Posłuchajcie uważnie drogie dzieci bo bajeczka będzie, krótka. A będzie
o tym jak Royal Gryffin przekształcił się w Grey Wolfa.
A więc: dawano, dawno, dawno temu za górami i siedmioma lasami, za odległymi
morzami za dolinami za pustyniami za bagnami i za terenami spowitymi wiecznym
mrokiem była sobie mała wieś o wdzięcznej („dźwięcznej”) nazwie: ZAWIŚĆ. Były to
czasy świetności PRLu. PRL to był taki fajny ustrój. Wtedy inteligencja wsi i
miasteczek pracowała razem w pocie czoła na „zawiszczańskich” polach i łąkach.
Po pracy razem odwiedzali pobliskie karczmy w których były serwowane
najwyśmienitsze gatunki piwa i to wcale nie bezalkoholowego. Wyrabiano wtedy
120% normy. Wszystko było piękne i cudowne. W sklepach pułki uginały się pod
ciężarem różnorakich towarów takich jak: ocet, ocet, ocet, ocet i ocet. A czy
pamiętacie te cudne kolejki do sklepów za kawałkiem cudownego swojskiego nie
zmienionego genetycznie naszego polskiego mięsiwa. Jeśli tego nie pamiętacie bo
macie w końcu do tego prawo w końcu was ani mnie wtedy nie było a jeśli już
byliśmy to baaardzo mali. To wtedy panowie milicjanci mieli duże uprawnienia. Na
ulicach panował ład i porządek. No, no a te przepiękne gumowe białe pałki
noszone u boku funkcjonariuszy. To wtedy najpierw się biło a potem zadawało
pytania. Ach te przecudne czasy wolności, równości i braterstwa. Te piękne
wystawy sklepowe. Jakże pomysłowym musiał być ten człowiek, który wynalazł
kartki na żywność...
Wszech otaczające zwykłego przechodnia kolory szarości były za to przeplatane
pięknymi krwawymi sztandarami partii. Nasi bracia z zagranicy służyli nam zawsze
pomocą, mogliśmy być pewni swojej przyszłości, w końcu na nas oparty był wzrok
największego wodza z wodzów, który spoglądał na nas ze swojego apartamentu w
niebie.
Wtedy to gryfy można było spotkać często i gęsto. Ich gniazda znajdowały się
prawie na każdym domu. Mieć gryfa na dachu było powodem do dumy. Zwierzątka te
były darzone największym szacunkiem, ludzie wręcz z uwielbieniem na nie zerkali.
Tak to wtedy było tak sielsko i anielsko.
Niestety wszystko co piękne mija. Ludzie zaczęli się zmieniać. Zaczęło się
„ocieplać” i nie było już tak „zimno” jak kiedyś. Wiadomo powszechnie że gryfy
lubią „zimny” klimat. Zaczęły się liczne migracje. Nasza populacja zaczęła się
drastycznie zmniejszać. Ubywało nas w zastraszającym tempie. Obywatele... ekhm,
ludzie nie byli już tacy hojni. Zaczęło brakować dla nas pożywienia. Wielu z nas
umierało z głodu.
Ostateczny cios mojej rasie zadał pewien potwór o niewyobrażalnej sile. Jego
imienia nie można wypowiadać na glos więc rzeknę je na ucho drogi słuchaczu:
kapitalizm.... Oj jego okrucieństwo było niewyobrażalne. Niszczył wszystko na
swojej drodze, do tej pory niszczy. Najzabawniejsze jest to że zamiast pożerać
swoje ofiary tylko je zabijał przeżuwał i wypluwał po czym zabierał się za
następnego nieszczęśnika. Gryfy dzielnie stawiały mu czoła, ale bez pomocy ludzi
zaczęły przegrywać aż nadszedł czas w którym ostatni z nas padł rażony gromem.
Jednak nie był to ostatni, wszyscy myśleli że gryfy wymarły ale w małej wiosce
na południu ocalał ostatni z nas. Teraz właśnie pisze ten tekst.
Czasy się zmieniają aby przeżyć musiałem się ukrywać. Moje pióra zamieniłem w
futro w kolorze szarym. Niedożywiony stawałem się coraz to mniejszy i mniejszy
aż byłem wielkości przeciętnego wilka. Mój dziób przeistoczył się w silny pysk i
tak oto Royal Gryffin przeistoczył się w Grey Wolfa.
Teraz drogie dzieci nie spotkacie już żywego przedstawiciela rasy gryfów.
Ostatni z nich nie jest już tymi kim był kiedyś....... jest kimś lepszym??? ; )
Te dumne zwierzęta nadal pewnie będą w pamięci ludzi z zamierzchłych lat. Teraz
ich dumne sylwetki widnieją tylko na „starożytnych” rycinach z czasów PRLu.
Chlip........ chlip....... Poproszę o chusteczki......... smark..... Dziękuję,
oddaję z powrotem pańską własność....
Grey Wolf vel Royal Gryffin ( phantazm@interia.pl )
Ps. Temat tego arta??? Może... „Zmiany w ustrojach państwa a ewolucja zwierząt
zagrożonych wyginięciem, rozwiń zagadnienie zawarte w temacie na podstawie
poznanych lektur i przykładów z życia codziennego.” Kto chce mieć taki temat na
maturze z polskiego??? Powiem wam coś ale nikomu ani mru-mru. To jest temat z
matury 2003.
Ps. Wiem jestem chory człowiek a właściwie wilk.