"Wiesz, co innego gdy by ona pracowała.
Kiedy człowiek zarabia, zaczyna coś znaczyć".

Autobus rusza; Głowa przyklejona do szyby, wszystko zagłusza odgłos silnika. Po pewnym czasie znów słychać głos:

"Ja tam uważam, że dobrze zrobiła.
Pomyśl co ona może?"

Autobus nieubłaganie podąża pod górę, wydając monotonne odgłosy. W szybie widzę odbicie swoich nóg,
nie mam siły ułożyć ich w wygodniejszej pozycji.

"Takich ludzi powinno się zamykać.
To w ogóle nie są ludzie!"

Głowa coraz bardziej boli, w uszach huczy, prawie nic nie słychać.

"Ja ją znałam. Mogła zarabiać, ale nie
ona wolała wszystko przećpać".

Powoli podnoszę powieki.

"Co ona sobie myślała?
Że taki facet będzie z nią zawsze?"

Powoli rozchylam wargi.

"...ćpa pewnie się puszcza..."

Chcę coś powiedzieć.

"Kurwa czy nie, ćpunka czy nie, za coś takiego powinni ją zamknąć".

Krzyczę: "zamknijcie się".

"To już w niej żyło"

Mój krzyk ginie pod kołami autobusu, nie słyszany przez nikogo.

"Ćpuni i kurwy nie mają prawa do szczęścia"
(nie wiem czy to ja pomyślałem, czy rzeczywiście padły takie słowa)

...

Odzyskuję świadomość na przystanku.

"Ona powinna urodzić"

... jest ciemno;
"powinna..."
...nikogo dookoła;
"powinna..."
w głowie huczy tylko:
"powinna"
Nie mam siły żeby wrócić do domu
"powinna"

"Niech ktoś mi pomoże!"

To mówi ona czy ja?


red_like_dragon_fall