=-=-= ZAKLADY BUCKMAHERSKIE - DLA JEDNYCH ZLO, DLA INNYCH WYPLATA ... =-=-=


Witam was serdecznie po raz kolejny w nastepnym odcinku opowiadan generala sly :))Dzis postanowilem napisac wam o zakladach bukmacherskich. Nie omieszkam wspomniec o mojej kolejnej historii z tym zwiazanej. Postawimy tutak kilka pytan i sprobujemy znalezc na nie odpowiedz. Na poczatku tylko male wyjasnienie : zaklady bukmacherskie to takie zaklady, gdzie sie nie wygrywa, a traci :( Przynajmniej takie jest moje zdanie. Wiecie, jak ja nie lubie pisac wstepow ?! Tak wiec Zaczynamy panowie i panie [i Qn'ie :) - przepraszam Qnik, ale musialem to napisac, bo tak fajnie wspolgralo z reszta] Moja historia, w ktorej stracilem kupe szmalu :

Zylem jak normalny czlowiek, chodzilem do szkoly, mialem zawsze pieniadze pod reka - jakies kieszonkowe, to ktos mi dal na urodziny i takie tam inne okazje. Zawsze sobie kupowalem to, co uwazalem za sluszne i potrzebne w danej chwili. Nigdy nie slyszalem o jakis totomixach itd. No i wlasnie dzis uwazam, ze ulyszenie tej wiadomosci to byl grzech. Nigdy mnie to nie pociagalo, zylem swoim tempem, nic mnie tam nie ciagnelo. Owszem, razem z kolegami wstepowalem tam, aby oni cos obstawiali, ale ja bron Boze ! Po prostu moje rozumowanie wtedy byo takie : nie wiem o co w tym chodzi, wiec nie stawiam, bo na pewno mnie przekreca i przegram. No, ale nadszedl ten pierwszy dzien, dzien ktorego nie da sie zapomniec ...

Wracam z kolega ze szkoly i przechodzimy wlasnie kolo totomixa, kiedy on mi oswiadcza, ze musi postawic, bo dzisiaj sa jakies tam mecze itp. Nie podobal mi sie ten pomysl, bo musialem sie spieszyc na trening, a moja nieobecnosc na nim bylaby chyba wyrzuceniem z klubu. Nie wiem jak to sie stalo, ale wstapilem razem z nim. DLugie schody, ostro w gore, pierwsze pietro, biale drzwi z wywieszona kartka, obok jakies biura, lazienka ... Wchodzimy i od razu mnie zatkalo. Mnostwo osob, wszyscy dyskutuja, wrecz krzycza, kloca sie. Kilka tablic z jakimis liczbami i nazwami druzyn. O Boooooze, ja nie wiem co to jest. Ide stad ! - powiedzialem sobie. Zostalem jednak i poczekalem na kolege, ktory cos tam kreslil na jakis kartkach, zaznaczal i co chwile zastanawial sie, jakby ciezkie zadanie glowkowe musial wykonac. Szybko podbieglem do niego i ... no wlasnie, puscil pierwszy kupon za 2 zl. Odbiera, mina zaciekawienia, wrecz radosci, patrzy ... a tam ma do wygrania 700 iles tam zlotych. O zesz w morde ! Ja tez tak chce ! No i najpierw musial mi tlumaczyc przez kilkanascie minut, jak sie to skresla, o co chodzi z tymi dziwnymi liczbami, ile moge postawic, ile wygrac itp. Jeeest, skreslilem moj pierwszy kupon w zyciu, ale sie cieszylem. Podchodze do takiego fajnego urzadzenia, daje pani, ktora jednym ruchem wklada go wlasnie w maszyne i wyskakuje mi goptowy kupon. Katem oka patrze : oooł maj gat :)) Mialem do wygrania 2350 zl. Postawilem jedyne dwa, a tu taka wygrana prawdopodobna ! Podoba mi sie to ! Do dzis pamietam, ze zaznaczylem mecze inauguracyjne pierwszej i drugiej ligi. To bylo wspaniale uczucie, miec taki kupon i chwalic sie przed kolegami, ze mozesz wygrac tyle szmalu. Oczywiscie na poczatklu myslalem o mojej wygranej caly czas, inne mnie nie obchodzilo ... stalem sie maniakiem. Nastepnego dnia wstaje rano, przegladam wyniki i ... ostatni mecz, na razie wszystkie mi weszly : legia wygrala, wisla tez, lech wygral ... WOW ! Przelaczam strone w telegazecie, boooze bede mial 2000 zl ! Ale groclin remisuje, a ja dalem, ze wygra ... i przegralem ...

... Ale nie zalamalem sie, poniewaz myslalem, ze to pierwszy raz i nastepne beda mi przynosic wygrane. Nie moglem sie opanowac, cos mna rzadzilo. Jak ja, mlody chlopak, nagle zmienil zdanie co do takich zakladow ? Nie wiem, ale pewnie byla to chec pozyskania wiekszej gotowki. I tak nie bylo dnia, gdzie tam chodzilem i skreslalem poszczegolne kupony. Mialem ich kilkaset w domu .. Najpierw zaczelo sie stawianie od 2 zlotych - minimalnych stawek. Przychodzily wygrane po 30, 40 zl i wiecej. A wiec zaczalem stawiac po 20 zl i 30, aby wiecej wygrac. Codziennie po szkole musialem wstapic tam, aby zobaczcy chocby tablice i te stawki, ktore obowiazywaly. Gdy nie mialem kasy, nawet
KRADLEM OJCU ! Nie zdawalem sobie sprawy, ze to bylo zle, ja musialem miec pieniadze na swoje potrzeby. Calkowicie pochlonelem sie tym zajeciem, analizowalem i przeliczalem stawki, przegladalem wyniki i kombinowalem, aby jak najwiecej wygrac za najmniejsza stawke. Gdy sie udawalo na poczatku, to czulem sie jak Bog. Pomyslcie : idziesz z twoim kuponem do tej maszyny rejestrujacej, dajesz go pani a ona jednym ruchem wklada go do niej i wyskakuje napis 'WYGRANA 45,20 ZL'. WOW ! Co za wspaniale uczucie, wszyscy sie na ciebie patrza, cos tam do siebie mowia, podziwiaja. Masz kase, teraz mozesz poswirowac i cos sobie kupic ...

... Ale niezupelnie. Na poczatku 5 zl to byla dla mnie duza kwota, wiecej nie potrzebowalem na tydzienm, bo nie mialem az nadto potrzeb. Kiedy jednak mi brakowalo gotowki to zglaszalem sie do ojca. Zawsze mi dawal, ale nie wiedzial na co przeznaczam te pieniadze i czemu one sluza. Pozniej, kiedy to coraz czesciej wygrywalem to 50 zlotych to dla mnie byla bardzo niska kwota. Zgarnialem kase po 200 zl, ale nie wydawalem jej na przyjemnosci, tylko stawialem kilkadziesiat kuponow i nie mialem pozniej nic. Zauwazylem, ze ja nie umiem operowac malymi kwotami ... Pozyczalem od kolegow pieniadze, przekrecalem ich, kradlem ... to bylo straszne, wlasciwie dzis jest straszne, bowtedy dzialalem 'w imie dobrej intencji'. Przynajmniej tak myslalem. Z poczatku porazki w totomixa mn ie nie denerwowaly, przecie musi byc kiedys pierwszy raz, ta przegrana ... jednak z czasem ogarniala mnie panika i furia, kiedy dowiadywalem sie o mojej przegranej. Jednak nie moglem przestac, bo chyba chcialem udowodnic sobie, ze potrafie skreslac dobrze i wygrywac pieniadze.
I co z tego, ze do dzis wygralem tam kolo 1000 zl, jak postawilem z 1300 ?? CZyli jestem na minusie 300 zl, a to dla mnie DZIS kolosalne pieniadze ! No, ale gralem dalej ...

strasznie mnie to pochlanialo, rujnowalem swoje zycie, ciagle gadalem tylko o tym totomixie, o niczym innym. Pytalem sie o wyniki, analizowalem z kolegami i klocilem sie z nimi, ze i tak wygram, wiec klotnie sa zbyteczne. Kilka osob zobaczylo, ze zaczalem przynosic wielkie sumy do szkoly i postanowilo grac tak jak ja. Zawsze wybierali sie ze mna, poniewaz uwazali, ze ja na pewno wygram i oni skresla tak samo jak ja. Gubilo to ich, poniekad ja tez czulem sie odpowiedzialny, kiedy tracili przeze mnie pieniadze, jakze ciezko wywalczone od rodzicow. Ale obracalem sie w niezlych kwotach i zylem dostatnio, cieszylem sie z tego, iz w naszym miescie jest wlasnie cos takiego. Dzieki niemu jestem dzis kim. Bylem kims, bo dzis to naprawde musze zaczynac od nowa ...

Mania trwala kolo roku, codzienne wizyty, przetracone i wygrane pieniadze, ktore jednak byly znikome. Zawsze kiedy przegrywalem mowilem sobie, ze musze je odrobic w nastepnym skreslaniu. I zawsze tak bylo, jednak od pewnego czasu ciagle przegrywalem, bo nie wchodza mi pojedyncze mecze. I stala sie rzecz dla nie straszna :
OJCIEC DOWIEDZIAL SIE NA CO PRZEZNACZAM PIENIADZE I ZNALAZL W MOIM PORTFELU KUPONY. Takiego ochrzanu nie dostalem chyba nigdy, balem sie strasznie. Ojciec emanowal straszna zloscia. Zabral mi wszystko, dostalem kary i zakazal mi chodzenia w to miejsce. Przez kilka tygodni rzeczywiscie dalem sobie spokoj i zylem tak jak kiedys, spokojnie i pelnym podiwme na swiat. Przechodzac kiedys kolo zakladu nie moglem sie opanowac i znowu zaczalem grac. Przegrywalem, przegrywalem i jeszcze raz przgrywalem. Nie mialem pieniedzy na nic, czulem sie z tym zle, ze inni zawsze maja gotowke przy sobie, a ja biedny taki jestem ... Ojca nawet nie prosilem o kase, bo przez jakis okres przestal mi ufac i kompletnie nie dawal mi zadnych pieniedzy. To jest gorsze niz narkotyki czy palenie, to taki sam nalog ... a nawet gorszy ...

Po jakims czasie zrozumialem, ze to nabijanie portfeli pewnym osobom, ktorych nie znam, ale ktore rzadza calym tym shitem. Ale sie denerwowalem : trace kase na czyms dla kogos, a oni jeszcze pozniej sie z tego smieja pewnie i do tego gadaja, ze i tak kiedys musisz wygrac, wiec nie pozostaje ci nic innego, jak tylko grac. Ale Bullshit! Toz to przekraczalo moje pojecie. Pozniej chodzilem tam z nienawiscia, jakbym byl obrazony - na siebie, na swiat, na wszystkich. Znalem tamta pania, co obslugiwala totomixa, zawsze mnie lubila, pytala sie mnie o pewne sprawy i chetnie rozmawiala. Jednak i ona zauwazyla, ze jestem jakis taki smutny i przygnebiony. No tak, bylem ... i wlasnie najgorsze przede mna bylo. Pewnego dnia wstapilem tam kolejny raz sprawdzajac, czy cos wygralem czy nie. Okazalo sie, ze znowu nic, stracilem kilka zlociszy, naburmuszylem sie i ... nawrzucalem osobom pracujacy tam, po czym udalem sie do wyjscia i oznajmilem, ze juz wiecej moja noga tam nie postanie. Nie wiem co we mnie wstapilo, ale w duszy cos mi gralo, ze musze to powiedziec, wytrzepac z siebie te zale, te katorgi, przez ktore musialem przechodzic. Jakby Jezus kazal sie zwierzyc nie tylko Sobie, lecz innym osobom ... wiem ze to bylo zle, poniewaz obrazilem ludzi, ktorzy nie mieli praktycznie wplywu na to, czy wygrywam. Po prostu tam pracowali, nie mieli innego wyboru. A ja, glupi palant, znizylem sie do minimalnego poziomu moich wartosci i pokazalem swoja zla strone, z czego jest mi przykro do dzis. Oczywiscie po dzis dzien ludzie pracujeacy tam patrza na mnie ze zloscia, zazenowaniem, wrecz zalem, ze tak mlody chlopak w taki sposob ich obrazil. Meczyly mnie te mysli, przesladowaly, po co wlasciwie ja to zrobilem ? Przeciez sam chcialem tam chodzic z wlasnej nieprzymuszonej woli, nie musialem sie na nikim wyżywac. Ale zrozumialem to dopiero teraz i postanowilem przeprosic tamtejsza 'zaloge', czego wczesniej nie smialem zrobic. Pozostal pewnie pewien wstret do mnie, ale co nieco odzyskalem w oczach tych ludzi i nie jestem juz pomazancem i chamem, jak to siebie sam okreslilem. Do bledu trzeba umiec sie przyznac, a ja wlasnie to uczynilem i jestem z siebie dumny. Naprawde. To dodaje poczucia pewnosci siebie, sprawia, iz patrzysz sam na siebie, o ile umiesz, z innej strony. No, ale mam nadzieje, ze mnie tam zapamietaja jako dobrego czlowieka, mimo tej wpadki i nie beda mnie wytykac na ulicy...

Dzis jestem radosnym czlowiekiem, znowu sie ciesze z zycia, do totomixa juz nie chodze, a jak juz to sporadycznie. Przestalem grac, zaczalem
SZANOWAC pieniadze. I tak sobie do dzis zbieram, mam je w skarbonce. Dla mnei to swietosc, tak jak kiedys. Ojciec zapalal znowu do mnie zaufaniem i jest tak jak dawnie, bez niepotrzebnych klotni i awantur. Spokojna rodzina sobie zyje, bez znaczacych problemow. Ale wiem, ze gdzies w podswiadomosci mam jeszcze obraz zakladow buckmacherskich i na pewno kiedys tam zawitam. Ostrzegam was tylko, zebyscie nie grali jak maniacyw takie gry, bo skonczy sie to dla was zle, przestaniecie zyc, a grac i to wami zapanuje. Bedziecie tracic mnostwo pieniedzy, ktore na pewno sa wam potrzebne. Nie mam stalych dochodow, wiec nie moge juz sobie na takie cos pozwolic. Kiedys, kiedy bede pracowal, na pewno nie raz operowalem bede wiekszymi sumami, ktore pozyskam w totomixie i innych.

ALE WAM MOWIE : TO JEST ZLE !!! NIE PROBUJCIE, BO POZNIEJ JUZ NIE PRZESTANIECIE. TO NALOG NIE DO POKONANIA. JA NA PEWNO WYLECZONY NIE JESTEM CALKOWICIE, WIEC DO KONCA ZYCIA DRZEMAC WE MNIE BEDA TE LICZBY I WYGRANE, NATOMIAST WY SPOKOJNIE SOBIE ZYJCIE !

Ps1. TATU & Queen rulez !
Ps2. Ale otworzyli u nas w miescie Professional i juz raz bylem, przegrywajac 5 zl :(( Musze tam isc jeszcze raz, zeby je odrobic. Widzicie, ja juz naprawde praktycznie jestem stracony. Ale po prostu jakis tam honor kaze mi wracac w to miejsce ...
Ps3. Nie moge sie opanowac, potrzebny mi psycholog !
Ps4. Nie chodzcie tam nigdy !
Ps5. Widzieliscie tego Erica z 'Baru', tego czarnoskorego ? Mieszka 10 km ode mnie i keidys nawet bylem u niego na imprezie :))

Pozdrawiam was wszystkich, przede wszystkim niszczycieli textow : Qnika i Eddiego. Nie owijalem w tym arcie, na czym rzecz polega, jak sie stawia, co to jest stawka itp. Tu sa moje przygodyy, odczucia i spostrzezenia. Wnioski wyviagnijcie sobie sami, one nie sa napisane powyzej, ale ukryte i trzeba poanalizowac, zeby je znalezc. Dzieki za uwage, mam nadzieje, ze art znajdzie sie w AM. Text moze pisany troche chaotycznie, ale to ze wzgledu, ze mam strasznie wspomnienia i ciezko je przelac na edytorek textu - notepadzik :)) No, ale mam nadzieje, ze was ostrzeglem i ze was sie podoba :))

TRAKTUJCIE TEN TEXT JAKO PRZESTROGE !

sly
slyther@go2.pl