To mój pierwsza wypowiedź, więc proszę się nie śmiać(he he he..) Chciałbym napisać o polskim społeczeństwie, o tym, że jesteśmy coraz mniej wrażliwi na krzywdę innych ludzi. Nie chcę się wywyższać, bo sam jestem niewiele lepszy. Otóż byłem ostatnio w Gdańsku na wycieczce z grupką moich kolegów ze szkoły. Na jednej z głównych ulic tego pięknego miasta, kiedy nikt się tego nie spodziewał(przynajmniej nie ja) nie wiadomo skąd wyłonił się złodziej! Najprawdziwszy złodziej! Goniła go pewna młoda osoba, którą okradł.Ta dziewczyna goniła go od paru ulic i krzyczała(czytaj:DARŁA SIĘ) złodziej, łapać złodzieja! Ja tymczasem stałem jak zaczarowany, nie mogłem się ruszyć ani nic zrobić! Nogi miałem jakby z ołowiu i nie wiedziałem, jak zareagować! To trwało tylko parę sekund, po chwili oboje zniknęli w następnej uliczce. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, pierwszy raz otarłem się o przestępczość. Do tej pory to wszystko działo się tylko gdzieś daleko ode mnie, w telewizji. Mogłem pomóc tej kobiecie, ale tego nie zrobiłem! Wiem, że dogoniłbym tego obwiesia a jednak tego nie zrobiłem. Dlaczego? sam nie wiem. Wszyscy ludzie wokoło tylko patrzyli na to, jak bezskutecznie próbuje dogonić złodzieja! Nikt nic nie zrobił, nie ruszył nawet palcem, by jej pomóc! Potem złapano złodzieja, a dokładniej złapała go straż miejska, ale nie chodzi o to. Wiem tylko jedno, gdybym jeszcze raz się z tym spotkał, to zareagowałbym inaczej. A gdybym go dogonił, nie sprowadził bym się tylko do jego zatrzymania!!!! Do teraz przechodzi mnie nieprzyjemny dreszcz, gdy o tym myślę! Można mieć tylko nadzieję, że w niedalekiej przyszłości poprawimy swoją uczynność i chęć pomocy innym ludziom. Ja w to wierzę!
Zapraszam do polemiki niekoniecznienie na ten temat. neo_dragon@wp.pl
bercik