery lata temu. A nadal potrafi wspaniale bawić. Blood 2: The Chosen na pewno zapisał się do księgi najlepszych gier.

 

Grafika: 9        Muzyka:9      Grywalność: +9

Ocena końcowa: +9

Plusy: +Klimat!!!  +Ilość broni  +Wszystko

Minusy: -na siłę to te cienie  -że się kończy

Caleb (stąd moja xywa)


Spis treści
.:: Wstępniak
.:: Recenzje
.:: Stare, ale jare
.:: Małe gierki
.:: GTA3 Corner
.:: TNT
.:: Suff
.:: Gadanie
.:: Listy
.:: Redakcja
.:: Historia
Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.