Ziutek morduje staruszki

Ahh kolejny nudny dzien w moim pelnym szarosci zyciu - pomyslal sobie Ziutek wstajac rano z lozka. Poszedl do kuchni i przyrzadzil sobie netoperka nakrapianego sosem vinegre. Juz 12 w poludnie, pomyslal sobie nasz bohater szybko pakujac wszystkie potrzebne mu przyzady do pracy. Wybiegl z domu trzymajac pod pacha notebooka i udal sie na miejsce spotkania. Kiedy przybyl juz do chatki w ktorej wczesniej agenci sie umowili, spotkanie sie rozpoczynalo
- panowie, nasze zadanie jest dzisiaj bardzo trudne politycznie - powiedzial jeden z Szefow. Jak informuje nasza agencja, humadoianalne istoty ktore w kazdej chwili moga sie upodobnic do dowolnej osoby zajmuja ziemie. Jednak nie wiedza jeszcze o naszej organizacji i nie zmieniaja twarzy zbyt czesto. Kazdy z was dostal zdjecia 2 osob - to beda wasze cele. Macie je wyeliminowac cicho, ale zeby wygladalo to na napad. Cyrkulianie sa bardzo sprytni, zauwazyli, ze szczegolnym szacunkie dazymy osoby starsze i wlasnie w takie sie przeksztalcili. Swoje wyposazenie znajdziecie w prywatnych chatach. Na wykonanie zadania macie 8 godzin, po dokladniejsze instrukcje odsylam was do tekstu znajdujacego sie na dyskietce.
- gdzie znajdziemy dyskietki - zapytal Ziutek poniewaz bylo to jego pierwsze zadanie i niewiele jeszcze wiedzial
- przy wyposazeniu sa wszystkie potrzebne przedmioty, dyskietka rowniez. Wszystkiego sie z niej dowiecie, ja wiecej powiedziec nie moge, powodzenia. Szef sie odwrocil i odszedl.
Wszyscy udali sie do swoich chat i Ziutek rowniez postanowil nie zwlekac. Gdy znalazl sie na miejscu postanowil od razu przeczytac zadanie zapisane na dyskietce.
" Na dolaczonych plikach sa zdjecia dwoch starszych osob. Jesli cie zobacza i pozwolisz im odejsc - czuj sie martwym. Osoba numer jeden, dzisiaj powinna isc do sklepu z pieczywem, na drodze do niego o tej porze nie ma zbyt wiele osob, tam szukaj swojej szansy. Osoba numer dwa powinna popoludniu udac sie do silowni, na miejscu nie masz szans bo bedzie miala obstawe, ale bedzie wracac do swojej bazy okolo godziny 18:00, poszukaj dogodnych pozycji w budynkach kolo kamieniczki. Musisz trafic go za pierwszym razem, w srodku az roi sie od Cyrkulianow i jesli cie zauwaza, bedziesz mogl sie czuc martwym. Innych wyjsc nie masz(...)"
Ziutek bez zbednych ceregieli udal sie na ulice nieopodal piekarni. Nagle w oddali zauwazyl pewna staruszke, nie mogl z tej odleglosci rozpoznac, czy to jego cel wiec zalozyl okulary i udajac muche(to przez te okulary) szybkim krokiem poszedl w strone zauwazonej staruszki. Mijajac ja pyrzgladal sie jej dokladnie, nastepnie pobiegl za rog, wiciagnal swojego notebooka i sprawdzil czy to dobra osoba. Tak, to ona. Zrobil biegiem kolko wokol budynku, zeby znalezc sie przed staruszka i czekal...
Po chwili uslyszal nieopodal zakretu ciche chrupniecie, przykucnal, wyciagnal swojego Desert Eagel'a i czekal. Nagle zza rogu wyszla staruszka z laska w prawej rece i zamachnela sie na Ziutka,
- skad wiedziala ze jestem agentem ?
pomyslal Ziutek i w tej samej chwili szybko przeturlal sie w strone ulicy, cudem unikajac spotkania z walcem i wypalil w staruszke ze swojej broni. Babcia padla na chodnik i w przedsmiertnych drgawkach powiedziala do Ziutka, ktory sie nad nia pochylil:
- Run like the best, die like the rest
Wtedy Ziutek zobaczyl, ze babcia w lewej rece trzyma noz do krojenia chleba. W tej jednej chwili Ziutkowi cale zycie przemknelo przed oczyma, pomyslal czy dobrze uczynil zapisujac sie do agencji... Ziutek szybko sie cofnal, ale staruszka i tak go dosiegla swoim nozem, raniac go w ramie. Ziutek rzucil sie po swojego guna i wystrzelil trzy razy w glowe babci - tak dla pewnosci.
- Damn I'm good
Pomyslal sobie zadowolony z siebie Ziutek i poszedl dalej ulica do pracy w kamieniczce...

Godzina 17:29 kamieniczka Cyrkulian, Ziutek znajduje sie przy wejsciu do kamieniczki.
- Hmmm chyba pobiegne do najblizszego sklepu po jakas snajperke... taaak na tym wiezowcu oddalonym o 400 metrow nikt mnie nie zauwazyc, kropne faceta i sie zmyje.
Ziutek pobiegnal do sklepu z bronia na rogu i poprosil o dobra snajperke z zasiegiem 1000 metrow(tak dla pewnosci). Kupil sobie jeszcze futeral na gitare, wlozyl do niego snajperke i udal sie do wiezowca.
Godzina 17:41 dach wiezowca.
Zuitek wychodzac na dach, zauwazyl staruszka dziwnie rozgladajacego sie dookola. Nie namyslajac sie ani chwili, nalozyl na swoja podreczna bron tlumik, sprawdzil czy jest ktos w okolicy i nastepnie podkradl sie do starusza. Ziutek wymierzyl w glowe staruszka i wystrzelil dwa razy. Dziadzio padl na ziemie martwy. Ziutek przeciagnal dziadka do kraty od szybu wentylacyjnego, sciagnal krate i wrzucil tam staruszka.
- No coz, to zawsze mogl byc Cyrkulianin - powiedzial Ziutek
Nastepnie podszedl do krawedzi dachu i uzywajac swojej lornetki sprawdzil inne dachy. Okolo 600 metrow od niego, na dachu przechadzal sie jeden staruszek, a zaraz pod nim w oknie Ziutek zauwazyl snajpera. Bez namyslu padl na ziemie i zaczal wyciagac swoja snajperke. Ustawil ja sobie na murku i wymierzyl w snajpera. Snajperem okazal sie dziadek, ktory sie do niego usmiachal, nagle zauwazyl jakis blysk i w tej samej chwili nad glowa przeleciala mu kula. Spanikowany Ziutek szybko wymierzyl i wypalil w snajpera.
Godzina 17:43 pokoj snajpera Rastrila
Cyrkulianin zauwazyl poruszenie na dachu wiezowca ktorego mieli pilnowac. Domyslil sie, ze ktos sciagnal Yrstraka, bo ten nie podal juz dwoch komunikatow. Rastril odrzucil lornetke do tylu i usadowil sie przy snajperce. Rozkaz brzmial "jesli zabija kogokolwiek z was, musicie sie zemscic na mordercy!!!". Bez wiekszych modlitw Rastril wymierzyl w mezczyzne ktory ni stad ni zowad mial przy sobie futeral na gitare. Po chwili zauwazyl, ze mezczyzna ten wyciagnal z futeralu bron i zaczal w niego przymierzac. Ustawil sobie odleglosc na 700 metrow i wymierzyl w mezczyzne. W chwili gdy tamten juz mial przygotowana bron do strzalu, Rastril usmiechnal sie i wystrzelil. Czeka, czeka a facet ciagle w niego mierzy. Nagle poczul jakis klujacy bol w piersi, popatrzyl na siebie i zauwazyl cos zielonego, "ciekawe co to moze byc" - pomyslal sobie Rastril i w te samej chwili przypomnial sobie nauki mistrza Frinhaldenberga: "pamietajcie, jesli ktos was zrani umrzecie, poznacie to po wyciekajacym zielonym plynie. Jesli zauwazycie takie cos na sobie, natychmiast powiadomcie kogos ze swojej druzyny o niebezpieczenstwie!!!(...)". Rastril wzial mikro cos tam, ktore dal mu handlarz w jakims dziwnym sklepie. Nacisnal guzik i zawolal: "Sentui, Sentui uwazaj niebezpieczenstwo, wiezowiec Yrstraka jest opanowany !!!. Chwile pozniej Rastrila padl martwy.
Godzina 17:45 Dach na ktorym znajduje sie Sentui
Sentui uslyszal ostrzezenie Rastrila i ruszyl biegiem do drzwi. Nagle kolo glowy swisnela mu kula. Sentui padl na ziemie z nadzieja, ze wrog go nie zauwazy.
Godzina 17:46 dach wiezowca na ktorym znajduje sie Ziutek
Ziutek wystrzelil w nastepnego Cyrkulianina ktory byl na dachu i nie trafil. Nagle jego cel padl na ziemie i sie nie ruszal." Co za idiota" pomyslal Ziutek nastepnie wymierzyl we wroga i strzelil dwa razy.
-Shake it baby!
Jak zwykle zadowolony z siebie Ziutek uslyszal kilak ciezkich tupniec, obrocil glowe i zobaczyl wielkiego zielonego stwora ktory biegnac na niego i wymachujac maczuga wrzeszlal:
- Ja zmiazdzyc twoja pysk!!!
Przerazony Ziutek wiedzial, ze to juz koniec. Potwor byl za blisko, Ziutek nie mial dosc czasu zeby wyciagnac bron. Juz drugi raz pomyslal sobie czy dobrze zrobil, zapisujac sie do agencji. Teraz to juz nie mialo znaczenia... Ziutek czekal na swa smierc. Stwor unisl swoja maczuge, zamachnal sie na Ziutka i otworzyl pysk w niemym krzyku. Nagle padl na ziemie a z jego plecow wystawal wielki topor. Podszedl do niego niski, brodaty czlowiek. Od lewego ucha do nosa wisial mu wielki lancuch, a caly czlowieczek byl ubrany w dziwne kolorowe gatki, ktore wygladaly jeszcze bardziej komicznie przy jego rudej brodzie i fryzurze na wzor punkow. Ziutek, przerazony, ze teraz z reki tego czlowieczka zginie, spytal
- kim jestes ?
Czlowieczek odpowiedzial mu
- masz piwo ? ee pewnie nie, po co tu komus piwo i tak zreszta mialbys go za malo. Kim jestem ? a co cie to obchodzi ? ja mam swoje zadanie do wykonania a ty swoje.
Czlowieczek podszedl do potwora ktory wciaz trzymal w swojej lapie maczuge i wyciagnal z jego plecow swoj topor, nastepnie ruszyl ku windzie. Ziutek za nim zawolal
- CZEMU TO ZROBILES ?
czlowieczek mu odpowiedzial
- a co wolales miec zgniecona twarz przez orga ?
Ziutek nie majac czasu biegnac za czlowieczkiem, bo byla juz 17:56 i mial zadanie do wykonania, sprobowal sie uspokoic. Powrocil do swojej snajperki ciagle myslac o malym czlowieczku, kiedy zauwazyl zblizajacego sie staruszka do kamienicy. Z tej odleglosci nie mogl ocenic czy to byl jego cel, ale nie moglo byc inaczej, to musial byc on. Ziutek wymierzyl w staruszka i czekal, rece mu sie trzesly. Dziadek doszedl juz do drzwi, otworzyl je, zapalil swiatlo i juz, juz mial je zamykac, kiedy Ziutek wypalil ze swojej snajperki. Staruszek padl na ziemie, nikt chyba tego nie zauwazyl - pomyslal sobie Ziutek. Wytarl swoja snajperke i wsadzil ja w lape orga. Sprawdzil czy wszystko zostalo odpowiednio oczyszczone, nie bylo, pobiegl w okolice szybu wentylacyjnego i podniosl dwie luski ktore sie tam znajdowaly. W koncu zadowolony z siebie Ziutek poszedl do windy rozmyslajac o dziwnym czlowieczku.

Dwie godziny pozniej Ziutek byl spowrotem w miejscu spotkania. Spojrzal na zrojnowana tabliczke wiszaca nad brama. Flaredan. Ziutek udal sie do glownej chaty spotkan, tym razem jednak byl pierwszy. Po krotkim oczekiwaniu, az wszyscy sie zbiora Szef rozpoczal przemowe:
- dzisiaj pomogliscie wszystkim istotom, pomogliscie im zabijajac najezdzce. Kazdy z was uda sie teraz na spotkanie z przedstawicielem Ochrony. Nie pytajcie kto to jest i co robia, niektorzy moga sie juz domyslac, jednak nic sie nie dowiecie wiecej niz sami wydedukujecie, a jakiekolwiek proby znalezienia informacji skoncza sie dla was bardzo zle. Zegnam i zapraszam do chat.
Zaciekawiony Ziutek udal sie do swojej chaty. Otworzyl dzwi, wszedl i nagle wszedzie pociemnialo, spadly rolety przed okna a drzwi ktos zatrzasnal. W rogu chaty stala swieca, Ziutek zauwazyl w poswiacie jakiegos malego czlowieczka siedzacego naprzeciwko niego. Za jego plecami i wszedzie wokol chaty staly male barczyste osoby. Nie mogl dojrzec ich twarzy. Czlowieczek siedzacy pod sciana odezwal sie do niego:
- Gratuluje Ziutku dobrze wykonanej roboty, jak sadze nasza pomoc ci sie przydala. W kolejnych twoich zadaniach mozesz rowniez na nas liczyc, ale nie mysl sobie, ze bedziemy wszedzie i o kazdej porze, nie uratujemy cie przed wszystkim, uratujemy cie tylko przed tymi istotami z ktorymi my mozemy sobie poradzic. Istota ktora cie uratowala przed orgiem to twoj glowny straznik, nie bedziecie ze soba rozmawiac i on o tym wie. Pozwolil jednak zdradzic swoje imie, wolaj na niego Goti. Za jakis czas przejdziesz gruntowne przeszkolenie w nazwijmy to nowej postaci. Na pewien okres czasu o wszystkim zapomnisz, jednak pozniej uswiadomisz sobie kim jestes, a raczej kim byles. Zapamietaj jedno. Walczysz o dobra sprawe, walczysz o swoj swiat.
- ale...
Ziutek nagle poczul mocne uderzenie w glowe i po chwili padl na ziemie nieprzytomny.


Kim ja jestem ? gdzie jestem ? jak sie nazywam ?
- Od tej pory nazywasz sie Ziutman twoj kod to 47 - odezwal sie jakis glos
Ziutman rozgladnal sie po pomieszczeniu, bylo male i ciasne, siedzial na wojskowym lozku. Zaraz kolo niego byly otwarte drzwi, Ziutman na nie spojrzal, a po chwili odezwal sie glos
- To twoj test, postaraj sie go przejsc najlepiej jak umiesz. Nauczyles sie wszystkiego co potrzebne do wykonania tego testu.
Ziutman otworzyl drzwi i ruszyl przed siebie...




Polak Anonim

Jesli chcecie poznac dalsze losy Ziutka, Aka Ziutman codename47 piszcie maile. Nie gwarantuje, ze uda mi sie cos jeszcze napisac, ale sie postaram w miare mozliwosci mego natchnienia.

np. The Blues Brothers (Flip, Flop & Fly ; Funky Nassau ; Looking for a fox)