Solucja dla kącikowiczów
Marek
Zakładając, że marzeniem większości czytelników
Action Maga jest prowadzenie własnego kącika, przedstawię tu garść porad dla przyszłych naczelnych.
Biorąc pod uwagę fakt, że Qn'ik nie pała chęcią do typowych Zdzichu's cornerów, przed
zabraniem się do pracy ustalamy tematyką kącika. Dajmy za przykład gry komputerowe.
W następnej kolejności, wytężając co nieco naszą inwencję, tworzymy szatę graficzną. Jako
że nie jesteśmy z html'em na ty, idziemy na łatwiznę i bierzemy jakieś cacko ze Strefy www,
podstawiamy własne logo (z jakimż to wysiłkiem stworzonym w dwie minuty w paintcie) po czym
kleimy pierwsze teksty. Winę za ich ilość i jakość zwalamy kolejno na nawał pracy w szkole/pracy
oraz zbyt małą ilość miejsca od Qn'ika (uświadamiając przy okazji czytelnikom, by ci pisali do
Qca o więcej miejsca dla nas). W porządku, teraz czas na nazwę, czyli pierwszą rzecz, na jaką
natyka się Action Magowiec chcący poszperać w kącikach. Te nowe są zazwyczaj przeglądane jako
ostatnie, dlatego oryginalnym title musimy zmusić czytającego do natychmiastowych odwiedzin.
Dobrze by było, gdyby nazwa była wzięta z englisza, bo to teraz w modzie, a już na pewno
obowiązkowa będzie nazwa łudząco podobna do innego kącika po to, aby kliknęli nas, a nie ich.
Bajka jest już w ogóle, gdy zbierzemy oba elementy, tworząc - dla przykładu - Ansient Zone.
Po wykonaniu wszystkich powyższych czynności bierzemy się za wstępniaka. Jest to o tyle ważna
część, że musimy w niej uświadomić czytającemu, aby jednak nie opuszczał kącika. W tym celu
możemy poinformować go (grubszą czcionką) o recenzji Fallout 4 PL, po czym w przypisach dopisujemy,
że (mniejszą czcionką) będzie z pewnością, gdy gra się ukaże. Następnie polecamy nasz serwis
online dostępny pod płatnym adresem internetowym np. www.ansient.interia.pl (przy okazji kolejnych
numerów winę za brak witryny zwalamy na admina). Dobrym chwytem jest też umieszczenie w rogu
przekształconego loga jakiejś znanej instytucji, aby ta była kojarzona z nami, np. żółty
napis TVM w niebieskim kółku.
Ten akapit poświęcę pisaniu tekstów. Otóż ich styl jest o tyle ważny, że poprzez niego wyrabiamy swój
image. Najpierw musimy wybrać, kim chcemy być, a raczej jako kto chcemy być postrzegani. Jest
wiele typów osobowości, jednak przedstawię te główne. Przestrzegać musimy jednego wybranego stylu!
luzak - ceniony przez małolatów. Wystarczy, że w wypowiedziach będziemy ucinać wyrazy
(cze zamiast cześć), w co drugi wyraz wciskamy buśkę - :) - oraz używamy angielskich akcentów,
np. patsh zamiast patrz.
nowocześniak - W odróżnieniu od powyższego, w jego wypowiedziach co drugie słowo jest
w obcym języku. Typowy przykład zdania ze wstępniaka to "Yow, Ich heibe Marek and I will
prowadzić korner Ansient Zone".
maniak religijny - lubiany oczywiście przez przedstawicieli tego samego gatunku.
Wypowiedzi obsadzone są do granic możliwości zwrotami typu proszę, przepraszam, wybacz etc.
Oprócz tego odpisują na każdy tekst w AM poruszający temat religii i istnienia boga.
metal - Jak być postrzeganym jako metalowiec? Ano sypać angielskimi zwrotami z najpopularniejszych
utworów, np. "afraid to shoot strangers" czy "can I play with madness".
Oprócz tego jako metal posiadamy ten bonus, że sypiąc angielskimi zwrotami
jasno dajemy do zrozumienia, że znamy się na ingliszu very dobrze.
hip hopowiec - Oprócz tego, że co drugi wyraz to przerywnik na k..., ch..., s... oraz
abcdefgh... itd., to do najczęstszych powtórzeń w naszych wypowiedziach należą głównie "jestem bogiem"
(przez co niesłusznie myleni są z maniakami religijnymi!), "jest jedna rzecz, dla której warto żyć"
(Action Mag?) czy "garbaty anioł zszedł na ziemię" (i znów myleni z maniakami) oraz inne.
Będąc HH mówimy oczywiście czytelnikom, że mieszkamy na Ursynowie, mamy 17 lat itp.
Nie są to oczywiście wszyscy. Istnieją jeszcze inne typy - dla przykładu - dupki, charakteryzujące się nie stawianiem
we wstępniakach polskich liter, ale ogólnie nie warci wspominania.
W celu dodatkowej reklamy swej persony wciskamy kit, jakoby to sam prezes RMF'u był naszym dalekim
wujkiem, albo że naczelny Strefy www jest naszym kumplem z klasy. Bardziej odważne teorie również
mile widziane! Nawet gdyby ktoś udowodnił nam oszustwo, to oświadaczamy na IRC'u, że oczywiście
żartowaliśmy, odwalając w ten sposób poczucie humoru.
Nadszedł w końcu czas na wysłanie naszych wypocin do Qn'ika, a potem czekamy dwa długie miesiące
na ujrzenie dzieła, tworząc przy okazji drugie wydanie. Arty znów musimy pisać
sami, a ich ilość i jakość już wiesz, na co zwalamy (prosząc naturalnie czytelników o listy
do Qca domagając się więcej miejsca na nasz kącik). Po publikacji trzeciego wydania zbieramy
ekipę, piszemy sobie pochlebne mejle i czekamy na teskty od czytelników. Od teraz powinno
pójść z górki. Czytelnicy odwalają za nas robotę, a my zakładając nogi na stół, popijając
pifko {ustawa o wychowaniu w trzeźwości} chełpimy się tytułem
bycia naczelnym jednego z kącików
Autor tekstu w żaden sposób nie odpowiada za konsekwencje wywołane postępowanie wg.
wskazówek z niniejszej solucji.
Specjalne podziękowania dla mojej nauczycielki historii, na której to jakże "ciekawej" lekcji
wpadłem na pomysł napisania tego arta oraz panu od geografii za nieskonfiskowanie kartki z
niniejszym projektem po przyłapaniu na jego tworzeniu.
Pozdrowienia dla Angeliki
Koniec.
|
|