Kiedy jakieś dwa miesiące temu w połowie
lipca zaczynałem pisać swój pierwszy tekst
do AM postanowiłem sobie, że spod mojego pióra,
a raczej spod klawiatury, nie będą wychodzić
tzw. arty o artach. Przyjąłem sobie za
zasadę polegać na własnej inwencji, nie
korzystać z oklepanych tematów, a samemu
poruszać te sprawy, o których nikt jeszcze
nie wspominał. Szybko jednak okazało się,
że strategia ta ma sporo wad, a sama w sobie
podchodzi nieco pod ograniczanie sobie
horyzontów. Co więcej, od pewnego czasu dojrzewała we mnie
coraz bardziej chęć wypowiedzenia się głośno
o tym, co się ostatnio dzieje w Magu. Dojrzała
już na tyle by zaleźć ujście w tym arcie.
Tak, więc kończąc ten nieco zawiły wstęp
przechodzę do rzeczy.
Jest ich dwóch. Dwóch młodych
ludzi. Młodych ponadprzeciętnie inteligentnych
ludzi. Są do siebie podobni. To fakt. Pewnie nie
zdają sobie z tego sprawy jak bardzo podobni. A
największym łączącym ich podobieństwem jest
to, że... myślą... Myślą nietypowo,
ambitnie, ale co ważniejsze kreatywnie,
produktywnie. Łączy ich jeszcze jedna wspólna
cecha - lubią i potrafią wyrażać swoje myśli,
przekonywać do nich innych, argumentować,
przedstawiać dowody... potrafią, są w tym
znakomici.
Podobieństw jest więcej.
Obaj żywo interesują się
tym, co dzieje się wokół nich dzieje. Wyciągają
wnioski z faktów. Nie poddając się opiniotwórczym
prądom mediów sami wyrabiają sobie sądy na
temat spraw, które ich dotyczą. Jak prawdziwi
myślący, młodzi ludzie. Zresztą na wiele
tematów mają takie samo zdanie.
Obaj zgadzają się, co
do tego, że nasz kraj jest źle rządzony, i że
politycy przejmują się głównie swoimi
portfelami. Nie podobają im się zbyt wysokie
podatki, brak poczucia bezpieczeństwa i
marnowanie pieniędzy przez państwo. Obaj sądzą,
że idziemy na zbyt duże ustępstwa wobec UE,
ale mimo wszystko są zdania, że powinniśmy do
niej przystąpić. Czują też, że telewizja w
tej jak i każdej innej sprawie nie mówi nam całej
prawdy. Andrzeja Leppera uznają z zagrożenie.
Potępiają zamachy z 11 września.
Dobra, starczy już tej
polityki, bo nie w tym rzecz.
Łączy ich jeszcze coś
więcej. Nie chodzi mi o to, że lubią od czasu
do czasu spotkać się w gronie przyjaciół przy
bezalkoholowcach, ani też oto, że jak mało,
kto ze znanych mi ludzi potrafią nawet przyciśnięci
do muru bronić swojego zdania. Mam na myśli ich
wspólną pasję, a mianowicie pisanie. Zarówno
jeden jak i drugi lubi tworzyć krótkie, acz treściwe
teksty, oprawiać je html'owską grafikę i wysyłać
na adres mojego ulubionego maga. Pod względem
jakości tekstów (ilości zresztą też) wybijają
się spośród innych nadsyłających swoje arty
autorów. Łatwo zresztą poznać, że ma się
przed sobą efekt pracy któregoś z nich. Jeden
umieszcza na końcu linki do różnorakich
organizacji, a drugi, choć deklaruje się jako
niewierzący, prosi Boga by miał w swej opiece
Królową. Domyślacie się już pewnie, o kim
piszę? Tak, tak, o Pasibrzuchu i Eryku.
A z czego jeszcze są
znani ci myślący, młodzi ludzie? A no z tego,
że jak na myślących ludzi przystało bez
przerwy się kłócą. Nie ma wydania, w którym
nie znalazłbym tekstu, w którym jeden nie
obrzucałby błotem drugiego. Muszę przyznać,
że staje się to już nieco męczące. Bo to łapią
się za słowa, to zarzucają sobie ograniczenie
horyzontów i brak wiedzy o życiu, to naśmiewają
się jeden z drugiego, to znów obwiniają się
nawzajem o zbytnie unoszenie się, po czym sami
dają się ponieść emocjom. Swoje polemiki ładują
taką wzajemną niechęcią, że po prostu
odechciewa się ich czytać.
Dlatego wołam "Dość!
Skończcie z tym!". Nie po to posiedliśmy
umiejętność porozumiewania się, by na siebie
krzyczeć. Nie po to istnieje wolność słowa,
by bez przerwy wyrażać wzajemną antypatię.
Ludzie czytają AM nie po to, by znaleźć w nim
10 KB nasączonych wrogością, tylko po to by
poznać myśli tych po drugiej stronie kabla. Myśli
te są czasem lekko mówiąc nieprzyjemne. Ale
czy tak być musi? Czy nie można inaczej?...
A czy przeszło wam może
przez myśl, tobie Eryku i tobie Pasibrzuchu, żeby
się pogodzić i przeprosić się? Czy może było
to zbyt proste, zbyt banalne? "Jak to ja
jego?!?"- Tak, właśnie ty jego...
przeprosić... Wiem, że nieźle sobie nabruździliście,
ale przecież można to zostawić, nie wracać do
tego. Przecież wcale nie jesteście jak ogień i
woda. Zobaczcie ile łączących was podobieństw
znalazłem w waszych tekstach. Jedno z nich powtórzyłem
dwukrotnie i powtórzę raz jeszcze. Młodzi myślący
ludzie...
Dlatego proszę was - pogódźcie
się wreszcie. Zróbcie to z okazji Świąt, z
okazji 20 IX, z okazji dobrego humoru lub po
prostu bez okazji. Zróbcie to dla siebie, dla
Qn'ika, dla waszych czytelników a może dla
Rainmana, który przeczesywał wasze teksty (a było
ich trochę), żeby znaleźć tych kilka rzeczy,
które was łączą.
I pamiętajcie -
Najtrudniej jest wyciągnąć rękę w geście
pojednania jako pierwszy. Ale i satysakcja jest
wtedy o niebo większa.
#Rainman#
wrzesień
'02
shappy_rainman@gazeta.pl
|