Ostatnio, a właściwie jakieś 2 tygodnie temu, choć bardzo możliwe, że było to wcześniej, później na pewno nie, gdyż taki fakt bym pamiętał, zdarzyło mi się przeczytać tekst, wybacz autorze ale nie pamiętam jak się zwiesz, jakiegoś autora o szarej rzeczywistości. (czy to zdanie nie było przydługie.kiedyś czytałem ' w poszukiwaniu straconego czasu' i tam były takie długie zdania). Przynajmniej wydaje mi się, że było to w AM, ale moja pewność odbiega od całkowitej o jakieś 15 do 20 %. Poruszony tym artykułem, a raczej jego wspomnieniem, które tak na marginesie przyniosło inne wspomnienie, postanowiłem napisać coś o tejże szarej aż do bólu rzeczywistości polskiej. (wiem, wiem, że przymiotnik powinien być przed rzeczownikiem). Przygotujcie się i wytężcie oczy, bo właśnie nadciąga najważniejsza część mego tekstu dzisiejszego.

Pewnego dnia obudziłem się w swoim pokoju, tak jak to bywa kiedy jestem w domu. Gdy tylko podniosłem powiekę, ujrzałem szarość. Pomyślałem : 'co jest, kurde, grane? przecież mam pokój od wschodu, więc powinno być w nim pełno słońca, zwłaszcza że jest jeszcze lato'. Jednak nie tego dnia. To znaczy lato jak najbardziej nadal było, tylko jakby się troszkę zmieniło. Na niebie były chmury, a wpokoju panowała szrość. Nie znoszę jej, bo kojarzy mi się z tymi wszystkimi porankami, kiedy musiałem wstawać do szkoły. Teraz kiedy jestem na studiach, a zajęcia zaczynają się o ósmej, to przez większą część roku wstaję, gdy jeszcze jest ciemno (choć i tak szybko dnieje). Wracając do tematu. Widząc tę szarość, postanowiłem nie wyglądać przez okno i na razie nie podnosić żaluzji, bo na zewnątrz musiało być jeszcze gorzej. Pewnie spytacie dlaczego. Ano dlatego, że mieszkam w blokowisku (siekierka dla architektów, którzy popełnili moje osiedle i te bloki. ta siekierka powinna im spaść na karki). Jeśli byłbyś, drogi czytelniku w moim mieszkaniu i wyjrzał przez jedno okno (to wielkie okno balkonowe), zobaczyłbyś oddalony o jakieś 50 metrów drugi blok. Troszkę w lewo wyrasta kolejny. Tylko gdy spojrzysz jeszcze bardziej w lewo, w oddali ujrzysz jakieś łąki, a dalej jakieś wsie. Z kolei, z drugiej strony mieszkania posiadam resztę okien. Widok z tychże wychodzi na podwórko. Ci geniusze architektury, wpadli na pomysł żeby każdy blok na tym osiedlu był w kształcie kąta 90 stopni. Więc 2 bloki formują kwadrat, który ma przerwy w 2 wierzchołakch. Powstały w ten sposób malownicze, betonowe studnie. Żeby wydostać się na podwórko, muszę jednak (niestety) wyjść na klatkę schodową. Mym oczom ukazuje się cudowny widok. Na podłodze pełno śmieci. Jakieś papiery, jakieś gnijące jabłko. Kiedyś jakiś matoł bawił się w rzucanie jabłkiem w ścianę. Nie wiem czy to miał być jakiś akt twórczy (kto by tam rozumiał współczesną sztukę :) jednak mam wrażenie, że nie. Większość ludzi, którzy tu mieszkają to jakieś chamy. Np. posprzątasz koło swoich drzwi, no i ten kawałek schodów obok, a tu zaraz jakaś fleja nasyfi ci jakimś śmieciem. Mnie by się odechciało, ale np. moja mama twierdzi, że woli mieć czysto koło drzwi. Poza tym, na ścianach pełno jakichś napisów wypisanych albo wyrytych. Na stropie, trochę wypalonych napisów. Do tego jeszcze ci idioci ze spółdzielni wymyślili, że pomalują klatkę farbą o barwie szpitalna zieleń. O tyle dobrze, że wcześniej była brązowa w kolorze gówna. Na zewnątrz też za czysto nie jest, ale jakoś to lepiej wygląda. Pod klatakmi, na ławkach siedzi kwiat młodzieży. Dresy i hip-hopowcy. Wieczorami może być nieciekawie, a jak np. masz długie włosy, to lepiej nie zapuszczaj się między bloki. Zresztą możesz wyglądać 'normalnie', ale jak nie jesteś z naszego osiedla to i tak masz przejebane. Dosłownie. Pamiętam jak dawno temu przyszli tu dwaj moi kumple z innej części miasta. Dostało im się bo nie byli stąd. Dobrze, że jednak są tu jeszcze jacyś przyzwoici ludzie. Wiecie o co mi chodzi - tacy co to niekoniecznie noszą szerokie gacie, a tak bardziej w ciemnych barwach się światu objawjają. Oczywiście o ubranie mi chodziło, żeby nie było niedomówień. Ci, z kolei bywają np. w takim parku. Dawniej ja też tam byłem, browce i tanie wino piłem, ale potem mi się odechciało. Ci ludzie postrzegani są jako żule. Oczywiście we wszystkim jest jakaś prawda, bo od winka to oni nie stronią. Ale przynajmniej nie biją nikogo. Zresztą, co można robić w mieście, gdzie praktycznie nic się nie dzieje. Można siedzieć w domu, czytać ksiązki, słuchać muzy, no ale ile tak można. Trzeba przecież do ludzi wyjść. No, a wtedy wiadomo jak to bywa. Ogólnie nie jest wesoło. A za to bardzo szaro. I do tego ten prześliczny pióropusz dymu z komina pobliskej fabryki, który widzisz z daleka, gdy tylko jedziesz do M. Jedyna rzecz jaką jeszcze widać z daleka to wieża kościoła, ale to już inna bajka. Czasami miałbym ochotę obrzygać całe to miasto (tak jak ten koleś w teledysku korna [woklaista ma fajny statyw od mikrofonu]). I nie mam zamiaru tu wracać po studiach, bo i po co? No future, jak mówią punki. Chyba żebym na zasiłek poszedł. A jednak .....

A jednak lubię tu wrócić od czasu do czasu ( i to dość często) i zawsze będę wspominał najlepsze chwile, które tu spędziłem. A muszę przyznać, że trochę ich było. Tu spędziłem w końcu dzieciństwo (nic nie wydaje się tak fajne jak kraj lat dziecinnych, czyż nie?) i część młodości. Tu przeżyłem sporo rzeczy po raz pierwszy, a to zawsze się pamięta. I tak jak wielokrotnie powtarzł mój przyjaciel, zawsze będzie to miejsce budzić we mnie jakiś sentyment, i zawsze będzie miło tu wrócić.

Teraz skończę już ten tekst, bo się zmęczyłem. Wiecie, kampania wrześniowa to nic wesołego, dobrze że chociaż jeszcze przez 3 tygodnie będę mógł się wyspać. c/u pipl.

VLADIS dermeister@interia.pl

ps. nie muszem ale chcem parę peesów popełnić
psII. chciałbym z tego miejsca pozdrowić Słoneczko z L.
ps.III normalnie bym tego nie zrobił, ale muza której słuchałem w czasie pisania jest tak świetna, że chcę wam o tym powiedzieć bo może ktoś zacznie tego słuchać, a więc : "All Along The Watch Tower" - wiadomo że Jimi Hendrix (choć Dylan też jest ok), "Time" - Pink Floyd, "Lady In Black" - Uriah Heep, "Crosstown Traffic" - znów Jimi, "In The Court Of The Crimson King" - King Crimson, "Niemals Einer Meinung" i "Mein Land" - Die Toten Hosen oraz wiele, wiele innych, bo pisałem ten tekst powolutku nie spiesząc się i relaksując przy tych wspaniałych dźwiękach