ŻYCIE PRZECIĘTNEGO UŻYTKOWNIKA KOMPUTERA

Wstałem, o 10:30 ale wczoraj była jazda, ale nic, teraz trzeba się zbierać do szkoły, bo i tak już dość lekcji opuściłem. Uruchomiłem sobie komputer i pograłem chwilkę w Unreala, już po jedenastej, czas się zbierać, biorę plecak wkładam kilka zeszytów do niego i idę na przystanek. Marznąc na przystanku myślę sobie, w co zagrać, kiedy w końcu przyjadę z budy, może zajdę do Zenka, mówił ze ma Fife 2003, on to musi mięć kontakty, prawdziwy gość. W autobusie wydaje mi się, że spotkałem kogoś znajomego, tak jakbym kiedyś tą osobę widział, ale to może, dlatego że była to ładna dziewczyna... Kiedy już dojechałem do szkoły przyszło mi siedzieć kilka godzin w ławce, ale nudziarstwo, po co mi to wszystko wiedzieć i tak nie będę przecież człowieka rozkrajał, wiec, co mi do tego gdzie ma wątrobę a gdzie serce? Jak będę chciał to sobie znajdę jakiś program komputerowy i tam wszystko będzie napisane, a nie ze musze wkuwać. Po katorgach w szkole znowu siup do autobusu i znowu spotkałem tą samą osobę, powiedziała mi "cześć" to odpowiedziałem. Siadła sobie koło mnie, fajna ta dziewczyna, może chce mnie poznać...? Po chwili milczenia spytała, co tam u mnie słychać, powiedziałem, że wszystko po staremu, w końcu jak to na dziewczynę przystało rozgadała się o swoich koleżankach, co zrobiły i innych sprawach z nimi związanymi. Po jakimś czasie sobie przypomniałem, przecież chodziłem z ta piękna dziewczyna 8 lat do podstawówki, ach kurcze gdybym miał wtedy lepszy komputer, to bym jej zaimponował, a tak to nie miałem, po co do niej podchodzić, bo by mnie pewnie spławiła. W końcu dojechaliśmy do naszego miasta, grzecznie się pożegnałem i poszedłem do domu. Tam czekała już moja miłość, moje życie, mój cel. Rzuciłem plecakiem w kąt i zasiadłem na krześle czekając na najlepsze. Włączyłem w końcu mój ukochany komputer i zatopiłem się w rozgrywce CS'a, dorwę tych terrorystów choćby nie wiem co. Przyszedł czas na obiad wiec niechętnie po niego pobiegłem i przyniosłem sobie talerz przed monitor. Co prawda trudno jest jeść i grac, ale co jakiś czas przełykałem trochę zupki. Tak to zleciał mi dzień, wspaniale się grało z Scorpionem i Icehawkiem, ci to umieją rozwalić człowieka, następnym razem im pokaże. Ach, co to? Już 20? To trzeba iść sobie kolacyjkę zjeść, szybko zjadłem jedzono i wróciłem przed komputer, nie tęsknił za mną, bo nawet się nie zawiesił. Włączyłem IRCa i zacząłem sobie paplać, jakaś laska się na mnie napaliła wiec opisałem moja przystojna osobę, nie wspomniałem jej o pryszczach, kościstym/pulchnym wyglądzie, włosach nie mytych miesiąc itp. szczegółach, które by jej nie zainteresowały. Na gadaniu zleciały mi następne 2 godzinki, czas na UT nastał. Prawie miał bym rekord fragów, ale się nie udało, może następnym razem, już jest północ wiec musze iść poczytać jakąś naukowa książkę o tym jak wygląda wschód i zachód słońca, żebym później mógł się pochwalić, jaki jestem mądry i inteligentny dzięki komputerowi. 2:30 Zgasiłem światło i położyłem się spać, sam nie wiem, czemu dzisiaj tak wcześnie... Śniła mi się koleżanka, którą spotkałem w autobusie... Ciekawe czy ma komputer i e-maila, to mógłbym z nią sobie porozmawiać...

Polak Anonim
np. ( D. Arkenstone - Storm cry )

Ps. Pamiętam, jak w pewnym miejscu to opublikowałem, ciekawe czy w AM spotka się z taka sama krytyka, negowaniem wszystkiego, co tam zawarte. Ale to tak jak palaczowi da się szklankę trucizny zamiast papierosa - będzie bronił się rękami i nogami mówiąc, że to wcale nie to samo.