Znudzony przedstawiciel ginącego gatunku
czyli prognozy dot. długości życia Ziemi


Niniejszym ostrzega się o mrocznych zamiarach Autora tego tekstu, mającego na celu omamienie umysłów czytelników. Autor, jako kreatura skrajnie złośliwa, będzie tutaj czynił wszystko, co w jego mocy, by zepsuć komukolwiek humor, zniesmaczyć, doprowadzić do ciężkich urazów psychicznych tudzież zdeprawować.



Choleeernie dawno temu (AM #18) zdrowo się uśmiałem, czytając tekst Razvana o tym, jak to "Nasza Ziemia ginie!". Później śmiałem się z tego jeszcze przy kilku innych okazjach, m. in. po zapoznaniu się z opinią Pasibrzucha, który wcale trzeźwo ocenił, że nasza Ziemia jeszcze wiele wytrzyma (Nie wiem tylko czemu twierdzi, że ludzkość ma kiedyś wiginąć. Za dużo Fallouta?). Do wszystkiego wtrącił się jeszcze Eryk (jak przypuszczam, pod wpływem gorącego uczucia do Pasibrzucha :-)) i tak oto utworzył się piękny trójkąt miłosny :-). Nie urażając nikogo :-). Nie byłbym sobą, gdybym się też nie wypowiedział.

Ostatnio nawinął się jeszcze tekst "Eryk - Razvan - Pasibrzuch", autorstwa tego środkowego :-), który nic nowego do dyskusji nie wnosi, aczkolwiek wyjaśnia bardzo dokładnie, kto jest kto i jaką rolę w owej dyskusji odgrywa :-). Przy okazji tekst ten zainspirował mnie do włączenia się w ten temat, chociaż wcześniej wcale tego nie planowałem :-).

Nie wiem, skąd się co niektórym wzięło, że Ziemia jest tak bardzo zagrożona. Owszem, nasza wspaniała cywilizacja produkuje dużo zanieczyszczeń i innych niemiłych rzeczy, ale czy faktycznie to wszystko tak bardzo zagraża naszej planetce? Warto zauważyć, że zanieczyszczeń produkujemy coraz mniej, a ich skutki są po jakimś czasie likwidowane przez siły przyrody. Której to siły Razvan i inni najwyraźniej nie doceniają.

No dobra, pora na argumenty opozycji :-). Oto one - Razvan:

"Wszyscy słyszeliśmy o tzw. efekcie cieplarnianym, ale może nie wszyscy wiemy co to jest. Najogólniej mówiąc są to zmiany klimatyczne spowodowane przez nadmierne wprowadzanie CO2 do atmosfery. Fabryki każdego roku emitują do atmosfery tony tego związku i innych śmieci. Oczywiście CO2 jest niezbędne dla życia roślin (proces fotosyntezy) i ludzi. W końcu rośliny przekształcają ten związek na tlen, ale nadmierne ilości mogą okazać się katastrofalne w skutkach. Roślin na świecie jest coraz mniej, a dwutlenku węgla coraz więcej"

Muszę cię trochę zmartwić. Czy wiesz, że ludzie (i inne zwierzątka) również wydychają CO2? A więc więcej zwierzątek == katastrofa? Czy CO2 to taki znów cholernie nienaturalny związek, żeby się go aż tak obawiać? Jak sam słusznie zauważyłeś, roślinki potrafią go przekształcać, a więc o co się martwisz? A trąbienie o efekcie cieplarnianym to w znacznej mierze ściema i szukanie dziury w całym. A jeśli już mowa o dziurach... :-)

"Ludzie zaczynają unikać Słońca z powodu na razie częściowego zniszczenia naturalnej ochrony (ozonu), który nas chronił przed promieniami UV"

To bardzo dobrze że zaczynają unikać! Zbyt dużo opalania powoduje raka skóry i nawet ozon niewiele tu pomoże. Zresztą czas już skończyć z tą idiotyczną modą na opaleniznę! Ja tam jestem blady jak typowy informatyk (porównanie ze ścianą nie jest zbyt trafne w moim przypadku - mam młodsze rodzeństwo o skłonnościach artystyczno-destrukcyjnych, więc i ściany dalekie są od bladości) i jestem z tego dumny (z bladości, nie ścian, ani bynajmniej z rodzeństwa :-)). A inni to nic, tylko się kurde opalają. Wyglądają potem jak Murzyni i potem się dziwią, że jest dyskryminacja rasowa :-).

"Na Antarktydzie topnieją lodowce podwyższając tym samym poziom mórz i oceanów"

Kiedyś na Antarktydzie nie było wcale lodowców i jakoś świat nie zginął... To wszystko całkiem naturalne procesy i prawie niezależne od poczynań człowieka, wierz mi.

"Śnieg pada w miejscach, w których nigdy wcześniej nie padał"

Jak zacznie padać na Saharze, to może będzie powód do niepokoju, ale chyba do tej pory nic takiego się jeszcze nie zdarzyło?

"W USA ludzie giną na skutek nie ustępujących upałów"

Wodna kurka, następny będzie się użalał nad Ameryką! Na całym świecie ludzie umierają od upałów, nawet w Polsce. I nic dziwnego, najpierw się taki, kurde, opala całymi godzinami, a potem jest bardzo zdziwiony, że dostał udaru :-).

"Wody pitnej jest coraz mniej (gdzieś nawet przeczytałem, że jeżeli wybuchnie III wojna światowa to będzie się ona toczyła o nic innego jak właśnie o wodę)"

Nigdy nikomu nie zalecałem, żeby mniej czytał, więc dam ci inną radę: czytasz nieodpowiednie książki. Przerzuć się może z S-F na coś bardziej "przyziemnego".

"Każdego roku spalają się setki hektarów lasów, przechodzą olbrzymie huragany, tornada i powodzie"

Huragany i powodzie były zawsze. Nie jest to bynajmniej zjawisko nowe. A wiesz, jak wyglądała Ziemia kilka miliardów lat temu, zaraz po jej powstaniu? Same wulkany, tornada i inne atrakcje. Bardzo niemiła sceneria, a jednak właśnie w tym miejscu miało później powstać życie. Wniosek jest prosty. Pozory mylą :-).

"Katastrofy klimatyczne były zawsze, ale nigdy nie nawiedzały naszej planety z taką częstotliwością i nie siały takiego spustoszenia jak teraz. Od 1997r. Polska jest regularnie zalewana. Czasem powódź zalewa większe obszary tak jak to było w 1997r. i w tym, a czasem mniejsze"

Mówisz, jakbyś żył od przynajmniej 4 123 093 101 lat. Zapewniam raz jeszcze, były na planecie jeszcze większe "katastrofy" i nic wielkiego się nie stało. Nie przesadzaj też z tym spustoszeniem. Z pewnością powodzie w Polsce miłym wydarzeniem nie były, ale dopóki nie musimy pływać statkiem z Poznania do Krakowa, to chyba jeszcze nie jest aż tak źle :-).

"Jeśli dalej będziemy tak jak dotąd zanieczyszczać naszą atmosferę naukowcy ostrzegają, że do katastrofy klimatycznej na skalę światową dojdzie do 2050r., a może znacznie szybciej"

Przypomina mi to przepowiednie różnych takich nostradamusów i innych domorosłych proroków. Przeżyłem już kilka takich zapowiadanych "końców świata". Czy doczekam AD 2050, tego niestety (?) nie wiem, ale zapewniam, że Ziemia przeżyje. Chyba, że spełni się po drodze scenariusz do "Seksmisji" i władze nad światem przejmą kobiety :-).

"Człowiek nie może odwrócić tego co już zrobił, przez swoją głupotę i bezmyślność"

Gdyby nie "głupota i bezmyślność" człowieka, nie tylko twój art nie ujrzałby nigdy światła dziennego, ale i w ogóle człowiek nie wyszedłby w rozwoju poza etap maczug, jaskinii i polowań na mamuty. Rozumiesz? Postęp musi mieć swoją cenę. A okres, w którym ta cena wydaje się zbyt wysoka jest tylko okresem przejściowym. Im dalej postęp postępuje :-), tym mniej zanieczyszczane jest środowisko naturalne. Coś mi się zdaje, że już to kiedyś napisałem :-).

Tak na marginesie... To niezwykle interesujące zjawisko. Siedzi sobie taki gość przed komputerem, w ogrzewanym mieszkanku, na wygodnym krzesełku i narzeka na postęp! Ciekawe, w jaki sposób pisałby o tym z perspektywy jaskiniowca, który po całym dniu uganiania się za mamutami wraca głodny i ledwie żywy do brudnej, ciemnej i chłodnej jaskinii.

"Jednak moim zdaniem ludzie obudzą się gdy będzie już za późno na podjęcie jakichkolwiek działań"

Dobrze, że mamy jeszcze takich jak ty, którzy stoją na straży bezpieczeństwa naszej planety! Postraszy taki, jeden z drugim, wielką katastrofą, i kto wie, może uda się w ostatniej chwili zapobiec niebezpieczeństwu? Chociaż chyba nie o to Razvanowi biegało. Wydaje mi się, że to raczej kolejny taki, co to zawsze mówi: "Widzicie, durnie, coście narobili najlepszego?" i w ogóle bardzo lubi się mądrzyć i obwiniać innych. Ciekawe, w jaki sposób sam przyczynia się do "naprawiania" Ziemi. Pewnie wcale, bo przecież - jest już za późno.




Skazany Na Zagładę
pewien.gosc@wp.pl