Nigdy nie zapomnimy.

Gdy piszę ten artykuł jest dzień 11 września 2002 roku. Pierwsza rocznica zamachów terrorystycznych na Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i na cały cywilizowany świat. Pierwsza rocznica jednej z największych katastrof rozpoczynającego się nowego wieku. Pamiętam jak to było rok temu – siedzę przed kompem i do moich uszów dochodzą dźwięki z Radia RMF-FM. Pamiętam grałem sobie w jakąś grę – a gdy ja gram żadne inne rzeczy do mnie nie docierają po za tym, co się dzieje na monitorze. Nagle usłyszałem coś o zamachu terrorystycznym – atak na WTC. Dwie wierze zostają zniszczone – Pentagon, tysiące martwych ludzi. Martwych bezbronnych ludzi – biznesmenów, ratowników – zwykłych ludzi. Cztery samoloty rozbijają się na wschodnim wybrzeżu. Dwa w Nowym Yorku, jeden w Washingtonie, jeden na polach. Cztery samoloty osobowe wypełnione ludźmi. Ludźmi niewiedzącymi, co na nich czeka. A czekała śmierć. Niewiadomi zamachowcy zaatakowali bezbronnych ludzi, zaatakowali U.S.A, zaatakowali wolność. Dziś wiemy, że za zamachami stała siatka terrorystyczna Al.-Kaidy po wodzą Osamy Bin-Ladena. Dziś wiemy, kto stał za tym zamachem terrorystycznym. Wiemy, że za ten atak są jest odpowiedzialna grupa tchórzy, grupa ludzi, która zabiła tysiące niewinnych istnień. Tysiące ludzi, którzy byli w pracy, lecieli do bliskich, ratowników. Ludzi, którzy mieli rodziny, bliskich, przyjaciół. Ludzi, którzy mieli dzieci, matki, żony, mężów. Ludzi niewinnych - ludzi, którzy nie zasługiwali na ten los, który ich dotknął. Całe U.S.A chociaż że miało swoje większe i mniejsze grzechy nie zasługiwały na taki cios. Nikt na niego nie zasługiwał.

Gdy umilkły głosy, umilkły wrzaski, umilkł huk a cały dym, jaki powstał po zawaleniu się WTC opadł rozpoczęły się poszukiwania zbrodniarzy. I rozpoczęło się zastanawianie, co mogło popchnąć terrorystów do takiego kroku. Zaczęły się krzyki poparcia i znienawidzenia dla terrorystów. Krzyki, które były niepotrzebne. Każdy wiedział, że to dopiero początek. Ameryka zaatakowała Afganistan – pastwo, w którym ukrywał się Osama Bin-Laden i cała Al.-Kaida. Krajem tym rządzili talibowie, którzy zostali posadzeni na to miejsce przez amerykanów po wojnie Afgańsko-Rosyjskiej. Po nalotach i zrzuceniu swoich sił państwa, które połączyły się z Ameryką odniosły zwycięstwo z Afganistanem, ale nie z terroryzmem. Ameryka próbowała zniszczyć terroryzm siłą, jedni mówili, że to dobrze, a inni wręcz przeciwnie. Czy możliwe jest inne zwalczenie terroryzmu niż przez siłę? Czy można usunąć skutki które skłoniły terrorystów do takiego kroku. Czy możliwe jest usunąć terroryzm usuwając jego skutki? I tu zachodzi pytanie, co skłania terrorystów do tak radykalnych kroków jak zabijanie bezbronnych ludzi? Każdy terrorysta ma inne powody do walki. Jeden dla boga, inny dla kraju, a jeszcze inny dla rodziny. Terroryzm będzie zawsze czy tego chcemy czy nie zawsze znajdą się ludzi żądni władzy. Ale tak!!! Należy zwalczać skutki terroryzmu – wojną nic nie zdziałamy – niestety. Sama wojna do niczego nie prowadzi. Ale czy możliwe jest usunięcie skutków terroryzmu. Chyba tak przynajmniej trochę.

Jednak czy dzisiaj to ważne, kto zawinił – czyja to była wina. Czy to jest ważne dla rodzin zamordowanych tam ludzi i dla samych już martwych pracowników tych biurowców jak i ratowników. Czy to ważne? Wina stała po obydwu stronach. Nie będę mówił czyja była większa, bo i tak to jest nieważne. Za późno. Niestety.

Wkurzają mnie teksty typu - Ameryka sama sobie zasłużyła na ten atak. Żaden kraj nie zasługiwał na taki cios, a nawet, jeśli Ameryka by zasługiwała na taki atak – to na niego nie zasługiwali niewinni ludzie. A terroryzm należy zwalczać od środka, należy zwalczać skutki przynajmniej do tego momentu, gdy daje to jakieś efekty. Jednak takich ataków jak ten, który wydarzył się dokładnie rok temu nie można ignorować.

caleb32@wp.pl

np. Apocalyptica- Harmageddon. The Sins Of Thy Beloved - silent pain.

Caleb

Nie należy zapominać że wojna nic nie daje. Ale czasem należy użyć siły, a terroryzm jest zły i należy go zwalczać. Jednak na samym początku należy zwalczać jego skutki.