Zauważyłem u wielu osób, które wypowiadają się na łamach AM, pewną tendencję do satanizmu, podważania dogmatów wiary katolickiej i wskazywania na jej słabości. Zresztą podobnych specjalistów znam osobiście, więc mogę się sam wypowiedzieć. Na dodatek sam powoli stawałem się podobny im wszystkim, ale zrozumiałem wiele rzeczy i teraz mogę zabrać głos w powyższej dyskusji. Nie ma odcinka AM bez ostrych krytyk wiary i bez licznych zwierzeń osób zwracających się ku satanizmowi. Czy naprawdę tak musi być? Możliwe, że tak, ale sytuacja nie ulegnie zmianie do czasu, aż ludzie nie zrozumieją, że ateizm to wybór a nie szpan i zaczną odróżniać wiarę od kościoła. Ale nie wszystko odrazu. Na początek chcę zaznaczyć, że mam 16 lat i nie jestem fanatykiem religijnym, a z satanizmem mam liczne kontakty czy to przez znajomych czy muzykę( Heavy Metal;)). Bardzo łatwo jest zaszpanować swoim ateizmem lub satanizmem w gronie znajomych. Sam znam osoby, które jedynie dla picu nie przystąpiły do bierzmowania. Jednak nie można ich nazwać ateistami, ponieważ nie pozostają po za jakąkolwiek religią. Obnoszą się z swoim brakiem wiary i wykorzystują go do podwyższenia swej pozycji w oczach znajomych. Tym bardziej, że liczne mas media kreują taki obraz młodego człowieka. Po co być narażonym na krytykę środowiska, jeśli można się jemu przypodobać. Trudniej byłoby wywalczyć sobie swoją pozycje będąc wierzącym niż nie. Jednak nie mówcie, że to jest nie możliwe, bo mi się udało. Jak takie osoby mogą się wypowiadać o zgniliźnie drążącej Kościół Katolicki, jeśli same nie są inne? Tacy ludzie nie wiedzą, co to ateizm czy satanizm. Uznają, że zaprzestawszy chodzenia do kościoła i zaczynając głosić hasła antyreligijne mogą uznawać się za kogoś lepszego. Dla nich odwiedzenie www.satan.pl (to antyreklama) czy ubranie się w czarny strój i zapuszczenie sobie Mansona(To przez tego palanta moja ukochana muzyka jest uważana za satanistyczną wbrew prawdzie) wystarczy do nazwania się wyznawcą szatana. Nie mam nic przeciw prawdziwym satanistą( mogą sobie wyznawać, co chcą podobnie jak inne religie dopóki, dopóty ktoś postronny nie ucierpi), ale wkurzają mnie ludzie, którzy nic a nic nie wiedzą o dogmatach tej wiary a obnoszą się z swym pseudo satanizmem. Słyszę od krytyków katolicyzmu opinie o księżach, którzy nie są godni sutanny, ale ci sami ludzie wkurzają się, gdy ktoś uzna za prawdę o ich muzyce czy upodobaniach na podstawie małej grupy zwyrodnialców, która znajdzie się w każdej społeczności. Denerwuje mnie twierdzenie, że Heavy Metal to muzyka satanistyczna od ludzi słuchających Britnejki czy Arki Noego(yeeahhh ostry czat:))))))). Ci ludzie nie potrafią zobaczyć przesłań płynących z piosenek wielu artystów tego gatunku muzycznego. Tak samo nie lubię opinii, że na mecze czy na WOODSTOCK(Owsiak RULEZ) przyjeżdżają chuligani, wariaci, ćpuny, sataniści, sekciarze, menele(niepotrzebne skreślić), kiedy na takie i podobne imprezy przychodzi 95%chcących się pobawić i 5% wolących poćpać, popić i pobić się między sobą(niepotrzebne skreślić{ info: na WOODSTOCK-u dopiero w tym roku ktoś został poszkodowany. Pomimo, że na tym koncercie jest tyle osób, co w średnim mieście, a w takim miastach przez dwa/trzy dni dochodzi do licznych rozbojów, gwałtów, napadów i morderstw...}) Uważam od pewnego czasu, że należy nie oceniać nikogo ani niczego po pozorach. Sam taki niedawno byłem, ale zrozumiałem, że księża mogą być inni niż ci pokazywani w TV, że to nie tylko pedofile, ludzie zachłanni na forsę czy rasiści. Wielu z nich potrafi się poświecić dla wiernych i Kościoła. Najlepszym przykładem jest nasz Papież Jan Paweł II, który już jako ksiądz był przyjacielem dla młodzieży i potrafił w czasach komunistycznych otoczyć się grupą ponad 100 ministrantów! Możliwe, że ktoś czytając ten tekst uznał mnie za fanatyka, ale zaświadczam, że z wieloma teoriami władz kościelnych się nie zgadzam. Po prostu pojeżdżających katolicyzm stawiam w równym rzędzie z księżmi krytykującymi, coś o czym nie mają pomięcia czy rozsiewającymi zabobony, rasizm lub nietolerancje. Te dwie grupy łączą klapki na oczach, wtrącanie się do spraw, o których mało wiedzą i uprzedzenia. |